PKO BP Ekstraklasa: Czas wracać! [ Felieton ]

PKO Ekstraklasa

PKO Bank Polski Ekstraklasa / fot. Mikołaj Barbanell (Piłkarski Świat)

PKO BP Ekstraklasa wraca najwcześniej w swojej historii. Po 39 dniach przerwy nasi ligowcy wrócą do rywalizacji o mistrzostwo Polski, a także o walkę o utrzymanie. Nikt nie chcę być tym jedynym, który po zupełnie innym sezonie, będzie musiał pożegnać się z najwyższym ligowym poziomem w naszym kraju.

Mistrzem zostanie…? Najlepszy zespół!

Niemal na półmetku sezonu 2020/21 liderem jest warszawska Legia. To właśnie drużynie prowadzonej przez Czesława Michniewicza eksperci dają największe szansę na zdobycie tytułu mistrzowskiego. Nawet marazm w okresie transferowym nie zmienił niektórych opinii. Tak czy inaczej Legia jest na pole position i to oni będą uciekać reszcie stawki. Przynajmniej takie mają w Warszawie założenia. Czy im się to uda? Przyznam szczerze, że wróżenie finalnego scenariusza na początku ligowego grania zawsze jest ryzykowne. Nasza PKO BP Ekstraklasa nauczyła chyba każdego, że jest bardzo nieprzewidywalna. Owszem z reguły jest tak, że zwycięzcami są ci, którzy legitymują się najrówniejszymi tygodniami w trakcie trwania sezonu. Nie inaczej będzie i tym razem. Ligę wygra drużyna, która na przestrzeni kolejnych tygodni będzie wyglądała najrówniej. Uniknie urazów, niepotrzebnych kartek oraz, co równie ważne – nie ucierpi przez epidemię koronawirusa. Bo ten stan znany z zeszłorocznej wiosny oraz jesieni jest nadal obecny.

Na proste pytanie – kto zostanie mistrzem, nie ma prostej odpowiedzi. Wiele zmiennych w ciągu rywalizacji wpłynie na to, kto w maju będzie się cieszył. Być może najłatwiej faktycznie byłoby napisać, że mistrzem będzie Legia. Bo przecież od nich się wymaga, a każda inna pozycja w tabeli jest dla fanów Stołecznych porażką. A co na to reszta piłkarskiej Polski? Mówi się, że łatwiej jest gonić niż uciekać, ale w ekstraklasie nie jednokrotnie widzieliśmy już tak zwany “wyścig żółwi”. Liderowi bywało wygodnie, bo nikt się nie naprzykrzał. A goniący nawet chcieli, ale jakoś nie potrafili. A więc na pytanie – kto zostanie mistrzem? Odpowiadam: zespół, który będzie najlepszy! Nazwy nie podam, bo nie odkryłem w sobie zdolności do czarnej magii. A każda mniej popularna diagnoza jest w naszym kraju różnie odbierana.

Nie dać się złapać Covid-19!

Koronawirus był obecny w maju, gdy wracaliśmy po pierwszym jego uderzeniu. Był z nami jesienią, podczas której dzięki rozgrywkom PKO BP Ekstraklasy nieco o nim zapominaliśmy. Owszem przydarzyły się trudniejsze chwile i przekładanie meczów, ale patrząc globalnie – nie było tego dużo. Zadanie na wiosnę jest jedno, ale wymagające wielu zmian w codziennym życiu. Nadal gra toczy się wokół tego paskudnego wirusa, który z tylnego siedzenia może rozdawać karty w walce o najwyższe cele.

Wirus, który spadł na nas niczym grom z jasnego nieba, zmienił wszystko. Ale nie odebrał tego, co kibice najbardziej lubią, czyli rywalizacji piłkarskiej. Po przymusowej pauzie i małych perturbacjach udawało się z tygodnia na tydzień rozgrywać kolejne ligowe kolejki. W Polsce wyglądało to w pewnym momencie bardzo sympatycznie, kiedy to fani mogli wrócić na stadiony. Była namiastka normalności, bo gdzieś tam wokół nadal były maseczki, dezynfekcja i wymagany dystans. Było jak było, ale trzeba było wrócić do rzeczywistości okołocovidowej. Stadiony są puste. Piłkarze i sędziowie żyją w bańkach i starają się pilnować, jak tylko mogą. W takim razie przesłanie na wiosenne granie jest jedno – grajmy, bo musimy, ale pamiętajmy żeby nie dać się złapać Covid-19.

Mało (ciekawych) transferów

Przerwa zimowa to dla wielu klubów czas na to, aby uzupełnić swoje kadry, które jesienią nie zdały egzaminu. Zawsze jest tak, że można coś zmienić, zamienić i poprawić tak, żeby wyglądało to zdecydowanie lepiej niż dotychczas. Przykład takowych zmian dał Lech Poznań. Do stolicy Wielkopolski trafiło dwóch nowych obrońców, którzy mają być lekiem na zło, jakim była gra defensywna ekipy Dariusza Żurawia (o tym więcej w sobotnim artykule). Może i zrobiło to jakieś wrażenie, ale jeszcze niczego Lechowi nie zagwarantowało. Nieco przysypia w tym okienku transferowym Legia, ale tam górę biorą kwestię finansowe i to, że nie bardzo jest skąd brać kasę na wzmocnienia.

Goniące Legię zespoły również chyba doszły do wniosku, że zbyt duże ryzyko jest nieopłacalne. Lepiej oddać te ogniwa, które były zdecydowanie słabsze i skupić się na podrasowaniu tego, co mamy w “magazynie”. Osobiście nie dziwi mnie to, że najwięcej ruchów transferowych jest wokół drużyn, które chcą uciec z ligowego dna. Tam zmiany nakreśla pozycja w tabeli i chęć poprawy tego, co osiągnięto jesienią. Liga ma tylko 30 kolejek i nie będzie dodatkowych siedmiu meczów na próbowanie odrabiania strat. Nie mam nic przeciwko nowym zawodnikom, bo jest to ważny element subkultury piłkarskiej, ale nie chciałbym, aby było więcej takich numerów jak ten Wisły Kraków. Na Reymonta ogłosili sprowadzenie Tima Halla, ale po kilku dniach na profilach społecznościowych pokazał się komunikat, że ów Hall nie jest już piłkarzem Wisły.

Nie będę wchodził tutaj w centrum tej akcji, ale niech to będzie pewną przestrogą dla innych i podsumowaniem działań niektórych osób. Wszystkim fanom PKO BP Ekstraklasy zależy na tym, aby ona się rozwijała. I może to przypadek incydentalny, ale się zdarzył. Więcej sobie nie życzymy.

Euro na horyzoncie

Sezon 2020/21 będzie spięty czempionatem Starego Kontynentu. Mistrzostwa Europy zostały przeniesione na ten rok wskutek dobrze nam znanego paskudztwa. Tak czy inaczej – Euro 2020 odbędzie się w 2021 roku. Jest to turniej, który w pewien sposób definiuje zachowania piłkarzy. Zawodnicy z naszej ekstraklasy również liczą na to, że uda się im załapać do kadry na Euro. Nowy selekcjoner naszej reprezentacji zarzekł się, że śledził i nadal będzie śledził naszą ligę. Nie wyobrażam sobie, że Paulo Sousa oglądał mecz Wisła Płock – Pogoń Szczecin na przebudowywanym stadionie w Płocku, sącząc przy tym lampkę wina. Jednak jako nowy selekcjoner będzie musiał to przeżyć na własnej skórze.

Paulo Sousa zadowolony z reprezentantów: Posiadają w sobie cechy zwycięzców

Sousa na czwartkowej konferencji prasowej powiedział, że ma wytypowanych kilku zawodników z naszej ligi. Nie będę bawił się w strzelanie nazwiskami, bo do marca kilka ligowych kolejek zostanie rozegranych, a forma tych obserwowanych nie musi być zadowalająca. W czasie tej wiosny będą jeszcze eliminacje do Mundialu w 2022 roku. Tam nie będzie miejsca na jakiekolwiek eksperymenty. Paulo Sousa zapewne skupi się na wyróżniających się piłkarzach z PKO BP Ekstraklasy, którzy zagwarantują pewien poziom w razie wyznaczenia ich do gry.

Reasumując – cieszymy się, że nasza ukochana ekstraklasa wraca i znów będziemy mogli się nią emocjonować. Jest ona na swój sposób przaśna i wyjątkowa, ale w trakcie trwania każdej przerwy czekamy na nią z takim samym utęsknieniem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *