Stoimy na skraju przełomu, Twitter zainteresowany pełnymi prawami transmisyjnymi!

Twitter

Australijski oddział Twittera ogłosił, że włącza się do konkursu o pełne prawa transmisyjne do pokazywania od następnego roku całego sezonu ligowego Hyundai A-League. Tym samym dokonał on swego rodzaju rewolucji w świecie piłkarskim, gdyż do tej pory żaden popularny portal społecznościowy nie stanął w jednym szeregu z tradycyjnymi stacjami telewizyjnymi by rozmawiać o ewentualnym, cyklicznym emitowaniu w dłuższym okresie czasu meczów najpopularniejszej dyscypliny sportowej na świecie.

“Bez żadnych wątpliwości jesteśmy częścią globalnej dyskusji o piłce nożnej, a chcemy jeszcze bardziej w niej uczestniczyć, ponieważ ilość piłkarskich konwersacji na Twitterze jest przeogromna.” – mówi przedstawiciel australijskiego oddziału portalu społecznościowego, Jonno Simpson – “Chcemy tego by nasi użytkownicy mieli możliwość doświadczyć tego co najlepsze, a taka rzecz jak prawa do transmisji meczów piłkarskich pozwolą nam to uczynić.”

Twitter idzie więc w ślady Youtube’a oraz Facebooka, a w zasadzie robi nawet krok dalej, gdyż pierwsza dwójka do tej pory transmitowała tylko pojedyncze spotkania danych turniejów, którym były np. finały Ligi Mistrzów i Ligi Europejskiej [YT], czy mecze towarzyskie Manchesteru United lub kilka spotkań ligowych kobiecej La Liga [FB]. Jednakże za każdym razem oba z nich dostawały sposobność do dokonania takiej transmisji w pewnym sensie za darmo, ponieważ nie musiały stawać do walki o całość praw, tylko pojedynczo rozmawiały z federacjami o ewentualnym przejęciu danego spotkania.

Pierwszorzędnym celem australijskiego Twittera jest pomoc stacji Seven Network, z którą dość blisko współpracuje, w zdobyciu praw do puszczania w eter sygnału z meczów Hyundai A-League. Jak mówi Simpson jego pracodawców nie interesują prawa na wyłączność, lecz rodzaj partnerskiej umowy, zapewniającej prawa do udziału w korzystaniu z możliwości oficjalnie nabytych przez stację telewizyjną. Gdyby Seven Network wygrało transmisyjny przetarg to prawdopodobnie po jej stronie znajdowałyby się prawa oraz obowiązki związane z emisją meczów piłkarskich, ewentualnie udostępnianych przez Twittera. Na podobnym modelu z resztą opierają się relacje z meczów NFL, prowadzone w czwartki przez amerykański oddział portalu, a także możliwość oglądania skrótów czy bramek z Premier League na terenie Wielkiej Brytanii i Irlandii za pośrednictwem konta telewizji Sky Sports.

Simpson zaznaczył, że jego firma prawdopodobnie nigdy nie zdecyduje się na krok podobny do tego, na jaki mógł pozwolić sobie australijski gigant telekomunikacyjny Optus, mający przecież w swoim posiadaniu prawa do transmisji ligi angielskiej. Australijczyk zapowiedział, iż projekt “ćwierkacza” zakłada raczej pełną współpracę pomiędzy stacją telewizyjną, a portalem społecznościowym, zapewniającą obu stronom pewien rodzaj uzupełnienia ze strony partnerów niż kompletne odcięcie się od usług telewizyjnych. Twitter ma również przygotowany plan na ewentualność, w której jego oferta nie znalazłaby uznania w oczach przedstawicieli piłkarskiej centrali na Antypodach. Rywal Facebooka zamierza rozmawiać z potencjalnym nabywcą praw w celu stworzenia podobnego duetu, odpowiadającego w swoich założeniach aktualnej współpracy z Seven Network.

“Sądzę, że jesteśmy w dobrej sytuacji, ponieważ mamy nawiązane kontakty ze wszystkimi biorącymi udział w tym wyścigu. My wiemy kim oni są, oni wiedzą kim my jesteśmy, gdzie jesteśmy i co możemy zrobić.” – akcentuje Simpson – “Oni zdają sobie sprawę z tego jak dobrze funkcjonuje projekt czwartkowych meczów NFL, wiedzą jaki jest z tego przychód i dlatego stajemy się poważnym graczem we wszelkiego rodzaju dyskusjach.”

“Jesteśmy w stanie zapewnić danej telewizji wzrost liczby widzów, ponieważ swoim zasięgiem docieramy do innego rodzaju odbiorców. Oczywiście czasem trafialibyśmy do tych samych osób, na przykład wtedy, gdy ktoś nie miałby dostępu do telewizora, ale do telefonu z internetem już tak.”

Jonno Simpson zauważa również zmiany, które przez ostatnie lata dokonały się w sposobie oglądania meczów piłkarskich poprzez działanie portali społecznościowych. Tam takie spotkanie rozpoczyna się na długo przed pierwszym gwizdkiem i trwa znaczny okres czasu po opuszczeniu murawy przez piłkarzy.

“To co dzieje się wokół transmisji jest tak samo cenne i interesujące, jak to co dzieje się na niej. Jeśli więc mówisz do swoich widzów przez, powiedzmy trzy sobotnie godziny, to nie jest to najlepsze rozwiązanie. Musisz mieć z nimi stały kontakt przez cały, okrągły tydzień! My to robimy i dlatego jesteśmy w stanie dać zainteresowanej telewizji wymierne rezultaty w oparciu o posiadane przez nas zrozumienie zachowania najzwyklejszych fanów. Twitter może pochwalić się naprawdę wspaniałym wglądem w potrzeby środowiska kibicowskiego.”

Chociaż australijski oddział “ćwierkacza” nie będzie światowym prekursorem w dziedzinie walki o prawa do transmisji sportów, gdyż wcześniej nieudaną próbę zakupu pełnego sezonu NFL podjął serwis Marka Zuckerberga, to może stać się nim dla dalszej ofensywy portali społecznościowych w świecie piłki nożnej. Potencjalne zwycięstwo duetu Twitter – Seven Network może przeobrazić się w globalny efekt domina, ponieważ 80 milionów dolarów, na które wyceniane są prawa do transmisji A-League, to tak naprawdę nic dla central Twittera, Facebooka czy Youtube’a. Do tej pory, za pomocą tego ostatniego, mogliśmy śledzić tylko wybrane mecze, ale czy niedługo nie będzie tak, że aby obejrzeć interesujące nas starcie nie włączymy telewizora, mimo iż będziemy posiadać kanał odpowiedniej stacji, tylko zalogujemy się na portal społecznościowy?

Termin do zgłaszania ofert do zakupu praw telewizyjnych ligi australijskiej mija w piątek.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *