Już czas. O tym dlaczego Kang-in Lee powinien opuścić Valencię [FELIETON]

Kang-in Lee

fot. Icon Sport

Od azjatyckiej sensacji po niedoścignioną nadzieję. Kang-in Lee w Valencii zaczyna się dusić, chociaż kibice wierzą, że przyjdzie jego czas. Ten jednak się kurczy, a decyzji wciąż brak.

Kang-in Lee w Walencji jest tematem wielu dyskusji. Jedni ślepo widzą w Koreańczyku kluczową postać drużyny, inni natomiast powołują się na czas. Więcej cierpliwości, zrozumienia. Znajdą się też tacy, którzy ufają, że wina leży po stronie środowiska, w jakim się znajduje.

Nie ma wątpliwości, że Kang-in Lee ma potencjał i ogromny talent. Niejednokrotnie to udowadniał. Nie musi również być pierwszoplanowym aktorem, aby przełożyć swoją wartość na grę drużyny. Niemniej jednak 20-latek to już twarz Valencii. Czy tego chce, czy nie. Czasem szczęśliwa, gdy może skupić się wyłącznie na meczu, a kibice są wręcz zachwyceni. Czasem rozgoryczona, zmęczona licznymi przepychankami w mediach, czy konfliktami, które go personalnie nie dotyczą.

To też sprawia, że dziś sytuacja Koreańczyka w Valencii nie jest klarowna. Jego kontrakt wygasa w czerwcu 2022 roku, a rozmowy dotyczące przedłużenia zostały zawieszone. Klub wyraża zainteresowanie dalszą współpracą, aczkolwiek ma świadomość, że lato może okazać się ostatnim dzwonkiem, aby na ewentualnej transakcji zarobić. Sytuacja finansowa nie wygląda najlepiej.

Jeśli odejść, to gdzie?

20-latek chce się skupić na kwestiach sportowych, odcinając się od presji wywieranej przez wszystkich wokół. Na papierze sytuacja Valencii powinna na to pozwolić. W praktyce staje się miejscem toksycznym głównie przez kwestie pozasportowe. Kang-in Lee w przyszłym sezonie może już nie być problemem Valencii. Swoje zainteresowanie usługami 20-latka wyraziło kilka klubów zarówno z Hiszpanii, jak i spoza Półwyspu Iberyjskiego. Kang-in Lee chciałby przede wszystkim grać, więc niekoniecznie musi być to zespół z topu. Nie interesuje go ogromny kontrakt, a projekt sportowy. Przynajmniej na ten moment, bo bez minut trudno o wielką karierę.

Nicea, OM, Bordeaux, AS Monaco, Real Betis, czy Real Madryt. To tylko wierzchołek góry lodowej. O Koreańczyka pytało wielu, ale na samym pytaniu zwykle się kończyło. Valencia nie chciała słuchać, a klauzula wynosząca 80 mln euro skutecznie zniechęcała. Prawdą jest, że Kang-in Lee rozważał odejście już przed sezonem. Zeszłego lata pojawiła się propozycja poprawy jego kontraktu, ale piłkarz propozycji nie zaakceptował, dając wyraźny przejaw niezadowolenia. Valencia wówczas otrzymała ofertę wypożyczenia z Werderu Brema oraz Heerenveen, ale do rozmów nigdy nie doszło. Na transfer natomiast naciskał najpierw Ajax, a później Juventus, który przedstawił najbardziej zaawansowany plan względem kariery Koreańczyka.

Kang-in Lee po przeprowadzce do Turynu od razu miał trafić na wypożyczenie do drużyny z dolnej części Serie A. Włosi nie bez przyczyny byli przekonani, że 20-latek u nich stanie się gwiazdą. Wszystko za sprawą Pablo Longorii, byłego dyrektora sportowego Valencii, ale i szefa skautingu Juventusu. Plan jednak spalił na panewce, bo Los Che nawet go nie wycenili, będąc przekonanym, że miejsce Kang-ina jest na Mestalla. Perspektywa powoli się zmienia.

Kang-in Lee w towarzystwie Takefuso Kubo fot. Dugout Asia
Kang-in Lee w towarzystwie Takefuso Kubo fot. Dugout Asia

Ten sezon jest kluczowy

Peter Lim nie chce powielać błędu z Ferranem Torresem. Jeśli Koreańczyk ma odejść, to najlepiej pokaźnie wzmacniając klubowy budżet. Ze względu na wydarzenia z minionego lata wszystko wskazywało na to, że aktualny sezon będzie kluczowy. Bez względu na to, czy stanie się ważnym elementem kadry, czy nie.

Kang-in Lee miał być kluczową postacią Valencii. Na taką kreowano go od lat. Aby poczuł się pewniej, Anil Murthy specjalnie zastrzegł dla niego “dziesiątkę”, odmawiając Solerowi. Koreańczyk jednak nie był gotowy na taką presję. Zarówno pod skrzydłami Gracii, jak i wcześniej Celadesa, czy Marcelino nie dorósł do zakładanej roli. Nie można jednak stwierdzić, by wina leżała wyłącznie po jego stronie.

Z Gracią zaczynał jako podstawowy zawodnik, ale z dnia na dzień jego pozycja w wyjściowej jedenastce słabła. Łącznie w tym sezonie La Liga rozegrał 17 spotkań, z czego tylko jedno pełne. Mowa o ostatnim meczu z Celtą Vigo. Kang-in Lee dał nam najbardziej kompletny występ w tym sezonie. Był zawodnikiem, decydującym o przebiegu spotkania, a Nietoperze, zgarnęli komplet punktów. To jednak za mało, bo do tej pory 20-latek nie spełniał oczekiwań klubu i z wzajemnością. Może to czas odciąć pępowinę i uwolnić się od Valencii? Ten pociąg już odjechał i dla wszystkich najlepiej byłoby, gdyby już nie wrócił.

Elche rozpoczęło walkę o utrzymanie. Czasu niewiele, ale nowy trener ma pomóc

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *