PKO Ekstraklasa wraca do Poznania

Piłkarski Świat

Po ponad dwóch miesiącach przerwy rozgrywki PKO Ekstraklasy wracają do Poznania. Lech wieczorem zmierzy się z Wisłą Płock. To doskonała okazja do udowodnienia kibicom, że zmiany w drużynie, oraz wizja szkoleniowca Kolejorza Dariusza Żurawia mogą przynieść wymierny efekt. Dla trójki, lub może czwórki nowych piłkarzy, okazja do udowodnienia poznańskim fanom przydatności dla zespołu, a dla kilku młodych graczy powrót do domu.

Oczywiście to nie jest tak, że wynik dzisiejszego meczu będzie zwiastunem całego sezonu. Jednak po fatalnym ubiegłym sezonie, zespół otrzymał od kibiców wielki kredyt zaufania. Jasne, nie wszystkie zmiany dokonane w Lechu się podobają. Fanów boli brak wzmocnień w formacji ofensywnej, zwłaszcza na skrzydłach, czy w linii ataku. Ale postawa piłkarzy w sparingach, oraz w pierwszym meczu nowego sezonu z Piastem Gliwice może napawać optymizmem. Z jednej strony zarząd nie nakłada presji na sztab ani na zawodników, z drugiej oczekiwania trybun są niezmiennie takie same. Postawa władz Kolejorza znów kibicom się nie podoba, z drugiej strony zawodnicy na przekór swoim szefom mówią głośno o walce o najwyższe cele. To sprawia, że część fanów przychylnym okiem zaczęła nawet patrzyć na kapitana Lecha Darko Jevtica, który dotąd w ich oczach był swoistym synonimem porażek.

Piast Gliwice

W pierwszym spotkaniu nowego sezonu PKO Ekstraklasy Lech zremisował z Piastem w Gliwicach 1:1. To był ciekawy, dobry mecz obu ekip. Kolejorz wreszcie uczestniczył w czymś, co można określić mianem hitu kolejki. Podopieczni Dariusza Żurawia mogli ten mecz przegrać, bo w wielu fragmentach defensywa popełniała proste błędy. Krycie gubili Rogne, Gumny, Crnomarkovic i Kostevich. Po błędzie tego ostatniego padła nawet bramka. Jednak równie dobrze Kolejorz mógł ten mecz wygrać. Poznaniacy mieli swoje okazje, i fragmenty dobrej gry. Sprawili, że Piast, zwłaszcza w końcowej części spotkania skupił się tylko na bronieniu dostępu do własnej bramki. Oczywiście można przyjąć tezę, że stało się to tylko dlatego, że gospodarze grali w dziesiątkę, ale czerwona kartka dla Tomasa Huka była konsekwencją dobrej akcji Lecha, i nie wiadomo czy nie wyrządziła więcej szkody niż pożytku. To oczywiście gdybanie, jednak Jóźwiak mógł w 77. minucie zdobyć bramkę na 1:1, co mogło dać impuls drużynie i dać więcej czasu na przechylenie szali zwycięstwa. Piast grając w pełnym składzie pewnie szukał by również bramki, a nie tylko skupił się na obronie, co dałoby więcej miejsca zawodnikom. Dobrze, to już zostawmy.

Gdzie ten napastnik?

Joao Amaral wystąpił w meczu z Piastem od pierwszej minuty na pozycji nominalnego napastnika, pomimo, że na ławce trener Żuraw miał do dyspozycji dwóch zawodników tej formacji. Portugalczyk na tej pozycji się nie sprawdził, o czym wszyscy wiedzą. Szkoleniowiec Lecha w 72. minucie zmienił zatem Amarala na Zhamaletdinova. Rosyjski napastnik chyba mocno wziął sobie do serca za kogo wchodzi na plac gry, bowiem zamiast grać na pozycji nr 9, błąkał się gdzieś w linii pomocy. Przy wyniku 1:0 dla rywala, wpuszczony na boisko snajper, z jednym zadaniem – zdobyć bramkę, zabiera się za wyrzucanie piłki z autu, a przy dośrodkowaniach w pole karne truchta przy linii bocznej (sic!). Na szczęście na boisku zameldował się również Paweł Tomczyk, który po chwili zdobył wyrównującą bramkę. Podobać się może jego reakcja po zdobyciu gola. Zamiast paść w objęcia kolegów i celebrować tak długo wyczekiwane trafienie w barwach Lecha, młody piłkarz wyciągnął piłkę z bramki rywala i pobiegł z nią na środek boiska dając jasny komunikat kolegom z drużyny – Panowie, za ciosem!

