Michał Listkiewicz: Arbitrzy są zaprogramowani, luzu i uśmiechu jest mniej niż kiedyś

pilkarskiswiat.com


– Arbitrzy są zaprogramowani, interakcji, luzu, uśmiechu jest na pewno mniej niż kiedyś. Kiedyś był to tylko dodatek do profesji lekarza, wojskowego – zauważa Michał Listkiewicz w “Przeglądzie Sportowym”.

Niewykluczone, że jeden z tegorocznych europejskich finałów do poprowadzenia otrzymają polscy sędziowie. W tym gronie znajdzie się Tomasz Listkiewicz, który pomaga na linii Szymonowi Marciniakowi.

– Nigdy nie namawiałem Tomka do sędziowania. Jego mama nigdy nie była „fanką” tego zawodu. Ciągle mnie nie było w domu, nasze małżeństwo, studenckie i bardzo się kochające, rozpadło się z tego powodu po 11 latach. Stale wyjeżdżałem, wszystko było na głowie Bożeny i w końcu tego nie wytrzymała. Była niezadowolona, że Tomek zapisał się na kurs, a ja nawet o tym nie wiedziałem. Przysięgam. Miał, podobnie jak ja, inklinacje do sędziowania koszykówki – wspomina jego ojciec, były prezes PZPN.

W 1990 roku na mundialu we Włoszech, Listkiewicz był bocznym arbitrem w aż ośmiu spotkaniach, w tym wielkim finale RFN z Argentyną (1:0). – Po finale pomyślałem, że w życiu bym się nie zamienił na te dwa jako główny w początkowej fazie i do domu. Nikt by nie zauważył, że ja tam w ogóle byłem. A tak przeszedłem do historii. Później wprowadzono podział i zostałem asystentem, bo uznałem, że w tym jestem lepszy. Wtedy nie było trójek krajowych tylko międzynarodowe, co działało na moją korzyść, bo w Polsce światowy poziom reprezentowałem ja i Piotrek Werner – uważa.

Przyznaje dalej, że arbitrzy często denerwują otoczenie piłkarskie samą obecnością. – Dziś sędziowie są trochę bardziej „zrobotyzowani”. Niewielu się wyłamuje z roli „cyborga” – Szymon złapał luz dopiero dwa, może trzy lata temu. Arbitrzy są zaprogramowani, interakcji, luzu, uśmiechu jest na pewno mniej niż kiedyś. No, ale dziś sędzia to zawód, tym zarabiają na chleb i mogą się temu poświęcić w stu procentach. Kiedyś był to tylko dodatek do profesji lekarza, wojskowego czy kogoś innego. Dziś jest zdecydowanie większa presja, bo od strony technicznej wydaje się łatwiej niż sędziom w koszykówce czy w piłce ręcznej – podkreśla.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.