Premier League – podsumowanie 29. kolejki

Manchester United

Premier League.com

Czerwone Diabły rządzą w Manchesterze, Liverpool powiększa przewagę w tabeli, a Frank Lampard gromi swojego byłego szkoleniowca. Rozegrana w ostatnich dniach 29. kolejka Premier League obfitowała w ciekawe wydarzenia. Przedstawiamy podsumowanie minionej serii gier najwyższej klasy rozgrywkowej w Anglii.

Wydarzeniem weekendu były bez wątpienia niedzielne derby Manchesteru na Old Trafford. Po raz drugi w tym sezonie lepsi okazali się piłkarze United. Taka sytuacja ostatni raz miała miejsce w sezonie 2009/2010. W niedzielę podopieczni Ole Gunnara Solskjæra zwyciężyli 2:0 po golach Anthony’ego Martiala i Scotta McTominaya. The Citizens byli tylko tłem dla lepiej dysponowanych rywali, a ponad 70% czasu gry przy piłce na niewiele się zdało. Wciąż aktualni mistrzowie Anglii mieli spore problemy z kreowaniem akcji. Można to oczywiście poniekąd usprawiedliwiać absencją Kevina De Bruyne, ale byłoby to sporym uproszczeniem. Piłkarze City od dłuższego czasu nie zachwycają swoją grą, a niedzielna porażka była już ich siódmą w tym sezonie. Taki obrót spraw oznacza, że już za tydzień Liverpool stanie przed szansą zapewnienia sobie mistrzowskiego tytułu.

Po zeszłotygodniowej klęsce na Vicarage Road, lider ligowej tabeli powrócił na zwycięską ścieżkę. Styl tego powrotu daleki był jednak do idealnego. The Reds już od dziewiątej minuty przegrywali z Bournemouth po trafieniu Calluma Wilsona. O wygranej lidera ligowej tabeli przesądził niezawodny duet skrzydłowych: Mohamed Salah – Sadio Mané. Jeszcze w pierwszej połowie obaj panowie strzelili po golu, dając tym samym prowadzenie gospodarzom, którzy nie oddali go już do końcowego gwizdka. Dla Egipcjanina była to 70. ligowa bramka w jego setnym meczu w barwach The Reds. Wspomniana na wstępie porażka z Watfordem sprawiła, że podopieczni Jürgena Kloppa nie powtórzą wyczynu Arsenalu z sezonu 2003/2004, kiedy to Kanonierzy skończyli sezon bez porażki na koncie. The Reds skończą jednak obecny sezon z większą liczbą zwycięstw niż uczynili to piłkarze Arsene’a Wengera przed szesnastoma laty. Wygrana z Bournemouth była dla nich bowiem już 27. w bieżącej kampanii.

Zaledwie cztery gole padły w pięciu spotkaniach rozegranych równolegle w sobotę o godzinie 16 polskiego czasu. Bez bramek zakończyło się starcie Wolverhampton z Brighton. W pozostałych meczach o końcowym wyniku przesądzało jedno trafienie. Goryczy porażki zaznali m.in. Łukasz Fabiański i Jan Bednarek. West Ham, w derbach Londynu, okazał się gorszy od Arsenalu. Southampton uległ natomiast Newcastle. Sroki mogły, a nawet powinny, wygrać to spotkanie wyżej. Święci już od 28. minuty grali bowiem w osłabieniu po czerwonej kartce dla Moussy Djenepo. Postawa Newcastle przypominała jednak uderzanie głową w mur. Mur, który stanowił Alex McCarthy. Golkiper Southamptonu kilkukrotnie uratował swój zespół przed utratą gola, broniąc m.in. rzut karny egzekwowany przez Matta Ritchie’ego. W 79. minucie w końcu jednak skapitulował i trzy punkty pojechały na St. James’ Park. Domowe zwycięstwa odniosły natomiast Crystal Palace i Sheffield United, które pozostawiły w pokonanym polu odpowiednio: Watford oraz Norwich.

Triumf podopiecznych Chrisa Wildera w starciu beniaminków, choć skromny, może mieć kolosalne znaczenie w kwestii rywalizacji o europejskie puchary. Punkty stracili bowiem bezpośredni rywale Sheffield w walce o czołówkę. O remisie Wolverhampton zdążyliśmy już wspomnieć, a na zakończenie sobotnich zmagań również tylko jednym punktem musieli się zadowolić piłkarze Tottenhamu. Biorąc pod uwagę przebieg ich meczu z Burnley, nie mają jednak prawa narzekać. To podopieczni Seana Dyche’a dominowali przez większość meczu, oddając osiem celnych strzałów na bramkę rywala, przy zaledwie dwóch takich uderzeniach w wykonaniu londyńczyków. Mecz zakończył się ostatecznie wynikiem 1:1, a punkt podopiecznym Jose Mourinho uratował strzałem z rzutu karnego Dele Alli. Dla Tottenhamu jest to już trzeci z rzędu mecz bez wygranej.

Na czwartym miejscu w ligowej tabeli umocniła się Chelsea. W niedzielę The Blues podejmowali Everton. Dla Carlo Ancelottiego był to powrót na Stamford Bridge. Przypomnijmy, że Włoch prowadził Chelsea w latach 2009-2011. Co ciekawe, było to dla niego pierwsze starcie z The Blues w całej dotychczasowej karierze. Nie będzie go wspominał najlepiej. Doświadczony szkoleniowiec musiał uznać wyższość swojego byłego podopiecznego – Franka Lamparda. Podopieczni Anglika rozbili piłkarzy z Liverpoolu aż 4:0. Chelsea do zwycięstwa poprowadzili głównie doświadczeni piłkarze. Pedro i Willian zapisali na swoim koncie po golu i asyście, Ross Barkley zaliczył dwie asysty, a na listę strzelców wpisał się także Olivier Giroud. Warto podkreślić jednak, iż Lampard dał w tym meczu zagrać aż pięciu zawodnikom poniżej 21. roku życia. W pierwszym składzie wybiegli Mason Mount i Billy Gilmour, a z ławki weszli Reece James, Faustino Anjorin oraz Armando Broja. Dla dwóch ostatnich był to debiut w Premier League. Chelsea umocniła się na czwartej pozycji, ale nie zdołała zbliżyć się do trzeciego Leicester. Lisy w takim samym stosunku pokonały bowiem Aston Villę.

Trzydziesta seria gier Premier League zapowiada się niezwykle emocjonująco. Jak już wspomnieliśmy, przed szansą przypieczętowania mistrzowskiego tytułu stanie Liverpool, który w derbach Merseyside zmierzy się z Evertonem. Emocji nie powinno zabraknąć także w pozostałych meczach. Szczególnie ciekawie zapowiada się starcie Tottenhamu z Manchesterem United. To wszystko, i wiele więcej, już w najbliższy weekend.


Jedenastka 29. kolejki Premier League wg PilkarskiSwiat.com:

Piłkarz kolejki – Harvey Barnes


Wyniki 29. kolejki i tabela Premier League:

Liverpool FC – AFC Bournemouth 2:1
Arsenal FC – West Ham United 1:0
Crystal Palace FC – Watford FC 1:0
Sheffield United – Norwich City 1:0
Southampton FC – Newcastle United 0:1
Wolverhampton Wanderers – Brighton & Hove Albion 0:0
Burnley FC – Tottenham Hotspur FC 1:1
Chelsea FC – Everton FC 4:0
Manchester United – Manchester City 2:0
Leicester City – Aston Villa FC 4:0


Czołówka klasyfikacji strzelców Premier League:

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi