Jakub Kamiński: Mam marzenia, do których chcę dążyć ciężką pracą

Jakub Kamiński

Lech Poznań - Jagiellonia Białystok, 19.07.2020 / fot. Mikołaj Barbanell

Jakub Kamiński to bez wątpienia objawienie ostatnich miesięcy nie tylko w Lechu Poznań, ale w całej PKO BP Ekstraklasie. Nie dziwi fakt, że młody pomocnik już dziś generuje zainteresowanie z silniejszych lig europejskich. Sam piłkarz twardo stąpa po ziemi i wie, że tylko ciężką pracą można dojść do wymarzonego celu.

Jakub Kamiński udzielił wywiadu Konradowi Witkowskiemu z tygodnika “Piłka Nożna”. Wychowany na Górnym Śląsku zawodnik przyznał, że w swojej grze wzoruje się na kilku piłkarz ze światowego topu. Zaznaczył jednak, że w Lechu też miał od kogo się uczyć:

“W dzieciństwie moim idolem był Ronaldinho. Generalnie lubiłem zawodników ze starszego pokolenia, jak Zinedine Zidane, Andrea Pirlo czy Clarence Seedorf. Często oglądałem ich na YouTube, a potem na podwórku próbowałem powtarzać sztuczki techniczne i cieszynki. Im byłem starszy, tym bardziej zwracałem uwagę na piłkarzy występujących na mojej pozycji. Na przykład na Edena Hazarda, a z Polaków na Kamila Grosickiego. W Lechu miałem kogo podpatrywać, bardzo pomógł mi Kamil Jóźwiak.”

Pomocnik Kolejorza przebojem wdarł się do składu zespołu Dariusza Żurawia. Jak sam przyznaje, we wszystkim pomogła jemu jego pracowitość:

“Jestem pracowity i dążę do osiągnięcia celów, lecz przyznaję: kompletnie nie spodziewałem się takiego obrotu spraw. Szykowałem się na spędzenie sezonu 2019/20 w drugim zespole. Zamierzałem się ograć, a dopiero w następnych rozgrywkach bić się o możliwość występów w Ekstraklasie. Tymczasem wszystko potoczyło się błyskawicznie i po zaledwie paru kolejkach dołączyłem na stałe do zespołu numer jeden. Istotne było to, że z rezerwami wywalczyliśmy awans – nawet będąc w bardzo dobrej formie, z trzeciej ligi byłoby mi znacznie trudniej przeskoczyć do pierwszej drużyny.”

Sam Jakub Kamiński często pytany jest o to, jak to się stało, że trafił w ogóle do Akademii Lecha Poznań we Wronkach:

“Byłem na testach w kilku klubach, poza Lechem także w Górniku oraz Legii Warszawa. Ostatecznie wybierałem między Zabrzem a Poznaniem. Serce podpowiadało pierwszą opcję, bo jako chłopak z Rudy Śląskiej kibicuję Górnikowi. Musiałem jednak kierować się perspektywą własnego rozwoju.”

Konrad Witkowski zapytał również skrzydłowego Lecha o to, jak ten odnalazł się daleko od domu i czy nie było jemu trudno samemu w internacie:

“Mocno zżyłem się z chłopakami z mojej okolicy, pod wieloma względami byłoby mi łatwiej, gdybym został w regionie. Uznałem jednak, że skoro chcę postawić na piłkę, powinienem szkolić się w najlepszych warunkach. Propozycja z Lecha mogła już się nie powtórzyć. Przyjęcie jej wiązało się z opuszczeniem domu w młodym wieku, ale najbliżsi nie mieli mi tego za złe. Pochodzę ze sportowej rodziny. Dla rodziców było normalne, że wybieram taką drogę, uszanowali moją decyzję, chcieli, bym rozwijał swoją pasję.

Było mi łatwiej, ponieważ nie przychodziłem do Lecha jako jedyny ze Śląska. Miałem kolegę z Raciborza, mieszkaliśmy razem w pokoju. We dwóch było znacznie raźniej. Poza tym większość chłopaków znałem z Letniej Akademii Młodych Orłów czy rozgrywek kadr wojewódzkich. Nie byłem dla nich obcą osobą.”

Jakub Kamiński wspomniał również, że ma dobre wspomnienia z czasów gdy w Lechu pracował były selekcjoner Adam Nawałka. Skrzydłowy Kolejorza wskazuje, że chętnie słuchało się ówczesnego szkoleniowca drużyny z Poznania. Przyznał jednak, że przed pierwszymi zajęciami było czuć duży respekt. Dziś wielu kibiców, ale i fachowców od piłki nożnej przyznaje, że dawno nie widzieli tak ułożonego człowieka, w tak młodym wieku. Sam Jakub Kamiński mówi, że wiele nauczyli go rodzice:

“Sport wiele mnie nauczył, ale to przede wszystkim zasługa rodziców. Zostałem wychowany tak, aby zawsze zaczynać od bycia dobrym człowiekiem i nie sprawiać problemów innym. Dzięki temu raczej cieszę się szacunkiem wśród ludzi. Tak było już w szkole podstawowej – gdy w klasie było za głośno i zwróciłem na to uwagę, po chwili zapadała cisza. Starałem się, żeby telefony z internatu do rodziców dotyczyły tylko pochwał. Dostałem nawet kilka dyplomów za zachowanie.”

Tą odpowiedzialność i dojrzałość daję się odczuć w momencie, w którym Jakub Kamiński zapytany został o plany na przyszłość:

“Wychodzę z założenia, że nie ma co snuć dalekosiężnych planów. Marzenia oczywiście mam, ale chcę do nich dążyć codzienną pracą.”

Nie da się ukryć, że to właśnie z Jakubem Kamińskim kibice poznańskiego Lecha wiążą spore nadzieje. Nie tylko na dobry wynik swojego zespołu w lidze polskiej, ale też na arenie europejskiej. Już dziś w ciemno można zaryzykować tezę, że młody skrzydłowy wyjedzie z Polski za pieniądze podobne do tych, które Lech otrzymał za Jakuba Modera. A w opinii wielu – nawet większe.

 


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.