Udany debiut Zidana, porażka Atletico – podsumowanie dnia w La Liga

dna india

W sobotę 16. marca rozegrano cztery spotkania 28. kolejki La Liga Santander. Mogliśmy zobaczyć starcia między innymi Realu Madryt, Atletico Madryt, a także będącego w świetnej formie na własnym stadionie Leganes. Niestety dziś musieli musieli uznać wyższość rywala. 

Alaves w walce o Europejskie Puchary

Na El Alcoraz Huesca poraz kolejny toczyła finał. Teraz każdy ich mecz można określić takim mianem, chociaż wiele osób jest niemal pewne, że w następnym sezonie tej drużyny już nie zobaczymy. Jak mogliśmy kilka tygodni temu zachwycać się, że powracają do walki o utrzymanie tak teraz nadzieje te gasną. Kolejna porażka tym razem z Deportivo Alaves utrudniła im walkę o wymarzony cel. Dość ciekawy był początek spotkania. W trzy minuty zostały podyktowane dwa rzuty karne za praktycznie to samo przewinienie – zagranie ręką. Wtedy na listę strzelców wpisali się kolejno Jonathan Calleri oraz Chimi Avilla. Kolejne gole padły dopiero w drugiej połowie. Po kilku miesiącach przerwy przełamał się John Guidetti, a kropkę nad “i” postawił ponownie Calleri. 

Zidane powrócił 

Drugim spotkaniem było starcie Realu Madryt z Celtą Vigo. Wspólny mianownik? Zmiana trenera. Obie ekipy w ostatnim czasie na dokonały zmiany na tym stanowisku. W obozie Celty po raz drugi wystąpił Fran Escriba, zaś w drużynie Królewskich ponownie zadebiutował Zinedine Zidane. 

Francuski szkoleniowiec wszedł do szatni z przytupem. Od razu dokonał gruntownej przebudowy w składzie. Od pierwszych minut zagrali Keylor Navas, Marcelo, a co najważniejsze – Isco. Momentami Real czarował w polu karnym Celty jak za starych dobrych lat. Po jednej z takich akcji strzał oddał Isco, ale został on zablokowany. Celta też miała swoje problemy. Brak doświadczonych graczy powoduje fakt, iż muszą grać młodzi, brakuje trenerowi alternatyw. Jednak są i tacy, którzy potrafią sprawić nie małe zagrożenie. Dobrą okazje na gola miał Maxi Gomez, oddał strzał głową, ale fantastyczna interwencją popisał się Keylor Navas. Skoro było o Celcie to teraz o Realu. Ich największym problemem – przynajmniej w tym meczu – była druga linia. Brak Casemiro zmusił trenera do zmiany pozycji Toniego Kroosa. Musiał on grać na typowej szóstce, czego – jak zaznaczał w wywiadach – bardzo nie lubi. Było to widać na boisku, kiedy Celta ruszała w pole karne Królewskich, brakowało właśnie typowego defensywnego pomocnika, który przeciąłby akcje. Jednak jego atutem były uderzenia z dystansu. Takim też popisał się dziś, ale piłka przeleciała minimalnie nad poprzeczką. Swoją okazję miał Sergio Ramos, ale skierował futbolówkę obok bramki. Do przerwy 0:0. 

W drugiej połowie Real podwyższył obroty. W 56. minucie fantastycznym strzałem z dystansu popisał się Luka Modrić, bramkarz mógł się jednak lepiej ustawić. Na jego szczęście gol nie został uznany – arbiter odgwizdał pozycję spaloną dwóch graczy, w których kierunku zmierzała piłka. Jednakże co się odwlecze to nie uciecze. Kilka minut później Karim Benzema zagrał piłkę do wbiegającego w pole karne Isco, a ten bez problemu umieścił piłkę w siatce. Celta próbowała wyrównać, ale ich próby kończyły się fiaskiem. W 77. minucie po rajdzie Marcelo gola na 2:0 zdobył Gareth Bale. Był to lepszy mecz niż przed tygodniem, pewniejszy w defensywie. 


16.03.2019, 28. kolejka La Liga Santander, Estadio Santiago Bernabeu, Madryt 

Real Madryt – Celta Vigo 2:0 ( 0:0 )

Isco 62′, Gareth Bale 77′ 

Real: Keylor Navas – Alvaro Odriozola, Sergio Ramos, Raphaël Varane, Marcelo – Isco(Dani Ceballos 63′), Toni Kroos, Luka Modrić(Federico Valverde 77′) – Gareth Bale, Marco Asensio, Karim Benzema(Mariano Diaz 82′)

Celta: Rubén Blanco – Kevin Vázquez, Néstor Araujo, David Costas, David Juncà(Wesley Hoedt 4′) – Okay Yokuşlu(Fran Beltran 75′), Stanislav Lobotka – Pione Sisto, Brais Méndez, Sofiane Boufal(Andrew Hjulsager 68′) – Maxi Gomez 

Żółte kartki: Bale

Sędzia: Juan Martínez Munuera


Sensacja na San Mames

Los Colchoneros po odpadnięciu z Ligi Mistrzów z Juventusem po fatalnym meczu w Turynie chciało odbić to sobie w starciu z Athleticiem. Zastosował on zmianę systemu gry, co zdarza mu się niezwykle rzadko. Zastosował on plan z Moratą i Costą na szpicy oraz Griezmannem ustawionego za nimi. Niestety to nie wystarczyło za pokonanie gospodarzy. Atletico nie było w stanie nawet oddać żadnego strzału na bramkę strzeżoną przez Iago Herrerína. Pierwsza połowa to była całkowita dominacja podopiecznych Gaizki Garitano, jednak nie przekuło się to na wyniki. Dopiero w drugiej części spotkania strzelanie rozpoczął Iñaki Williams, wykorzystał błąd Jose Marii Gimeneza, następnie zagranie od Inigo Cordoby zamienił na gola. Goście podrażnieni całą sytuacją ruszyli do ataku, ale wciąż brakowało ostatniego podania. W końcówce prowadzenie podwyższył Kenan Kodro. Kolejny raz błąd w defensywie popełnił Gimenez, później próbował jeszcze ratować sytuację wślizgiem, ale piłka odbita od niego zmieniła kąt lotu i uniemożliwiła Oblakowi jaką kolwiek interwencję. 

Na ratunek Portu 

W ostatnim spotkaniu Leganes na własnym stadionie podejmowało Gironę. Wszyscy spodziewali się wygranej gospodarzy, co najmniej remisu. Tymczasem Girona zastosował proste, podręcznikowe, można rzecz nawet juniorskie środki i wywiozła komplet punktów z Madrytu. Dwukrotnie do siatki trafiał Portu. Najpierw wykorzystał zgranie Borjy Garcii i prostym strzałem pokonał Pichu Cuellara. Chwilę później po akcji składającej się z trzech – czterech podań podwyższył prowadzenie. Przed przerwą Leganes strzeliło gola kontaktowego, ale arbiter odgwizdał pozycję spaloną. W drugiej połowie brakowało im śmiałości w atakach. Kreowali sobie kolejne sytuacje, ale zawodzili przy wykończeniu. Girona cofnęła się do defensywy i spokojnie utrzymała korzystny dla nich rezultat. 

Przejdź do paska narzędzi