Wielu ekspertów uważa, że Pawka świetnie sprawdzi się w roli jokera, wchodząc właśnie z ławki. Czy tak jest w rzeczywistości? Trudno powiedzieć, bowiem nie widzieliśmy go po powrocie z Gliwic w pełnym wymiarze czasowym, i nie wiemy na ile jest już kompletnym napastnikiem. On sam śmiało mówi, że walczy o pozycje nr 1 wśród snajperów Kolejorza, co przy zdrowym Gytkjaerze może okazać się trudnym zadaniem. A Duńczyk powoli wraca do formy, znajdzie się w kadrze na mecz z Wisłą Płock, jednak jego gra od pierwszej minuty jest raczej wątpliwa. Otwierają się zatem drzwi przed Tomczykiem, aby udowodnić swoją wartość.

Makuszewski zagrał świetnie

Makuszewski zagrał świetnie, dając kibicom i ekspertom wszelkie powody do kolejnej krytyki. Świetnie to oczywiście sarkazm. Jeden dobry strzał na bramkę, to wszystko na co było skrzydłowego Lecha stać przez 30 minut gry. Jeśli jeszcze ktoś w sztabie wierzy, że piłkarz się odbuduję to należy chyba do największych naiwniaków tego świata. Makuszewski na boisku zastąpił Puchacza, który, zwłaszcza w drugiej połowie zagrał dobrze. Im więcej minut dostawać będą młodzi piłkarze, tym pewniej będą się na murawie poruszać. Doświadczenie wszak się zdobywa w meczach o stawkę.

Wisła Płock

Jeśli zatem piłkarze Lecha zagrają u siebie z Wisłą Płock z podobnym zaangażowaniem jak w drugiej części meczu z Piastem, fani o wynik mogą być spokojni. Na trybunach zasiądzie pewnie około 15 tysięcy kibiców, a dla kilku zawodników do będzie pierwsza okazja aby się tak licznej publiczności w Poznaniu pokazać. Wiemy już, że wśród kibiców zasiądzie trener gości Leszek Ojrzyński, któremu Komisja Ligi nie zmniejszyła kary. Lechowi w poprzednim sezonie nie wiodło się najlepiej o czym wiemy, ale rywal z Płocka miał jeszcze gorzej. Praktycznie do końca sezonu walczył o utrzymanie i na dzisiaj wydaje się jednym z głównych kandydatów do spadku z Ekstraklasy, tym bardziej, że spadną 3 drużyny.

Ale to są problemy Wisły, po Lechu się spodziewam ofensywnego nastawienia i unikania pustych frazesów w postaci wypowiedzi o dobrym rywalu. O dobrym rywalu który w swoje szeregi ściąga zawodnika z Kosowa, który oprócz tego, że istnieje nie reprezentuje nic więcej. Mowa tutaj o liczbach skrzydłowego Nafciarzy, bo nikt go na żywo nie widział, a te powalające nie są. Jeśli zatem Dariusz Żuraw naznaczył swoją ręką ten zespół, jeśli wpoił w piłkarzy pewną kulturę gry, budowanie akcji od tyłu, grę skrzydłami, panowanie w środku pola, to najlepszy moment aby te wszystkie atuty pokazać na boisku. Inny wynik niż przekonujące zwycięstwo będzie odebrany w Poznaniu jako powrót Lecha z poprzedniego sezonu. Drużyny w której nic się nie zmieniło. Piłkarze dostaną dzisiaj wsparcie trybun, ale muszą pamiętać, że jest ono warunkowe. Tylko zaangażowaniem i walką przekonają do siebie fanów na stałe.

Przewidywany skład Lecha Poznań:

Mickey Van der Hart – Robert Gumny, Thomas Rogne, Djordje Crnomarkovic, Volodymyr Kostevych – Karlo Muchar, Pedro Tiba – Kamil Jóźwiak, Tymoteusz Puchacz, Darko Jevtić – Paweł Tomczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *