Remisowa niedziela, emocje na Pizjuan- podsumowanie dnia w La Liga

Twitter: Rayo Vallecano

W niedzielny słoneczny dzień rozegrano kolejną serię meczów 29. kolejki hiszpańskiej ekstraklasy. Największym hitem niewątpliwie było starcie Sevilli z Valencią. Sporo emocji mogliśmy także zobaczyć w Walencji. 

Pierwsze spotkanie w samo południe odbyło się na Ciutat de València, gdzie Levante mierzyło się z Eibar. Gospodarze jako pierwsi otworzyli worek z bramkami. W 5. minucie gola na 1:0 strzelił Jose Luis Morales. Kilka chwil później do wyrównania doprowadził Gonzalo Escalante. Wynik remisowy jednak nie trwał długo, bowiem Levante na prowadzenie wyprowadził Ruben Rochina. Drużyna z kraju basków wyglądała o wiele słabiej niż ich przeciwnik. Dopiero w końcówce pierwszej połowy pokazali to co na codzień prezentują na Ipurua, a więc zawziętość, waleczność. W drugiej części zostali znów lekko stłumieni przez gospodarzy, ale ich opór opłacił się. W 78. minucie po błędzie Antoniu Luny gola wyrównującego zdobył Sergio Enrich. 

Na Campo de Futbol de Vallecas w Madrycie Rayo Vallecano mierzyło się z Realem Betis. Spotkanie to zakończyło się remisem 1:1. W roli faworyta niewątpliwie stawiano gości z Andaluzji. Jednakże trzeba było mieć na uwadze fakt, że błyskawice zatrudnili nowego-starego trenera – Paco Jemeza. Różnice na boisku było widać gołym okiem. Rayo atakowało niemalże cały czas, długo utrzymywali się przy piłce co zresztą jest podstawą gry u ich przeciwnika. Pierwszego gola zobaczyliśmy w 34. minucie, kiedy to Raul De Tomas wykorzystał dośrodkowanie od Bebe i mocnym strzałem pokonał Pau Lopeza. Gospodarze nie zamierzali poprzestać. Z każdą kolejną minutą rozpędzali się coraz bardziej. Oddawali sporo strzałów, z łatwością przedostawali się pod bramkę Betisu. Ci zaś cierpliwie czekali, sami próbowali stworzyć dobie sytuacje. W drugiej połowie przy dobrych wiatrach Raul De Tomas mógłby mieć hat-tricka, ale zabrakło mu skuteczności. Goście cierpliwie czekali, czekali i wyczekali. W końcówce meczu Cristian Tello doprowadził do wyrównania. Więcej goli na Vallecas już nie zobaczyliśmy. 

Kolejny mecz również przyniósł wiele emocji, walki. W Sewilli na Pizjuan Sevilla walczyła o punkty z Valencią. 

Porażka Getafe sprawiła, że ten mecz osiągnął wysoką temperaturę. Obie ekipy chciały wykorzystać ten fakt i zwiększyć bądź dostać się do strefy dającej prawo gry w Europejskich Pucharach. Pomóc w tym mieli dwaj zawodnicy powracający do wysokiej formy – Rodrigo Moreno i Gonçalo Guedes. W 12. minucie z rzutu wolnego uderzał Dani Parejo. Odległość była idealna dla takiego zawodnika, niestety piłka przeleciała obok prawego słupka. Lepiej w ten mecz weszli gospodarze, jednakże po pierwszym kwadransie zaczęły się szachy. Valencia zaczęła dochodzić do głosu, próbowała przejąć inicjatywę. Świetną okazję wypracował Carlos Soler, wbiegł w pole karne mijając po drodze dwóch obrońców. Na sam koniec źle dograł do wbiegającego kolegi. Stuprocentową sytuację miał Kevin Gameiro. Zabrakło mu instynktu zabójcy, źle ustawił się do prostopadłej piłki, którą dość szybko przejął młody debiutujący w bramce Sevilli Javier Diaz. Warto przypomnieć, że Tomáš Vaclík pauzuje z powodu kontuzji, zaś Juan Soriano w poprzednim spotkaniu z Espanyolem obejrzał czerwoną kartkę. Pierwszą dogodną okazje zawodnicy Sevilli wypracowali sobie dopiero w 30. minucie. Świetnie w polu karnym odnalazł się Munir, oddał celny strzał pomimo sporego krycia ze strony defensorów Nietoperzy. Neto nie miał jednak problemu z interwencją. Mało dokładny był Banega. Argentyńczyk nie miał odpowiedniego wyczucia, dokładności. Trener ustawił go też na niecodziennej pozycji, bo na prawym skrzydle. Ciężko mu było co kolwiek wykreować. W 45. minucie Valencia otrzymała rzut karny. Rozpędzony Gonçalo Guedes wpadł w pole karne, następnie został nieprzepisowo zatrzymany przez Évera Banege. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Dani Parejo i bez problemu umieścił ją w siatce. Do przerwy 0:1. 

Po zmianie stron Sevilla znacznie przejęła inicjatywę. Zawodnicy wiedzieli, że jeśli przegrają szansa na Ligę Mistrzów oddali się. Valencia ograniczała się tylko do kontrataków. Okazje na podwyższenie wyniku miał Gameiro, ale zdecydowanie przesadził z siłą uderzenia. Futbolówka trafiła w poprzeczkę. Gospodarze chcąc wyrównać obrali jedną taktykę – wrzutki. Bliski gola po jednej z takich akcji był Franco Vázquez, uderzył niecelnie. Valencia w dalszym ciągu nie miała za wiele do powiedzenia. Bronili jakże dla nich korzystnego wyniku. Mimo licznych sytuacji gospodarze nie zdołali odrobić strat. 


31.03.2019, 29. kolejka LaLiga Santander, Estadio Ramon Sanchez Pizjuan, Sewilla

Sevilla – Valencia 0:1 ( 0:1 )

Dani Parejo 45+1′(k.)

Sevilla: Javier Diaz – Jesús Navas, Gabriel Mercado(Sergi Gomez 26′), Daniel Carriço, Maximilian Wöber – Éver Banega, Maxime Gonalons, Ibrahim Amadou(Franco Vázquez 46′), Quincy Promes(Bryan Gil 67′) – Munir El Haddadi, Wissam Ben Yedder

Valencia: Neto – Daniel Wass, Ezequiel Garay, Gabriel Paulista, José Gayà – Carlos Soler(Ferran Torres 79′), Dani Parejo, Geoffrey Kondogbia, Gonçalo Guedes(Dienis Czeryszew 46′) – Kevin Gameiro(Santi Mina 75′), Rodrigo Moreno 

Żółte kartki: Munir, Vazquez, Banega – Wass

Sędzia: José Luis González González


Na koniec dnia Real Valladolid mierzył się z Realem Sociedad. Spotkanie zakończyło remisem 1:1. 

Dużo lepiej w ten mecz weszli gospodarze. Już w 9. minucie Keko otworzył wynik. Przez długi czas gracze Valladolid utrzymywali kontrolę, umiejętnie bronili się przed atakami gości. Te zaczęły wzrastać wraz z każdą upływającą minutą. W 79. minucie Mikel Oyarzabal doprowadził do wyrównania. Wykorzystał dośrodkowanie i strzałem głową pokonał Jordiego Masipa. Chwilę później gospodarze pokazali, że to im należy się zwycięstwo. Świetnie w obrębie jedenastki odnalazł się Kiko, wykorzystał zamieszanie i wpakował futbolówkę do bramki. Radość podopiecznych Sergio Gonzaleza nie trwała jednak długo. Po analizie VAR arbiter anulował to trafienie. W doliczonym czasie gry goście ruszyli z kontrą, w której mieli przewagę liczebną. W akcji brało udział czterech zawodników Sociedad oraz jeden defensor Valladolid. Stuprocentową sytuację zmarnował Sandro Ramirez, zdecydował się na najgorszy możliwy wariant rozegrania. 

Relacja z meczu Real Madryt – Huesca w osobnym artykule. 

Przejdź do paska narzędzi