La Liga redaktorskim okiem – podsumowanie 20. kolejki

Mikołaj Barbanell

Za nami 20. seria gier w hiszpańskiej La Liga, a zarazem pierwsza kolejka spotkań rewanżowych.  Czy Betis i Real Sociedad odgryzą się Barcelonie i Realowi za inauguracyjne porażki? A może Sevilla i Espanyol urządza sobie ostre strzelanie, jak w sierpniu ubiegłego roku (Sevilla wygrała 6:4 – przyp.red.). Zobaczcie, jak poradziła sobie ekipa z Andaluzji, czy Real utrzymał pozycję lidera, a Valencia kontynuowała zwycięską passę. Redaktorzy działu Primera Division podzielą się swoimi refleksjami. Zapraszamy do lektury.

Mikołaj Barbanell: Miniona kolejka La Liga przejdzie do historii, ale nie z powodu spektakularnych bramek, czy rekordowych wyników. W historii zapisali się sędziowie spotkania pomiędzy Betisem i FC Barceloną, którzy nie uznali prawidłowo zdobytej bramki przez Katalończyków. Kiedy piłka ewidentnie przekracza linię bramkową, lecz arbiter stwierdza, że było inaczej to jest pewien sygnał. Sygnał, aby wprowadzić powtórki wideo, co władze ligi chcą uczynić w ekspresowym tempie. Wróćmy już jednak do samego spotkania. W 75. minucie bramkę dla gospodarzy zdobył Alegria, a Barca wyrównała w samej końcówce po akcji Messi Suarez. Ten pierwszy podawał, a drugi strzelił. Za to wicelider z Andaluzji zdecydowanie nie błysnął w tej serii gier. Bez błędów arbitrów oczywiście się nie obyło, gdyż sędzia już w 3. minucie postanowił niesłusznie podyktować jedenastkę dla Espanyolu. Do tego wyrzucił z boiska Pareję i tak o to Sevilla grała praktycznie 90. minut w osłabieniu. Efekt? Porażka 1:3 i spadek na trzecie miejsce w tabeli. Potknięcia rywali wykorzystali Królewscy. Kapitalne zawody przeciwko Realowi Sociedad rozegrali Mateo Kovacić i Cristiano Ronaldo. Obaj zdobyli po bramce i zaliczyli po asyście. Wynik na 3:0 ustalił Morata.

Dalsza część newsa pod materiałem wideo

Było jasne, że po 20. kolejce pierwsza trójka się nie zmieni, lecz pogoń za podium totalnie nie wyszło Atletico. Rojiblancos zaliczyli kolejną wtopę, tym razem remisując bezbramkowo z Deportivo Alaves. Kolejny zespół z ligowej tabeli – Real Sociedad, jak już wiadomo uległ liderowi. Taki obrót spraw wykorzystało Villareal, które po trafieniach Bruno i Alvaro wygrało 2:0 z Granadą i traci do czwartego Atletico już tylko dwa punkty.

Przed tą kolejką największą niewiadomą była postawa Valencii. Czy drużyna naszpikowana takimi zawodnikami, jak Nani, Parejo, Mangala, Munir i wspierana przez młodych Minę i Solera podtrzyma zwycięską passę i wskoczy na początek do pierwszej połówki tabeli? Otóż nie. Sroga lekcja na Gran Canarii i porażka 3:1 z Las Palmas obnażyło kolejny kryzys w ekipie gości. Za to w drużynie gospodarzy kapitalne zawody zaliczył Kevin-Prince Boateng, autor bramki i asysty. Po tym spotkaniu Valencia jest 15-ta, zaś Las Palmas plasuje się na 11. pozycji. Nietoperze jedynie mogą się cieszyć, że dół tabeli w postaci Granady, Osasuny i Sportingu Gijon gra tak fatalnie, że po prostu prosi się o spadek na zaplecze La Liga.

Karol Kowalski: 20. kolejka La Ligi zapamiętana zostanie głównie z „wielbłądów” arbitrów prowadzących spotkania Betisu z Barceloną oraz Espanyolu z Sevillą. To właśnie po tych spotkaniach pozostał niesmak z powodu decyzji sędziów, które przyczyniły się do straty punktów przez goniącą lidera dwójkę.

Kolejną wpadkę zaliczyło również Atletico Madryt. Podopieczni Cholo wkroczyli ostatnio na ścieżkę remisów, gromadząc na swoim koncie trzeci z rzędu, a drugi ligowy. W starciu z Deportivo Alaves żadna ze stron nie zagrażała poważnie rywalowi i mecz zakończył się stanem 0:0.

Rezultat ten w pełni wykorzystał Villareal. Żółta Łódź Podwodna po trzech spotkaniach ligowych bez zwycięstwa w końcu się przebudziła, pewnie zwyciężając z Granadą 2:0, dzięki czemu doskoczyła do Rojiblancos na zaledwie dwa punkty.

Spotkania czołowej trójki miały miejsce w niedzielę. Barca rozpoczęła granie tego dnia na Benito Villamarín. Gospodarze zaprezentowali się w nim z bardzo dobrej strony, stawiając trudne warunki piłkarzom Luisa Enrique i wychodząc na prowadzenie. Messi i spółka, choć strzelili dwie bramki (jedna nieuznana), musieli zadowolić się zaledwie jednym punktem, w czym wyraźnie swój udział miał arbiter spotkania, Hernandez Hernandez, oraz jego asystent, który nie zauważył będącej zdecydowanie za linią bramkową piłki.

Swoją cegiełkę do wydarzeń meczowych dołożył również pan Garrido, prowadzący starcie Espanyolu z Sevillą. Arbiter już w trzeciej minucie podyktował kontrowersyjny rzut karny dla Papużek, a dodatkowo wyrzucił z boiska Nico Pareję. Sevilla musiała zatem grać całe spotkanie w osłabieniu, zaczynając także od straconej bramki. Pogoń się nie udała, Espanyol trafił jeszcze dwukrotnie i mógł cieszyć się z pełnej puli. Podopieczni Sampaolego nie wykorzystali zatem potknięcia Blaugrany, oddając jej drugie miejsce w tabeli.

Najbardziej zadowolony z przebiegu kolejki był Real Madryt. Królewscy stali przed niełatwym zadaniem goszczenia znajdującego się w bardzo dobrej dyspozycji w tym sezonie Realu Sociedad, jednak swoje zadanie wypełnili wzorcowo. Choć to Baskowie dłużej utrzymywali się przy piłce to Real był po prostu konkretniejszy, wbijając gościom trzy bramki i fundując swoim kibicom wielką radość. W ekipie Zidane’a na największe pochwały zasługuje Mateo Kovačić, który zanotował w tym spotkaniu bramkę oraz asystę.

Niesamowite zakończenie kolejki zafundowały nam ekipy Las Palmas i Valencii. Na Estadio Gran Canaria oglądaliśmy elektryzujące spotkanie, okraszone pięknymi bramkami. Gracze z Wysp Kanaryjskich utwierdzili Valencię w przekonaniu, że do zażegnania kryzysu sporo im jeszcze brakuje, pokonując ich 3:1. Ozdobą całego spotkania było trafienie Lemosa z rzutu wolnego, którego nie powstydziliby się Payet, Pjanić, Messi czy Ronaldo.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.


Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.