Real Betis odrodzony, teraz czas na fundament

Real Betis

twitter: realbetis

W walce o Ligę Europy pozostał już tylko jeden przystanek. Manuel Pellegrini dał Andaluzyjczykom nowe życie, choć to dopiero pierwszy krok. Real Betis latem stanie przed kolejnym wyzwaniem. W trosce o fundament trzeba zachować chłodną głowę.

Podziurawiony okręt Rubiego zacząć tonąć. Real Betis potrzebował zmian. Nie tylko kadrowych, ale przede wszystkim organizacyjnych. Budowanie drużyny na krótki dystans błyskawicznie obróciło się przeciwko Andaluzyjczykom. Pandemia przycisnęła, a początek sezonu nie wlał nadziei na lepsze jutro. Wysokie porażki z Getafe, Realem Sociedad, Barceloną, czy Athletikiem. Mierna skuteczność pod bramką przeciwnika, a przecież na formację ofensywną nie żałowano pieniędzy. W dodatku kuriozalne błędy taktyczne i indywidualne. Brakowało regularności, brakowało spójności i błysku indywidualności.

Zimą nastąpił przełom. Dyrektor sportowy Antonio Cordon wraz z Manuelem Pellegrinim zakasali rękawy. Do pierwszej drużyny przesunięto Yassina Fekira, a z klubu za całkiem dobre pieniądze odszedł jedynie Antonio Sanabria. Podpisano również umowę z Ruim Silvą (Granada), który latem przyjdzie za darmo. Nie było szaleńczego wyścigu na rynku transferowym. Był natomiast spokój i chłodna głowa. Na placu gry Betis stał się konkurencyjny i groźny. Cel był prosty – Europa.

Wizja kontra rzeczywistość

Verdiblancos w poszukiwaniu stabilności i projektu długofalowego zaufali chilijskiemu szkoleniowcowi. Duża w tym zasługa Cordona. Ta współpraca musi działać, aby latem bezboleśnie przeprowadzić kolejną reformę. To będzie trudne z uwagi na sytuację klubu. Konieczność uzyskania 30 mln euro ze sprzedaży. Walka z utratą kluczowych graczy i zwężeniem kadry. Gra w europejskich pucharach to dodatkowe fundusze, ale i napięty kalendarz.  Kto zatem opuści Benito Villamarin?

Dani Martin już zimą szukał wypożyczenia, ale kontuzja pokrzyżowała plany. Chociaż latem znajdzie się na liście, to wiele zależy od decyzji Joela Roblesa. Rezerwowy bramkarz Verdiblancos chce grać częściej, a przy Bravo i Silvie o to będzie ciężko. Pod znakiem zapytania stoi przyszłość Alexa Moreno, Sidneia, Williama Carvalho czy Loren Morona.

Pierwszy z wymienionych kuszony jest przez kilka klubów, a szczególnie Olympique Marsylię. To szansa na pokaźną ilość gotówki. Jeśli Barcelona wykorzysta klauzulę i przedłuży umowę Juana Mirandy, to ten pozostanie jeszcze sezon w Sewilli. Sidnei i Carvalho na bocznym torze są od dawna, ale brakuje zdecydowanych kupców. Z tym problemów mieć nie powinien Moron, który z Benito Villamarin żegna się już od roku.

Będą straty…

To jednak dopiero początek, bo bliscy odejścia są Aissa Mandi i Emerson. Algierczyk z końcem czerwca stanie się wolnym agentem. Wszystkie znaki na niebie wskazują, że zwiąże się z Villarrealem. Strata kluczowego defensora za darmo z pewnością zaboli. Czy bardziej niż utrata Emersona?

Brazylijczyka chce wykupić Barcelona, choć tu przynajmniej nie obejdzie się bez rekompensaty. Dziewięć milionów euro oraz 50% z ewentualnej sprzedaży. Całość uzupełnia Cristian Tello. Hiszpan jest po wstępnych rozmowach z tureckim Trabzonsporem. Połowę praw do gracza posiada Barcelona, ale na ewentualnej sprzedaży Betis stracić nie może. Przynajmniej finansowo. Lista się dłuży, a to nie musi być koniec, zerkając w stronę Nabila Fekira.

Przyszłość Realu Madryt to Raul? Wybór Hiszpana pozostaje zagadką

Co przyniesie przyszłość?

Wiemy już, że kadrę wzmocni Rui Silva. Na celowniku znajduje się także 20-letni Jose Macias z Chivas i Luis Rioja z Deportivo Alaves. Z pewnością nie zabraknie także kandydatów do formacji obronnej. Ta ucierpi szczególnie, choć są i pozytywy. Nowy kontrakt czeka już na Victora Ruiza, a Marc Bartra mimo spekulacji raczej nigdzie się nie wybiera. O deklaracje w przypadku Sergio Canalesa będzie trudno. Najlepszy gracz Verdiblancos jest obserwowany, choć w Sewilli czuje się dobrze. Real Betis może być również zadowolony z rozwoju Guido Rodrigueza, czy odblokowania Borjy Iglesiasa.

Jedno jest pewne – kierownictwo klubu będzie miało ręce pełne roboty. Real Betis na pewno zagra w europejskich pucharach, ale nie wiadomo jeszcze czy będzie to Liga Europy, czy Liga Konferencji Europy. Andaluzyjczycy o pozycję walczą z Villarrealem i Realem Sociedad. Żółta łódź podwodna ma na horyzoncie Real Madryt i finał Ligi Europy. Real Sociedad Osasunę, która ostatnio napsuła krwi liderowi La Liga. Podopieczni Pellegriniego zagrają z Celtą Vigo. Drużyną, która utrzymuje serię pięciu zwycięstw z rzędu po sensacyjnej wygranej z Barceloną. Łatwo nie będzie, ale czy wcześniej było?


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.