Michniewicz: Przegraliśmy z fantastyczną drużyną

W marnym stylu pożegnała się młodzieżowa reprezentacja Polski, która w trzecim spotkaniu na mistrzostwach Europy U-21 uległa Hiszpanii (0:5). Tylko remis dawał biało-czerwonym awans do Igrzysk Olimpijskich w Tokio 2020.

– Przegraliśmy wyścig po nasze marzenia. Przegraliśmy Igrzyska Olimpijskie i dalszy udział w turnieju mistrzostw Europy. W niedzielę wracamy do Polski. To był fantastyczny czas z wzlotami i upadkami. Miałem do dyspozycji fantastycznych zawodników i życzę im, żeby rozwijali się. Nie był dany nam sukces. Przegraliśmy z fantastyczną drużyną, która jest głównym kandydatem do mistrzostwa. Mają potencjał i niewiele mogliśmy z tym zrobić. Hiszpanie byli świetnie ustawieni, nie mam pretensji do swoich podopiecznych – podkreślił Czesław Michniewicz.

Selekcjoner uważa, że nasi zawodnicy mieli rozładowane akumulatory, gdyż nie było czasu na odpowiednią regenerację. – Wolałbym, żebyśmy zaczynali turniej meczem z Hiszpanią. Gralibyśmy na pełnej świeżości. Akurat to spotkanie przyszło w najtrudniejszym momencie. Czasu na regenerację było bardzo mało, mieliśmy niewielki wybór na niektórych pozycjach. Nie wszyscy zagrali tak, jakbym sobie tego życzył. Bardzo chciałem, żeby Dawid Kownacki był w pełni zdrów. Chciałem, żeby Bartek Kapustka był do mojej dyspozycji, ale jest kontuzjowany. Rywalizacja byłaby do samego końca. Zabrakło nam umiejętności, odpoczynku. Ale nie chcę szukać łatwych wytłumaczeń. Na ocenę przyjdzie odpowiedni czas. Smutno nam, bo czuliśmy się we Włoszech bardzo dobrze. Wszystko funkcjonowało na wysokim poziomie. Byliśmy w kraju, który kocha futbol. Szkoda, że musimy już wracać do Polski – dodał.

Dawid Kownacki na turniej przyjechał z lekkim urazem, którego doznał na zgrupowaniu dorosłej reprezentacji. Mimo to wystąpił w meczach z Belgią oraz Włochami i był jednym z architektów przy zwycięstwach. Niestety napastnika brakowało w starciu z “La Roja”. – Dawid Kownacki nie był w stu procentach zdrowy. Gdyby był wynik dla nas obiecujący, to skorzystalibyśmy z jego usług i wprowadzilibyśmy go do gry. Przegrywaliśmy już 0:3 i uznałem, że nie ma sensu narażać jego zdrowia. Wpuściliśmy więc Karola Świderskiego, który był zdrowy i dostał szansę udziału w tej imprezie – zakończył selekcjoner.

źródło: Łączy Nas Piłka / własne

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi