La Liga: Derby Madrytu dla Realu, popis Betisu w starciu z Realem Sociedad, kolejna wpadka Barcy

źródło: twitter.com/realmadriden

W niedzielę rozegrano kolejne cztery spotkania w ramach 17. kolejki La Ligi Santader. Daniem głównym były Derby Madrytu pomiędzy Realem, a Atletico, gdzie lepsi okazali się być podopieczni Carlo Ancelottiego. Barcelona straciła punkty w kolejnym spotkaniu, tym razem musieli zadowolić się remisem z Osasuną. Wielki popis strzelecki dał Betis, który wypunktował ekipę z San Sebastian.

Villarreal – Rayo Vallecano 2:0 

Pierwszym spotkaniem była rywalizacja Villarrealu z Rayo. Podopieczni Unai’a Emerego w miniony czwartek awansowali do 1/8 finału LM, co na pewno wzmocniło ich mentale. Jednak przez większą część pierwszej połowy przeważała drużyna przyjezdnych, jednak nie potrafili tego udokumentować. Villarreal pokazał gościom jak się to robi. W 32. minucie gry po rzucie rożnym piłkę do siatki skierował głową Aissa Mandi. Chwilę później prowadzenie podwyższył Gerard Moreno, na którym to popełniono faul. Po zmianie stron Rayo próbowało odpowiedzieć, jednak przeciwnik był doskonale zorganizowany w defensywie. Doskonałe interwencje notowali obrońcy, a także Rulli, który został wybrany zawodnikiem meczu.

Osasuna – Barcelona 2:2 

Rywal z klasy średniej – wydawałoby się, że jest to idealna okazja, by Xavi i jego zawodnicy wrócili na zwycięski szlak po porażce z Bayernem i Betisem. Niestety gra Blaugrany w defensywie wciąż jest mocno niestabilna o czym świadczą dwa stracone gole. Jednak to oni jako pierwsi wyszli na prowadzenie. W 12. minucie gry piłke do siatki skierował Nico, po zagraniu Gaviego. Gospodarze wyrównali już kilka sekund później. David Garcia wykorzystał dośrodkowanie z rzutu wolnego, a następnie skierował futbolówkę do bramki Ter Stegena. Blaugrana dopiero po przerwie zdobyła kolejnego gola autorstwa Abdessamada Ezzalzouliego. Wydawało się, że goście dowiozą ten wynik do końcowego gwizdka arbitra, jednak wszystko pokrzyżował im Chimy Avilla. Napastnik Osasuny uderzył zza pola karnego w lewy dolny róg bramki, gdzie Niemiecki golkiper nie miał szans na skuteczną interwencję.

Betis – Real Sociedad 4:0 

Starcie dwóch drużyn, które aspirują do gry w europejskich pucharach. Każda z nich potrafiła na swój sposób zaszachować swojego rywala. Jednak nikt nie spodziewał się, że gospodarze w tak brutalny sposób obnażą błędy Basków. Już w 14. minucie na worek z bramkami otworzył Alex Moreno. Kolejne gole padały w drugiej połowie spotkania. Prowadzenie podwyższył Juanmi, który wyskoczył najwyżej do dośrodkowania i strzałem głową skierował piłkę do siatki. Niedługo później po kapitalnej akcji na listę strzelców wpisał się Nabil Fekir. Francuz otrzymał futbolówkę tuż przed polem karnym, a następnie uderzył precyzyjnie po ziemi. Wynik ustawił Alex Moreno, który pognał na lewej flance w kierunku bramki Alexa Remiro i strzałem z ostrego kąta przypieczętował wygraną Los Verdiblancos.

Real Madryt – Atletico Madryt 2:0

Królewscy w hicie kolejki bardzo pewnie poradzili sobie w derbach z rywalem zza miedzy. Atletico miało dobry początek, jednak z biegiem czasu Real zaczął rosnąć, nabierać pewności siebie. Wychodził idealnie spod pressingu założonego przez Los Colchoneros, a także z łatwością dochodzili do sytuacji podbramkowych. W 16. minucie gry Vinicius Junior zagrał piłkę do Karima Benzemy, a ten cudownym strzałem posłał ją do siatki Oblaka. Warto zaznaczyć, że Brazylijczyk miał obstawę w postaci kilku piłkarzy Atleti i mimo to udało mu się celnie zagrać do kapitana drużyny, który nie był przez nikogo pilnowany. Atletico nie miało pomysłu jak odwrócić losy tej rywalizacji.

W drugiej połowie po wejściu Joao Felixa wydawało się, że gra podopiecznych Diego Simeone może w końcu przełożyć się na wynik. Dwa dobre prostopadłe zagrania posłał Portugalczyk do Mateusa Cunhi, lecz ten przegrał pojedynek z Courtois. Real odpowiedział w najlepszy możliwy sposób. Po dobrym wyprowadzeniu piłki przez Viniciusa ten zagrał do Marco Asensio. Skrzydłowy bez przyjęcia oddał mocny, płaski strzał po ziemi i tym samym podwyższył prowadzenie. Atletico tej straty nie udało się już odrobić. Była to druga porażka z rzędu Los Colchoneros, a za tydzień także czeka ich ciężki bój z Sevillą na Sanchez Pizjuan.

 


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.