Kto mistrzem w Królestwie Hiszpanii?

Betirrd

Parę dni temu głowiłem się, kto na koniec sezonu zasiądzie na szczycie klasyfikacji angielskiej Premier League i moim faworytem został Manchester City prowadzony przez Pepa Guardiole. Teraz przyszedł czas, aby z Wysp Brytyjskich przenieść się na Półwysep Iberyjski i zastanowić się nad tym, która z drużyn hiszpańskiej La Liga podniesie w tym sezonie puchar. Pytanie jest dość proste. Real, czy Barca?

Wymienianie faworytów do tytułu w tej lidze jest tysiąc razy prostsze niż wymienianie faworytów najwyżej klasy rozgrywkowej w Anglii. W Hiszpanii jest ich zawsze dwóch, a okazjonalnie trzech. W tym roku stawiam na pierwszą z tych opcji i do grona prawdopodobnych zwycięzców ligi zaliczam jedynie Barcelonę oraz Real Madryt. Drużyny klasowe z ogromną ilością fanów na całym globie oraz z ogromną sumą pieniędzy na klubowych kontach. Naprawdę chyba nie muszę wymieniać powodów, dla których uważam te drużyny za nominatów do zwycięstwa. No dobrze, ale która z tych drużyn wygra ligę i będzie cieszyć się zwycięstwem? Odpowiedź na to pytanie jest jeszcze większą loterią niż rzuty karne. Mój typ kieruje jednak w stronę słonecznej Katalonii, a tym samym FC Barcelony.

Mógłbym za to wymienić powody, dla których w tym gronie nie znalazło się Atletico Madryt prowadzone przez genialnego Argentyńczyka o nazwisku Simeone. Zwyczajnie uważam, że siła drużyn z Katalonii i białej części Madrytu jest zbyt potężna, aby Los Colchoneros w tym roku sięgnęli po mistrzostwo, a początek ich sezonu zdaje się to potwierdzać. Oczywiście nie można dzielić skóry na niedźwiedziu i zdaję sobie sprawę, że przekreślanie tej drużyny już na samym starcie jest niezwykle niemądre i ryzykowne. Wszak silne Atletico to silna i bardziej intrygująca liga, więc życzę im jak najlepszej gry i tego, aby pokazali mi, że byłem w totalnym błędzie. Jednakże na razie dla ekipy Diego Siemeone typuje miejsce numer trzy.

Miejsce numer cztery w hiszpańskiej ekstraklasie premiowane jest grą w eliminacjach Ligi Mistrzów i mój umysł widzi w tym momencie tylko jednego kandydata, na którego odważyłbym się postawić pieniądze, a mianowicie Sevillę. Gdyby nie fatalny początek sezonu ze strony Athletic Bilbao, prawdopodobnie to ich typowałbym na to wysokie miejsce.

Liga Europy to już pole do popisu dla większej ilości drużyn. Real Sociedad, Celta Vigo, rewelacja tego sezonu, czyli Las Palmas, Villareal, Deportivo oraz Malaga. Miejsca gwarantujące grę w dawnym Pucharze UEFA są dwa. Jedno premiowane bezpośrednim awansem do fazy grupowej, drugie zmuszające zespół do gry w eliminacjach i szczerze mówiąc, każda z tych drużyn ma spore szansę na każde z tych miejsc. Moje przeczucie mówi mi, że na miejscu z numerkiem pięć zobaczymy Villareal, a na miejscu numer sześć, Deportivo.

No cóż. Moim zdaniem tak to będzie w tym roku wyglądać, więc możecie spodziewać się, że wszystko potoczy się zupełnie inaczej. Nie pozostaje nam nic innego, jak rozkoszować się wielkim futbolem i myślę, że to jest w tym wszystkim najważniejsze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.


Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.