Premier League: Liverpool górą w szlagierze

Liverpool

Hit szóstej kolejki Premier League dla Liverpoolu. The Reds pokonali w Londynie Chelsea 2:1 i pozostają jedynym w lidze zespołem bez straty punktów w obecnym sezonie.

Za faworyta meczu uchodził Liverpool. The Reds jak dotąd zapisali na swoim koncie komplet punktów. Chelsea gra w tym sezonie w kratkę, a jej głównym mankamentem jest zwłaszcza postawa w defensywie. Londyńczycy z pewnością nie stali jednak na straconej pozycji. Szczególnie, że w tym sezonie już raz nawiązali wyrównaną walkę z ekipą Jürgena Kloppa, dopiero po rzutach karnych przegrywając starcie o Superpuchar Europy.

Spotkanie rozpoczęło się od mocnego uderzenia gości. The Reds od początku przeważali, a jeszcze przed upływem pierwszego kwadransa zdołali udokumentować swoją przewagę. Po faulu Andreasa Christensena tuż przed polem karnym, arbiter Michael Oliver podyktował rzut wolny dla Liverpoolu. Wicemistrzowie Anglii rozegrali stały fragment perfekcyjnie. Mohamed Salah sprytnie zagrał piętką do Trenta-Alexandra Arnolda, a ten huknął w samo okienko bramki Kepy Arrizabalagi.
Chelsea próbowała natychmiastowo odpowiedzieć. Niespełna dziesięć minut po stracie gola, w dogodnej sytuacji znalazł się Tammy Abraham, ale uderzył wprost w dobrze ustawionego Adriána. Po chwili hiszpański golkiper nie miał już nic do powiedzenia. Po sporym zamieszaniu w polu karnym, piłkę w siatce umieścił jego rodak – César Azpilicueta. Chwilę wcześniej na pozycji spalonej znajdował się jednak Mason Mount i – po skorzystaniu z systemu wideoweryfikacji – Michael Oliver zmuszony był anulować gola.
Minęło kilka minut i zamiast 1:1, na tablicy wyników pojawił się rezultat 0:2. Kluczem do bramki po raz kolejny okazał się sprytnie wykonany rzut wolny. Tym razem Alexander-Arnold zagrał krótko do Andy’ego Robertsona, a ten dośrodkował wprost na głowę Roberto Firmino, który skierował piłkę do bramki.

Przed przerwą wynik nie uległ już zmianie. Przez większość drugiej odsłony nie obserwowaliśmy natomiast zbyt wielu sytuacji pod obiema bramkami. Wydawało się, że The Reds w pełni kontrolują przebieg wydarzeń na boisku, a Chelsea jest zupełnie bezradna. Skoro podopieczni Franka Lamparda nie potrafili żadną składną, zespołową akcją stłamsić obrony rywala, trzeba było spróbować uczynić to indywidualnie. Tak właśnie zrobił  w 71. minucie N’Golo Kanté. Francuz z wielkim spokojem wbiegł środkiem pola między obrońców Liverpoolu i strzałem zza pola karnego przywrócił kibicom Chelsea nadzieje na dobry wynik.
W końcówce meczu The Blues odważniej zaatakowali, ale nie przełożyło się to na zmianę wyniku. Najbliżej szczęścia był w 88. minucie Michy Batshuayi, po którego strzale głową piłka nieznacznie minęła bramkę. Ostatecznie, Chelsea uległa Liverpoolowi 1:2. The Reds – z kompletem punktów na koncie – umocnili się na prowadzeniu w ligowej tabeli.


22.09.2019, 6. kolejka Premier League, Londyn, Stamford Bridge, frekwencja – 40 638

Chelsea FC – Liverpool FC 1:2 (0:2)
N’Golo Kanté 71′ – Trent Alexander-Arnold 14′, Roberto Firmino 30′

Chelsea: Kepa Arrizabalaga – César Azpilicueta, Andreas Christensen (Kurt Zouma 42′), Fikayo Tomori, Emerson (Marcos Alonso 16′) – N’Golo Kanté, Jorginho, Mateo Kovačić – Willian, Mason Mount, Tammy Abraham (Michy Batshuayi 76′).

Liverpool: Adrián – Trent Alexander-Arnold, Joël Matip, Virgil van Dijk, Andy Robertson – Fabinho, Jordan Henderson (Adam Lallana 84′), Georginio Wijnaldum – Mohamed Salah (Joe Gomez 90′), Sadio Mané (James Milner 71′), Roberto Firmino.

Żółte kartki: Tomori, Kovačić, Alonso – Alexander-Arnold, Fabinho, Milner

Sędzia: Michael Oliver

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *