La Liga redaktorskim okiem – podsumowanie 14. kolejki

Mikołaj Barbanell

Za nami 14. kolejka hiszpańskiej La Liga. Oczy wszystkich kibiców były zwrócone na Camp Nou, tam właśnie odbyło się wielkie El Clásico. Było kilka niespodzianek, zarówno pozytywnych, jak i negatywnych. Wrażenia po starciu Barcy i Realu, reakcje na wyniki pozostałych drużyn z czołówki. Redaktorzy działu Primera Division dzielą się swoimi refleksjami. Zapraszamy do lektury.

Mikołaj Barbanell: W 14. kolejce La Ligi liczyło się tak naprawdę jedno spotkanie. Każdy kibic w sobotnie popołudnie spoglądał na Camp Nou, gdzie FC Barcelona podejmowała Real Madryt. Wicelider, kontra lider tabeli. Aktualny zdobywca Ligi Mistrzów przyjeżdża na stadion triumfatorów poprzedniej edycji tych rozgrywek. I takich zestawiań zawsze jest masa przy okazji wielkiego El Clásico. Balonik był napompowany do granic możliwości, jednakże samo spotkanie przyniosło więcej zachowawczej gry niż wymiany ciosów. Zabrakło przede wszystkich efektownych akcji dwóch wielkich – Lionela Messiego i Cristiano Ronaldo. Co zaś zapamiętamy z tego spotkania? Chyba każdy kibic bramkę strzeloną głową, na 1:1 w wykonaniu Sergio Ramosa. I to tylko dlatego, że hiszpański stoper po raz kolejny w końcówce meczu zapewnia wyrównanie Królewskim. Pozostałe kluby występujące w La Liga nie chciały zostać w cieniu wielkich derbów i pokazały na co je stać. Oglądaliśmy kolejne dwa bardzo ciekawe starcia zakończone remisami. Najpierw Betis podejmował Celtę Vigo i na zwroty akcji żaden kibic nie mógł narzekać. Pierwsi na prowadzenie wyszli goście, później gospodarze wyrównali i objęli prowadzenie, Celta nie pozwoliła im jednak na wygraną doprowadzając w tym spotkaniu jeszcze dwukrotnie do remisu. Wynik 3:3, sześć bramek i błysk Aigo Aspasa skumulowało się w stolicy Andaluzji na bardzo ciekawe widowisko. Remisem zakończyło się również spotkanie pomiędzy Valencią, a Malagą. Popularne Nietoperze próbują odbić się od ligowego dna. I wszystko szło zgodnie z planem gdyż gospodarze prowadzili do przerwy 2:1. Ostatecznie zabrakło im kilkudziesięciu sekund do wygranej, w doliczonym czasie gry po raz drugi dla Malagi trafił Pablo Fornals i zapewnił punkt swojej drużynie. W minionej kolejce nie zabrakło jednak zwycięzców i pokonanych. Na największe brawa zasługują gracze Granady. Czternaste spotkanie w sezonie i wreszcie udało się to zrobić! Pierwsza wygrana i to nad trzecią w tabeli Sevillą. Taki wynik z pewnością daje nadzieje na poprawę wyników i być może podjęcie walki o utrzymanie, która to z pewnością czeka drużynę Granady. Teraz wrócimy do remisów i dwóch rozczarowań. Villareal nie strzela na wyjeździe Leganes, zaś Atletico nie potrafi zdobyć bramki na Vicente Calderon przeciwko Espanyolowi. Dwukrotne 0:0 z pewnością zawiodło kibiców wszystkich czterech ekip. Na sam koniec minionej kolejki wiele emocji dostarczyło fanom Deportivo La Coruna. Wyzwanie było duże, bowiem na Estadio Riazor przyjechał Real Sociedad, który tydzień temu był bliski pokonania Barcy. W poniedziałkowy wieczór zebrali jednak tęgie lanie od gospodarzy. Wynik 5:1 oddaje przebieg spotkania i pokaz siły w wykonaniu Deportivo. Tym samym Real Sociedad nie wskoczył na czwarte miejsce. Poza tym bez zmian: 1. Real 2. Barca 3. Sevilla 4. Atletico. Pierwsze miejsce Realu jest pewne na co najmniej dwie kolejki, gdyż utrzymał przewagę sześciu punktów nad Blaugraną.

Karol Kowalski: W Hiszpanii grano 14. serię spotkań. Ta stała pod znakiem Gran Derbi. Starcie Barcelony z Realem na Camp Nou zakończyło się remisem 1:1, ale poziom samego spotkania sprawił, że był to jeden z najsłabszych Klasyków ostatnich lat. Na czele tabeli zatem status quo. Tyle na ten temat. Z resztą patrząc na wyniki sobotnich spotkań, mogłyby się one w ogóle nie odbyć, a i tak nie zauważylibyśmy różnicy. Dwa remisy 0:0 – ten Leganes z Villareal oraz Atletico z Espanyolem nie podbijają lidze oglądalności. Warty odnotowania jest za to mecz Granady z Sevillą. Absolutny outsider ligi mocno zaskoczył podopiecznych Sampaolego, którzy chyba myślami byli już przy środzie i spotkaniu Ligi Mistrzów z Lyonem , przez co podarowali przeciwnikowi trzy punkty. Dodajmy, że było to pierwsze zwycięstwo Granady w tym sezonie! Niedziela wynagrodziła nam ubogą w bramki sobotę. Wszystko zaczęło się w południe od starcia Betisu z Celtą Vigo. Obie strony pokazały się z bardzo dobrej strony, czego efektem było aż sześć bramek, po trzy dla każdej z ekip. Następnie na San Mames wybiegli piłkarze Athleticu Bilbao i jednej z większych niespodzianek początku sezonu Eibar. Baskowie po raz kolejny pokazali, że na ich stadionie gra się niesamowicie ciężko i mało kto wywozi stamtąd punkty. Podopieczni Ernesto Valverde pokonali przyjezdnych 3:1 i podgonili gubiącą punkty czołówkę. Wieczorem mogliśmy podziwiać jeszcze ciekawie zapowiadające się starcie Valencii z Malagą. Nietoperze przegrywały po 3. minutach 0:1, jednak jeszcze przed przerwą zdołały odwrócić sytuację na swoją korzyść, a ten stan trwał do… 93. minuty, kiedy to po raz drugi do siatki Diego Alvesa trafił 19-letni Fornals, pozwalając wywieźć swojej ekipie punkt z Mestalla. Valencia czeka na zwycięstwo w lidze od połowy października. W poniedziałkowy wieczór kolejkę zamykało starcie Deportivo La Coruny z Realem Sociedad. Baskowie byli zdecydowanym faworytem tego starcia, wszyscy dopisywali im trzy punkty już przed meczem i to chyba ich zgubiło. Goście nie przypominali drużyny, która w ostatnich tygodniach zachwyciła Hiszpanię i w tylko sobie znany sposób przegrała… 1:5!! Deportivo może być dumne ze swojego występu i pełne optymizmu jechać w sobotę na Santiago Bernabeu, by stawić czoła Realowi Madryt.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *