Na co ich stać w Lidze Mistrzów – grupa E i F

Drugi dzień zmagań w fazie grupowej Ligi Mistrzów przed nami. Wczoraj przedstawialiśmy, jak naszym zdaniem spiszą się poszczególne ekipy w danych grupach. Dziś przyszedł czas na kolejne. Zapraszamy na grupy E i F.

grupa E: Tottenham, AS Monaco, Bayer Leverkusen, CSKA Moskwa

Patrząc na zestawienie wszystkich grup trzeba przyznać, że to właśnie grupa E jest tą najbardziej zaciętą, o najbardziej wyrównanym poziomie drużyn. CSKA Moskwa oraz Bayer Leverkusen to etatowi uczestnicy tych elitarnych rozgrywek, Tottenham wraca do Ligi Mistrzów po kilku sezonach, zaś finalista z 2004 roku AS Monaco dobił do czołówki Ligue 1 i jest zaliczany do grona drużyn z wyższej półki.

Tottenham

“Koguty” w poprzednim sezonie Premier League do samego końca walczyły o mistrzostwo kraju, by wyłożyć się na ostatniej prostej i skończyć ostatecznie na 3. miejscu. W tak wyrównanej i mocnej lidze, jaką jest liga angielska, ich osiągnięcie musi jednak budzić respekt. Mauricio Pochettino stworzył w Londynie naprawdę ciekawą drużynę. Styl, jaki Argentyńczyk zaproponował swoim podopiecznym bardzo dobrze się przyjął, a jakość kadry, jaką dysponuje, jest do pozazdroszczenia. Przed tym sezonem “Koguty” nie straciły żadnego kluczowego zawodnika, co po udanym sezonie często dotyka te “mniejsze” zespoły. Tottenham nie chce być uważany za takowy, dlatego też wzmocnił się tak klasowymi zawodnikami jak Wanyama, Sissoko oraz Janssen. Z pewnością dzięki tym ruchom podniósł jakość swojego zespołu, co pozwoli na rywalizację na wielu frontach. Mimo naprawdę wyrównanej grupy to właśnie w zespole Pochettino upatruję zwycięzcę tej grupy.

Mój typ: 1. miejsce

Bayer Leverkusen

Niemieckie zespoły zawsze solidnie prezentowały się w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Nie inaczej jest z Bayerem, który rokrocznie znajduje się w fazie grupowej. “Aptekarze” najlepsze lata mają już za sobą (finał przeciwko Realowi z 2002 roku), ale to wciąż solidna, mocna drużyna, której udaje się namieszać. Szczególnie trudno gra się na BayArenie, gdzie niesieni dopingiem 30 tysięcy widzów piłkarze Rogera Schmidta czują się znakomicie. Bernd Leno, Wendell, Bellarabi, Calhanoglu czy Chicharito to znane w Europie nazwiska, które tworzą trzon tej ekipy. Drugie miejsce w grupie jest jak najbardziej w zasięgu Bayeru i jeśli tylko nie potkną się w którymś ze spotkań są w stanie je zająć i na wiosnę uczestniczyć w fazie pucharowej.

Mój typ: 2. miejsce

AS Monaco

Zespół z Księstwa na stałe włączył się już do elity Ligue 1, zaś teraz będzie szukał tego samego także w Europie. Dobry początek sezonu w wykonaniu podopiecznym Jardima (3 zwycięstwa i remis w czterech spotkaniach ligowych, w tym wysokie wygrane z PSG 3:1 i Lille 4:1, a także wyeliminowanie Villareal w IV rundzie eliminacji) daje powody do optymizmu. Przed dwoma laty Monaco wygrało równie mocną grupę z Bayerem Leverkusen, Benfiką oraz Zenitem pokazując, że potrafi zagrać na wysokim poziomie także w Europie. Doskonały rozwój Bernardo Silvy, powrót Falcao czy transfer Kamila Glika to wartość dodana do zespołu. Jeśli Francuzi ustrzegną się głupich błędów to przy odrobinie szczęścia mogą wyjść z grupy. Na ten moment widzę ich jednak na 3. pozycji, która da prawo gry na wiosnę w Lidze Europy.

Mój typ: 3. miejsce

CSKA Moskwa

Mistrz Rosji to także regularny uczestnik rozgrywek Ligi Mistrzów, jednak to, co jest nie w smak ekipie CSKA to grupa, do której zawsze trafiają. Przed rokiem Manchester United, VfL Wolfsburg i PSV, dwa lata temu Bayern, Manchester City oraz AS Roma, a przed trzema laty także zestaw Bayern, Manchester City. Rywalizacja z takimi zespołami należy do ekstremalnie trudnych, dlatego też nie może dziwić ostatnie, zazwyczaj zajmowane przez nich miejsce. Wydaje się, że tym razem wcale nie będzie łatwiej. Liga Mistrzów to chyba jednak trochę za wysokie progi dla Rosjan.

Mój typ: 4. miejsce

grupa F: Real Madryt, Borussia Dortmund, Sporting CP, Legia Warszawa

Grupa F, grupa która szczególnie powinna zainteresować Polaków, bowiem jak doskonale wiemy, znalazła się w niej Legia. Pierwsze od 20 lat polska drużyna trafiła na naprawdę ciekawy i niełatwy zestaw rywali. Najbardziej utytułowany klub świata – Real Madryt, druga drużyna niemieckiej Bundesligi, niedawny finalista Ligi Mistrzów – Borussia Dortmund oraz odradzająca się, słynąca z kopalni talentów druga siła Portugalii – Sporting Club de Portugal.

Real Madryt

Tutaj chyba nikt nie ma wątpliwości, że zdobywca 11. trofeów najbardziej prestiżowych rozgrywek na świecie z nikim nie będzie chciał dzielić się punktami, a zatem i pierwszym miejscem w grupie. “Królewscy” w Lidze Mistrzów czują się jak w domu. Te rozgrywki są ich wizytówką, a zespół jakim dysponuje Zidane jest chyba najlepszym jaki widzieli w Madrycie od lat. Do tego wszystkiego król Ligi Mistrzów, najlepszy jej strzelec w historii – Cristiano Ronaldo, wspierany przez Garetha Bale, Karima Benzemę, Lukę Modricia czy Toniego Krossa to mieszanka wybuchowa, zdolna do wszystkiego.

Mój typ: 1. miejsce

Borussia Dortmund

Borussia przeszła przed tym sezonem niemały remont. Straciła lidera defensywy – Matsa Hummelsa, rozgrywającego Ilkaya Gundogana i jednego z najlepszych zawodników Bundesligi ubiegłego sezonu Henrikha Mkhitaryana. W zamian za nich do klubu dołączyli Bartra, Raphael Guerreiro, Schurrle, Gotze, Dembele czy Rode. Z pewnością chwilę zajmie Tuchelowi poukładanie i zgranie tych wszystkich elementów, jednak BVB to na tyle klasowa drużyna, że nic nie powinno im zagrozić w zajęciu miejsca za plecami Realu.

Mój typ: 2. miejsce

Sporting Club de Portugal

Sporting znów ma być wielki. To dewiza obecnego prezesa portugalskiego zespołu. Sporting, który w ubiegłym sezonie zajął drugie miejsce na swoim podwórko, ustąpił tylko o dwa punkty Benfice, zaś nad trzecim FC Porto miał… 13 punktów przewagi. To pokazuje potencjał, jakim dysponują piłkarze Sportingu. Portugalski klub wychował w swojej szkółce m.in. Cristiano Ronaldo, Naniego czy Quaresmę, a teraz posiada w kadrze kilku świeżo upieczonych mistrzów Europy – Rui Patricio, William Carvalho, Adrien Silva, a do lata także sprzedanego do Interu Joao Mario. Do tego charyzmatyczny szkoleniowiec w postaci Jorge Jesusa, który prowadził z sukcesami Benficę, z pewnością swoim doświadczeniem pomoże zespołowi w meczach o najwyższą stawkę. Biorąc pod uwagę potencjał pierwszej dwójki wydaje się, że Sporting powinien zająć w tej grupie 3. miejsce i zagrać na wiosnę w Lidze Europy.

Mój typ: 3. miejsce

Legia Warszawa

W końcu doczekaliśmy się polskiej drużyny w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Od kilku lat to właśnie Legii dawało się największe szanse na upragniony awans. Najbardziej rozwinięta struktura klubowa w Polsce, największy budżet i najlepsi piłkarze. Biorąc pod uwagę ostatnie występy Legii i ich porażki m.in. z Termalicą możemy obawiać się, co czeka ją w meczach z rywalami pokroju Realu czy BVB. Dobre występy w Lidze Europy w poprzednich sezonach dają jednak cień nadziei na to, że mistrzom Polski uda się urwać kilka punktów wyżej notowanym rywalom. Niech to będzie dla “Wojskowych” cenna lekcja gry w piłkę i krok ku temu, aby co roku trafiać do tych elitarnych rozgrywek.

Mój typ: 4. miejsce


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.