Pojedynek o podwyższonym ryzyku, mając w pamięci ostatni mecz okazał się być nudny i monotonny. Piłkarze przez większość spotkania trzymali nerwy na wodzy i zadbali by przypadkiem żaden z kibiców nie dostał na stadionie zawału. Swoją grą usypiali, a gdy już zaczęli zbliżać się do bramek przeciwnika, to trema sprawiała że plątały im się nogi. Z tego wszystkiego wychodzi nam remis, który o wiele bardziej drażni Lecha Poznań.
Maj dla Lecha Poznań jak na razie najlepszy nie jest. Wszystko zaczęło się 2 maja od porażki w finale PP. To nie mogło piłkarzy Kolejorza nie zaboleć. Skoro przegrywasz 4 finał z rzędu a do tego grasz z o wiele słabszym przeciwnikiem to wierzysz że właśnie tym razem to ty wzniesiesz to trofeum ku górze. Na trybunach w Warszawie fani drużyny z Poznania skandowali – „tylko mistrzostwo”. Cel na pozostałe mecze  w maju okazał się więc jasny. Wszystko wydawało się iść dobrze, aż do starcia z Legią gdzie po raz kolejny pokazali że to nie w nogach a w głowie leży problem. Nie inaczej było w starciu z Lwami północy. Lech w pierwszej połowie okazał się być bardzo nerwowy, tracił dużo piłek, niepotrzebne zagrania i zmarnowane rzuty wolne. Przy tym wszystkim Lechia zdawała się być bardzo spokojna. Swoich okazji szukała w kontratakach, gdzie dysponujący dobrą formą Peszko i Wolski nadawali tempo akcjom Lechii. Przy tym wszystkim Lech próbował szybko grać w środku pola i nawet im to wychodził, jednak im bliżej pola karnego Kuciaka tym bardziej nogi piłkarzy Kolejorza odmawiały posłuszeństwa. Tak bardzo chcieli w tą bramkę trafić, że to ich paraliżowało. W końcu ewentualny remis czy porażka znacząco utrudniał sen o mistrzostwie. A wtedy… w Poznaniu będzie się mówić o kolejnym zmarnowanym sezonie.

Druga połowa zaczęła się dość obiecująco. Gra wydawała się być szybsza, mniej fauli a obydwie drużyny uwierzyły że są w stanie wygrać z przeciwnikiem. Na tym powrocie wiary w siebie lepiej skorzystał Lech, który wyglądał o niebo lepiej w drugiej połowie i po raz kolejny (jak w finale PP) zabrakło skuteczności. Majewski czy Robak na dzień dzisiejszy mogą mieć pretensje tylko do siebie, a do nich kibice. Remis nie urządza Lecha, który w przypadku wygranej Legii będzie tracić do niej 4 punkty, a przed piłkarzami z Poznania został mecz z Wisłą i Jagą. Dla Lechii, to olbrzymia szansa. Jeśli Legia wygra to Lechia mając jeden punkt przewagi w niedzielnym meczu u siebie z Pogonią może znacząco przybliżyć się do europejskich pucharów.


Lech Poznań 0:0 Lechia Gdańsk

Skład Lecha Poznań: 30.Putnocky, 4.Kędziora, 35.Bednarek, 26.Wilusz, 22.Kostevych, 6.Trałka, 14.Gajos, 17.Makuszewski, 18.Radut(72’ 10.Jevtić), 86.Majewski, 11.Robak(72’ 24.Kownacki)

Skład Lechii Gdańsk: 1.Kuciak, 30.Nunes, 22.Maloca, 5.Vitora, 3.Wawrzyniak(30’ 41.Stolarski), 16.Borysiuk, 6.Slavczev(72’ 9.Mak), 7.Krasic(77’ 11.Kuświk), 27.Wolski, 21.Peszko, 19.Marco Paixao

Żółte kartki: 14’ Kostevycz, 90+3’ Kędziora | 87’ Peszko, 90+1’ Mak, 90+2’ Kuciak, 90+3’ Stolarski

Czerwone kartki: – | –

Sędzia główny: Tomasz Musiał

Frekwencja: 20 139

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi