Środowy felieton: Gdy kibice decydują

Jeszcze w sobotę zastanawiałem się nad tym, co zawrzeć w swoim tradycyjnym felietonie. Do głowy przychodziły mi najróżniejsze sprawy, z reprezentacją na czele. Porażka Wisły z Zawiszą, zwolnienie Franciszka Smudy i zatrudnienie Kazimierza Moskala zdecydowały jednak, że zmieniłem swoją koncepcję.

 

 

Geneza zwolnienia trenera Smudy jest złożona. Co raz częściej zarząd klubu sugeruje się tym, co podczas meczu usłyszy na trybunach, a że kibice nie należą do cierpliwych, po trzech porażkach i remisie na wiosnę zaczęły się wyzwiska, obelgi i nawoływanie do zwolnienia. Nie jest to normalne, kiedy najważniejsze decyzje o przyszłości klubu zapadają na sektorze najbardziej zagorzałych kibiców, a nie w biurach prezesów i dyrektorów.

Franciszek Smuda wycisnął z Wisły w ubiegłym sezonie bardzo dużo i wystarczyło to, mimo polityki zaciskania pasa na piąte miejsce, które w mojej ocenie było sukcesem. W obecnych rozgrywkach dobrze wiodło się jesienią. Na wiosnę, wbrew pozorom też nie było tragicznie. Fatalnie Wisła wyglądała w Gdańsku, ale już w spotkaniu z Pogonią zaprezentowała się przyzwoicie. Najlepiej zagrała w Bełchatowie, ale pech chciał, że mecz sędziował Frankowski, a Piech i spółka mieli dzień konia. Ostatnio z Zawiszą zespół wyglądał jak ten, który przegrał z Lechią. Bez chęci, bez ambicji. Tyle, że wśród piłkarzy, a nie na ławce trenerskiej.

Były selekcjoner jest emocjonalnie związany z Wisłą. Po odejściu podkreślał, że jako Krakowianin kibicuje drużynie i liczy na to, że zakończy sezon w czubie tabeli. Mówił, że spodziewał się zwolnienia, ale uzasadnienie było dla niego absurdalne. Prezes Robert Gaszyński powiedział, że zwalnia go dla dobra klubu, co patrząc w terminarz było absurdalne.

W niedzielę Wisła zagra w Warszawie z Legią. Legią, która nie musi już rotować składem i może skupić się na walce o tytuł mistrza Polski. Wszystko wskazywało więc na to, że Wisłę czeka kolejna porażka i zmiana na stanowisku szkoleniowca tego procesu nie zatrzyma. Jaka więc była logika? Wyrzucić Smudę, który prawie dwa lat pracuje już z tym zespołem i zatrudnić nowego trenera, który będzie miał pięć dni na poznanie zawodników i przygotowanie ich na najtrudniejszy wyjazd w sezonie?

Trudno powiedzieć więc czym, poza okrzykami z trybun kierował się zarząd klubu. W dzień zwolnienia pojawiły się pierwsza nazwiska następców. Tylko pozbawiani elementarnej wiedzy o historii Wisły mówili o Jacku Zieliński (Cupiał nie toleruje ludzi, którzy kiedykolwiek zamieszani byli w korupcję). Inni o Janie Urbanie (tak, tym samym, który po odejściu z Osasuny powiedział, że do czerwca zamierza odpoczywać) albo o Henryku Kasperczaku (tak, tym samym, który kilka miesięcy temu powiedział, że nie interesuje go praca w klubie).

Jednakże bardziej wstrzemięźliwi, po krótkiej analizie wskazywali na Kazimierza Moskala. W obecnej sytuacji finansowej, Wisłę mógł przejąć tylko człowiek, który ten klub ma w sercu. Moskal, w przeciwieństwie do Kulawika, którzy kilka razy był już “strażakiem” w Krakowie pozostawał bezrobotny. Stał się więc “Kazik” kandydatem idealnym. Ktoś taki nie mógł odmówić, nie pozwalała mu miłość do klubu.

Moskal wchodzi do tej samej rzeki po raz trzeci. W 2007 roku zastąpił Nawałkę, a w 2011 Maaskanta. Teraz wchodzi do szatni jako następca Franciszka Smudy. Podpisał kontrakt do czerwca 2016 roku. Umowa wygodna dla obu stron, Wisła zyskuje taniego i zakochanego w klubie trenera, a Moskal zyskuje stałe źródło dochodów i prestiż wynikający z prowadzenia zespołu z Ekstraklasy.

Przed byłym szkoleniowcem Niecieczy i GKSu Katowice nie lada wyzwania. Najbliższe dwa weekendy? Wyjazd do Warszawy na mecz z Legią i derby z Cracovią u siebie. Nikt nie powinien oceniać jednak Moskala za te spotkania. Jego pracę widać będzie dopiero w kolejnych meczach. Podstawowym zadaniem dla nowego trenera jest utrzymanie miejsca w “ósemce”. Jeżeli ta sztuka się nie uda, kibice znowu zaczną krzyczeć swoje, a zarząd? Pewnie znowu ulegnie, byleby wpływy z biletów były w klubowej kasie.

 

Foto: sport.interia.pl


Najlepsze oferty bukmacherskie na Euro 2020
20 zł bez depozytu, 600 zł bez ryzyka i bonus 2100 zł na eFortuna.pl
20 zł bez depozytu, 333 zł bez ryzyka i bonusy 2000 zł na LVBET.pl
21 zł bez depozytu, 230 zł bez ryzyka i bonusy 549 zł na Totolotek.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *