Getty Images/arsenal.com

Premier League powoli zbliża się do końca sezonu. W miniony weekend rozegrano 30. kolejkę najwyższej klasy rozgrywkowej w Anglii. Przyniosła ona m.in. triumf Arsenalu w szlagierze, niespodziankę na St. Mary’s Stadium, jubileusze angielskich snajperów i wiele więcej…

Rywalizacja pomiędzy Arsenalem a Manchesterem United od zawsze budziła wielkie zainteresowanie. Jej apogeum nastąpiło na przełomie wieków, kiedy to oba zespoły – pod wodzą Arsene’a Wengera i sir Alexa Fergusona – walczyły ze sobą o mistrzowskie tytuły. Dziś Kanonierzy i Czerwone Diabły również toczą ze sobą bezpośrednią batalię, tyle że o czwarte miejsce. Po niedzielnym meczu, bliżej tego celu jest Arsenal. Podopieczni Unaia Emery’ego zagrali bardzo mądrze i wypunktowali rywala. Zaprezentowali wyjątkową skuteczność, oddając trzy celne strzały i strzelając dwa gole. Można wprawdzie dyskutować o tym, czy rzut karny, po którym Arsenal podwyższył na 2:0 został podyktowany słusznie, ale nie zmienia to faktu, że londyńczycy byli po prostu lepsi. Dla Ole Gunnara Solskjæra jest to pierwsza ligowa porażka w roli menedżera United. O krok od siódmej przegranej w sezonie był natomiast Maurizio Sarri i jego Chelsea. The Blues niemal cały mecz napierali na bramkę Wolverhampton, ale przegrywali po jedynym celnym strzale rywali. W doliczonym czasie gry punkt londyńczykom uratował Eden Hazard. Na Stamford Bridge taki wynik nikogo jednak nie zadowala. Nie ulega wątpliwości, iż Chelsea, chcąc w przyszłym sezonie zagrać w Lidze Mistrzów, musi takie mecze wygrywać.

O miejsce w czołowej czwórce poważnie zaczyna drżeć także Tottenham. Jeszcze miesiąc temu Koguty były wskazywane jako kandydat do walki o mistrzowski tytuł. Od tamtej pory, w czterech kolejnych meczach podopieczni Mauricio Pochettino zapisali jednak na swoim koncie jedynie punkt. W sobotę ulegli na wyjeździe Southamptonowi, choć po pierwszej połowie niewiele na to wskazywało. Tottenham prowadził 1:0 po dwusetnej bramce w karierze Harry’ego Kane’a, a wynik powinien być jeszcze wyższy. Gospodarzy od utraty kolejnych goli ratowali: bramkarz Angus Gunn, a także… słupek i poprzeczka. Druga połowa to jednak znacznie odmieniona drużyna Ralpha Hasenhuttla. Gospodarze odwrócili losy meczu i wygrali 2:1, a ozdobą meczu było zwycięskie trafienie Jamesa Warda-Prowse’a bezpośrednio z rzutu wolnego. W barwach zwycięzców bardzo dobry mecz rozegrał Jan Bednarek. Polski obrońca wykazywał się dużą koncentracją i spokojem. Niejednokrotnie oddalał zagrożenie i z pewnością przyczynił się do końcowego triumfu Świętych. Ze zmiennym szczęściem rywalizowali natomiast w sobotę polscy bramkarze. Bournemouth, z Arturem Borucem między słupkami, pokonało 2:0 Huddersfield, z kolei West Ham Łukasza Fabiańskiego, w takim samym stosunku, uległ Cardiff.

Trwa pasjonująca walka o tytuł mistrzowski. Od ubiegłego tygodnia to Manchester City dyktuje w nim tempo i wciąż je podkręca. Sobotni mecz przeciwko Watfordowi to teatr jednego aktora. Raheem Sterling potrzebował piętnastu minut na początku drugiej połowy na ustrzelenie hat-tricka i przesądzenie o losach spotkania. Goście odpowiedzieli jedynie honorowym trafieniem Gerarda Deulofeu. Na triumf The Citizens w niedzielę odpowiedział Liverpool. Zwycięstwo podopiecznych Jürgena Kloppa nad Burnley zrodziło się w bólach. The Reds już od 6. minuty zmuszeni byli odrabiać straty. Ostatecznie, po dość szalonym meczu i emocjonującej końcówce, wygrali 4:2 po dwóch golach Roberto Firmino i Sadio Mané. Status quo na pierwszych dwóch pozycjach tabeli został zatem zachowany.

Tym sposobem przechodzimy do… początku. Wczesnym sobotnim popołudniem 30. serię gier zainaugurowało starcie pomiędzy Crystal Palace a Brighton na Selhurst Park. Mecz może nie miał tak ogromnego znaczenia dla układu tabeli, jak przedstawione wcześniej spotkania, ale dla kibiców obydwu drużyn to najważniejsze zawody sezonu. Rywalizacja Orłów z Mewami ma bowiem bogate podłoże historyczne i mimo, że stadiony obu klubów dzieli około 70 kilometrów, ich spotkania noszą charakter derbów. 103. M23 Derby w historii – nazywane tak od nazwy drogi łączącej Brighton z Londynem – padło łupem podopiecznych Chrisa Hughtona. Wynik meczu otworzył najlepszy strzelec Brighton i zarazem jedyny na boisku piłkarz, który w swojej karierze występował po obu stronach barykady – Glenn Murray. Do wyrównania doprowadził strzałem z rzutu karnego Luka Milivojević, ale ostatnie słowo należało do gości. Cudownym uderzeniem z dystansu w samo okienko bramki Crystal Palace popisał się Anthony Knockaert. Zwycięstwo pozwoliło Mewom zrównać się w tabeli punktami z odwiecznym rywalem.

Niesamowity rollercoaster zafundowali swoim kibicom piłkarze Newcastle i Evertonu. Do przerwy na St. James’ Park gospodarze przegrywali 0:2, tracąc drugiego gola chwilę po tym, jak Matt Ritchie nie wykorzystał rzutu karnego. Skoro wcześniej wspomnieliśmy o odmienionej drużynie Southamptonu w drugiej połowie meczu z Tottenhamem, to co powiedzieć o Newcastle? Podopieczni Rafy Beniteza zanotowali wspaniały comeback, a zespół Srok do wygranej poprowadził duet José Salomón Rondón – Ayoze Pérez. Ten pierwszy strzelił gola kontaktowego oraz zaliczył asystę, a Hiszpan dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Dwie bramki tego dnia zdobył także Jamie Vardy, czym przyczynił się do pierwszej wygranej Brendana Rodgersa w roli menedżera Leicester. Lisy pokonały na własnym stadionie Fulham 3:1, a drugi gol Vardy’ego był jego setnym w barwach klubu z King Power Stadium.

Przed wkroczeniem w decydującą fazę sezonu Premier League nieco zwalnia. Ze względu na mecze Pucharu Anglii, w najbliższy weekend zobaczymy zaledwie pięć ligowych starć. Będą to ostatnie spotkania przed przerwą reprezentacyjną. Na następną pełną kolejkę Premier League musimy zatem poczekać aż trzy tygodnie.


Jedenastka 30. kolejki wg PilkarskiSwiat.com:


Wyniki 30. kolejki i tabela Premier League:

Crystal Palace FC – Brighton & Hove Albion 1:2
Cardiff City – West Ham United 2:0
Huddersfield Town – AFC Bournemouth 0:2
Leicester City – Fulham FC 3:1
Newcastle United – Everton FC 3:2
Southampton FC – Tottenham Hotspur FC 2:1
Manchester City – Watford FC 3:1
Liverpool FC – Burnley FC 4:2
Chelsea FC – Wolverhampton Wanderers 1:1
Arsenal FC – Manchester United 2:0

 


Czołówka klasyfikacji strzelców Premier League:

Przejdź do paska narzędzi