Premier League – podsumowanie 18. kolejki

twitter.com/PremierLeague

Ostatnia przed świętami Bożego Narodzenia kolejka Premier League już za nami. Pomimo „odpoczynku” lidera, który w tym czasie sięgał po Klubowe Mistrzostwo Świata, emocji nie zabrakło. Doszło m.in. do starcia wicelidera z trzecią drużyną ligowej tabeli oraz pełnych podtekstów derbów Londynu. Tradycyjnie przedstawiamy najświeższy przegląd wydarzeń z angielskich boisk.

Osiemnastą serię gier zainaugurowało starcie Evertonu z Arsenalem. Oba zespoły w tym sezonie spisują się znacznie poniżej oczekiwań, co kosztowało utratę posady przez ich menedżerów – Marco Silvę oraz Unaia Emery’ego. Po serii meczów pod wodzą tymczasowych szkoleniowców – odpowiednio Duncana Fergusona i Fredrika Ljungberga – oba kluby znalazły w końcu następców. Włodarze Evertonu i Arsenalu podążyli zupełnie innymi drogami. Kanonierzy postawili na dobrze sobie znanego, ich wieloletniego piłkarza, ale zupełnie niedoświadczonego w roli menedżera Mikela Artetę. Klub z Goodison Park zatrudnił natomiast utytułowanego Carlo Ancelottiego, który stał się tym samym najlepiej opłacanym menedżerem w historii Evertonu i trzecim najlepiej opłacanym w historii Premier League. W sobotnie popołudnie Ancelotti oraz Arteta zasiedli jednak jeszcze na trybunach. W swoim ostatnim meczu w roli menedżerów Ferguson i Ljungberg podzielili się punktami. Po bezbarwnym (ledwie dwa celne strzały) meczu na Goodison Park padł remis 0:0.

Swoich menedżerów ani myślą zmieniać włodarze Bournemouth i Burnley. Eddie Howe i Sean Dyche to szkoleniowcy z najdłuższym stażem w jednym klubie w Premier League. Obaj prowadzą swoje zespoły już ponad siedem lat, a ich pozycja nie wydaje się być zagrożona. Jedynym, co tak naprawdę mogłoby ich pozbawić pracy w obecnych klubach, jest zainteresowanie ze strony którejś z angielskich potęg, choć i na to na razie się nie zanosi. Biorąc pod uwagę tylko obecny sezon, wyżej stoją raczej notowania Dyche’a. Po niezłym początku sezonu, piłkarze Bournemouth znacznie spuścili z tonu, z kolei Burnley zadomowiło się w środku ligowej tabeli. W sobotę The Clarets potwierdzili swoją nieznaczną wyższość, wygrywając skromnie 1:0 po trafieniu Jaya Rodrigueza w końcówce meczu. Minimalne, jednobramkowe zwycięstwa odniosły w sobotę także Newcastle i Sheffield. Sroki – w „ptasim” pojedynku – okazały się lepsze od Orłów z Crystal Palace. Rewelacyjny beniaminek wywiózł natomiast trzy punkty z Brighton. Podopieczni Chrisa Wildera zostali tym samym pierwszym beniaminkiem w historii Premier League, który nie zaznał porażki w pierwszych dziewięciu wyjazdowych meczach sezonu.

Podczas, gdy liderujący w tabeli Liverpool walczył z Flamengo o Klubowe Mistrzostwo Świata, naprzeciw siebie stanęły zespoły przodujące grupie pościgowej za The Reds. Trzeci w tabeli Manchester City mierzył się na własnym stadionie z wiceliderem – Leicester. Niezależnie od wyniku tego starcia, jego największym wygranym byłby chyba… Liverpool. W przypadku wygranej obrońców mistrzowskiego tytułu, The Reds utrzymaliby bowiem dziesięciopunktową przewagę nad wiceliderem. Triumf Lisów oznaczałby zaś, iż podopieczni Jürgena Kloppa pozbyliby się chyba na dobre swojego najgroźniejszego rywala, za którego wciąż uchodzą The Citizens. Korzyści z podziału punktów nie trzeba zaś nawet tłumaczyć. Jak się okazało, ziścił się ten pierwszy scenariusz. Choć gospodarze przegrywali po tym, jak swojego siedemnastego gola w sezonie strzelił niezawodny Jamie Vardy, zdołali odwrócić losy meczu i zgarnąć trzy punkty. Poprowadził ich do tego rewelacyjny w tym sezonie Kevin De Bruyne. Wprawdzie tym razem Belg skończył mecz „tylko” z asystą na koncie (jedenastą w sezonie), ale był motorem napędowym większości akcji Manchesteru City. Zwieńczeniem jego świetnego występu była właśnie wspomniana asysta, kiedy to popisał się indywidualną akcją, zakończoną „patelnią” do Gabriela Jesusa. De Bruyne i spółka zwyciężyli ostatecznie 3:1. Mistrzowie Anglii pozostali na trzecim miejscu w tabeli, ale do swojego sobotniego rywala tracą już tylko punkt.

Za plecami Leicester i Manchesteru City trwa równie pasjonująca walka o czwarte miejsce. Jeszcze niedawno bezpieczną przewagę nad resztą stawki miała Chelsea, ale po ostatnich porażkach jej sytuacja znacznie się skomplikowała. Po piętach zaczął jej deptać m.in. Tottenham, który po słabym początku sezonu wyraźnie odżył pod wodzą José Mourinho. W niedzielę obydwa zespoły zmierzyły się w derbach Londynu. Dla Portugalczyka było to starcie niezwykle sentymentalne. Stanął on nie tylko naprzeciw swojego byłego klubu, z którym świętował m.in. trzy tytuły mistrza Anglii (w latach 2005, 2006 i 2015), lecz także swojego byłego podopiecznego – Franka Lamparda. W niedzielę uczeń okazał się lepszy od mistrza. Lampard zaskoczył nieco nietypowym dla siebie ustawieniem z trójką obrońców, ale strategia ta okazała się być strzałem w dziesiątkę. Chelsea pokazała efektowny i wyrachowany futbol i zasłużenie wygrała 2:0. Wymowny jest także fakt, iż głównym architektem triumfu The Blues był Willian – autor obu goli. To właśnie z Tottenhamem klub ze Stamford Bridge walczył o transfer tego piłkarza niespełna siedem lat temu. Ponadto, o Brazylijczyka mocno zabiegał sam Mourinho, będąc menedżerem Manchesteru United. Ten pozostał jednak w Chelsea i w niedzielne popołudnie przyczynił się do drugiej porażki Portugalczyka w roli szkoleniowca Kogutów. Antybohaterem spotkania okazał się natomiast Son Heung-min. Być może Tottenham stawiłby większy opór rywalom, gdyby nie bezmyślne zachowanie Koreańczyka w 60. minucie. Za atak nogą na tułów Antonio Rüdigera obejrzał czerwoną kartkę – już swoją trzecią w tym roku kalendarzowym, wyrównując tym samym niechlubny rekord Premier League, należący od 2010 roku do Lee Cattermole’a.

Z górnej części tabeli przenosimy się na jej dno. Dwa ostatnie miejsca zajmują nieustannie Norwich i Watford. Beniaminek, pomimo prowadzenia do przerwy, uległ Wolverhampton 1:2. Szerszenie w dalszym ciągu zamykają natomiast tabelę, ale w niedzielę nieco poprawiły swoją sytuację, niespodziewanie pokonując 2:0 Manchester United. Była to dopiero ich druga wygrana w sezonie, a pierwsza pod wodzą Nigela Pearsona, który niedawno zastąpił na stanowisku menedżera Quique Sáncheza Floresa. Miejscami w tabeli zamieniły się natomiast Southampton i Aston Villa. W sobotę, w bezpośrednim pojedynku Święci pokonali beniaminka z Birmingham 3:1 i na jego rzecz opuścili strefę spadkową. Jak zdążyliśmy się już przyzwyczaić, cały mecz w zespole Ralpha Hasenhüttla rozegrał Jan Bednarek.

Nie wszyscy w Premier League spędzą święta Bożego Narodzenia w dobrych nastrojach. W niektórych klubach mają o czym myśleć i nad czym pracować. Czasu nie ma jednak zbyt wiele. Zgodnie z tradycją, drugi dzień Świąt upłynie pod znakiem ligowej rywalizacji. Po nadchodzących czwartkowych i piątkowych meczach sezon 2019/20 osiągnie półmetek.


Jedenastka 18. kolejki Premier League wg PilkarskiSwiat.com:

Piłkarz kolejki – Willian


Wyniki 18. kolejki i tabela Premier League:

Everton FC – Arsenal FC 0:0
Aston Villa FC – Southampton FC 1:3
AFC Bournemouth – Burnley FC 0:1
Brighton & Hove Albion – Sheffield United 0:1
Newcastle United – Crystal Palace FC 1:0
Norwich City – Wolverhampton Wanderers 1:2
Manchester City – Leicester City 3:1
Watford FC – Manchester United 2:0
Tottenham Hotspur FC – Chelsea FC 0:2


Czołówka klasyfikacji strzelców Premier League:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi