Śląsk posyła Wisłę pod topór

Łukasz Broź / fot. Mikołaj Barbanell

W meczu o sześć punktów na dnie tabeli Ekstraklasy Śląsk Wrocław podejmował Wisłę Płock. Lepsi w tym meczu okazali się gospodarze, którzy dzięki ogromnej woli walki wyrwali się z objęć strefy spadkowej. Kluczowe okazały się w tym meczu rzuty rożne, po których gole strzelali Cholewiak i Robak. Bramkę honorową dla Wisły zdobył Stevanović.

Przed tym arcyważnym spotkaniem na piłkarzach Śląska ciążyła ogromna presja. Wobec zwycięstwa Arki Gdynia wrocławianie nie mogli pozwolić sobie na porażkę, a nawet remis dawałby im niewiele. Do ostatniego bezpiecznego miejsca, które zajmuje Wisła Płock tracili przed spotkaniem dwa punkty. Ewentualne zwycięstwo pozwoliłoby Wojskowym wyrwać się z czeluści strefy spadkowej i przynajmniej na chwilę złapać oddech. Jednak Wisła nie mieniła się jako słaby rywal. Podopieczni Leszka Ojrzyńskiego złapali zadyszkę w ostatnich meczach, ale to wciąż rywal niezwykle groźny i trudny do pokonania. Tym razem piłkarze gospodarzy mogli liczyć na gorący doping, gdyż mecz o utrzymanie przyciągnął dość sporą, jak na Śląsk, liczbę kibiców.

Mocne otwarcie

Pierwszą groźną okazję stworzyli piłkarze gospodarzy. Rajd lewą stroną boiska przeprowadził Łukasz Broź. Groźną akcję obrońcy Śląska faulem zastopował zawodnik Wisły i sędzia podyktował rzut wolny. Po wrzutce ze stałego fragmentu na bramkę strzelał Cholewiak, ale minimalnie chybił. Piłkarze trenera Lavićki poczuli krew i po błędzie bramkarza gości powinni byli prowadzić. Bartłomiej Żynel wyszedł z bramki i nie złapał piłki. Po chwili zamieszania trafiła ona pod nogi Golli, ale jego strzał minął słupek. Chwilę później piłkarze w zielonych koszulkach dopięli swego. Po dośrodkowaniu w pole karne futbolówka trafiła na głowę Cholewiaka, a ten z najbliższej odległości pokonał bramkarza rywali. Śląsk błyskawicznie mógł podwyższyć prowadzenie. Po świetnym przejęciu Mączyńskiego piłka trafiła do Chrapka. Ten w starciu z dwoma obrońcami zdołał przyjąć piłkę, ale tym razem to bramkarz gości dobrze interweniował.

Wisła miała problem z grą piłką. Wysoko ustawiona linia obrony Śląska mocno utrudniała rozgrywanie akcji i przez to większość ataków płocczan kończyła się na obrońcach rywali lub na rzucie rożnym. Jeśli tylko goście mieli okazję do wyprowadzenia dobrej kontry to albo Pawelec albo Golla szybko interweniowali i sprytnymi faulami przerywali akcje. Ale niestety dla kibiców Śląska tej solidnej gry w defensywie starczyło tylko na niecałe dwa kwadranse. W 27. minucie Stevanović po dwójkowej akcji z Rasakiem wywalczył sobie miejsce w polu karnym. Dzięki beznadziejnej postawie defensywy gospodarzy oddał precyzyjny strzał i wyrównał wynik spotkania. 

Mecz zamienił się w prawdziwą wymianę ciosów. Raz jeden, raz drugi zespół dochodził do sytuacji strzeleckiej. Najpierw po rzucie wolnym w poprzeczkę trafił Krzysztof Mączyński, a już kilkadziesiąt sekund później Mateusz Szwoch oddał mocny strzał z linii pola karnego, który z problemami obronił Słowik. Koniec pierwszej połowy należał jednak do Śląska. Gołym okiem dało się zobaczyć chęć zdobycia drugiego gola przez podopiecznych Lavicki i takie nastawienie podobało się kibicom, którzy pożegnali brawami zbiegających do szatni piłkarzy.

Po przerwie to jednak Wisła mocniej uderzyła. Nafciarze śmielej atakowali bramkę Słowika i wywalczyli sobie kilka stałych fragmentów gry, które jednak nie zamieniły się w gola. Pomimo przewagi drużyny gości to Śląsk pierwszy stworzył sobie groźną akcję. Po rzucie wolnym i wybiciu piłki przez obronę Wisły sprawy w swoje ręce postanowił wziąć Pich. Słowak oddał groźny strzał z ponad 20 metrów, ale Żynel sparował futbolówkę na rzut rożny. To był sygnał do ataku, który jednak nie wszyscy gracze WKS-u zrozumieli. Być może zabrakło sił, a być może chęci, ale to Wisła była bliżej gola. Po składnej akcji na prawej stronie boiska piłka trafiła pod nogi Zawady, ale fantastycznym wślizgiem wybił ją jeden z obrońców. 

Piłka bywa okrutna i tak było też tym razem. Pomimo lepszej gry drużyna z Płocka ponownie zaspała przy stałym fragmencie gry. Dobrze wykonany rzut rożny na bramkę zamienił Marcin Robak. Stracony gol poruszył graczy Leszka Ojrzyńskiego, którzy w końcówce przycisnęli rywali. Pomimo ciągłych ataków obrona bramka Słowika pozostała nienaruszona. Duża w tym zasługa Wojciecha Golli, który przy groźnym strzale Merebashviliego interweniował wślizgiem. Wszystko zakończyło się dla wrocławian szczęśliwie i pomimo ogromnych trudów wygrali oni 2:1 i wydostali się ze strefy spadkowej.

 

11.05.2019r., 35. kolejka grupy spadkowej, Lotto Ekstraklasa, Stadion Miejski we Wrocławiu

Śląsk Wrocław – Wisła Płock 2:1 (1:1)

Cholewiak 10′  Robak 84′ – Stevanović 27′

Śląsk: Słowik – Broź, Golla, Pawelec, Celeban – Mączyński (Radecki 74′), Augusto – Cholewiak, Chrapek (Łabojko 90′), Pich (Gąska 82′) – Robak

Wisła: Żynel – Garcia, Uryga, Łasicki (Dźwigała 75′), McGing – Rasak, Furman, Borysiuk – Szwoch (Merebashvili 71′), Stevanović (Ricardinho 63′) – Zawada

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi