Fortuna 1. Liga: ŁKS Łódź w coraz większym kryzysie

ŁKS Łódź - drużyna po strzelonej bramce / fot. Mikołaj Barbanell (Piłkarski Świat)

Na zapleczu PKO BP Ekstraklasy nie ma nigdy nudy. Wspomnianą tezę dzisiaj obronili bohaterowie rywalizacji pomiędzy ŁKS-em Łódź, a GKS-em Tychy. W ostatnim starciu 17. kolejki Fortuna 1. Liga 2020/21, gospodarze nie mieli żadnych argumentów na przeciwstawienie się jednej z największych niespodzianek tego sezonu i musieli pogodzić się z czwartą porażką z rzędu w lidze (0:3).

Dzisiejsze spotkanie zapowiadało się jako jedno z najciekawszych wydarzeń wspomnianej serii gier. Naprzeciw siebie stanęły ekipy, marzące o występach w najwyższej klasie rozgrywkowej. Świetnie przedstawiała to ligowa tabela, w której ŁKS, jak i GKS znajdowały się w ścisłej czołówce. Zawodników Wojciecha Stawowego obok Górnika Łęczna określa się w kategoriach najpoważniejszych pretendentów do „zgarnięcia” promocji do elity. Nadchodząca batalia była również swoistym „preludium” do rundy wiosennej, której start zaplanowano na 26 lutego. Łodzianie w tym roku kalendarzowym mieli szansę zaliczyć potyczkę o stawkę, a mianowicie w Pucharze Polski. Po bardzo zaciętym boju musieli jednak oni uznać wyższość Legii Warszawa (2:3). Goście wciąż czekali na pierwszą sposobność na przedstawienie swoich umiejętności. Kłopoty zdrowotne z czynnego udziału w tym wydarzeniu wyeliminowały między innymi Adama Marciniaka.

W ofensywnym tonie zawody rozpoczęli podopieczni Artura Derbina. Próbowali szybko operować futbolówką na połowie dzisiejszego gospodarza. Pierwszy celny strzał w tym pojedynku zobaczyliśmy już w 4. minucie, kiedy to Bartosz Szeliga solidnie kropnął z dalszej odległości. Kapitalnie ustawiony na linii Arkadiusz Malarz wyłapał zmierzającą w światło bramki piłkę. Tyszanie szukali luk w ustawieniu defensorów ŁKS-u. Spadkowicz z poprzedniego sezonu Ekstraklasy nie zamierzał jedynie się przypatrywać boiskowym wydarzeniom i też podjął starania w ataku. Najlepszym tego przykładem było wyśmienite uderzenie zza pola karnego w wykonaniu Pirulo. Kąśliwie lecącą futbolówkę w prawy, dolny róg bramki, z trudem na bok zbił Konrad Jałocha. W dwudziestej minucie rywalizacji na bardzo poważny test został wystawiony Arkadiusz Malarz. Doświadczony goalkeeper przeniósł nad poprzeczkę soczyste zagranie Łukasza Grzeszczyka. Ten miał sporo miejsca w okolicach szesnastego metra od bramki. Kilkadziesiąt sekund potem, sędzia główny zdecydował się na zastosowanie sankcji indywidualnej. Podręcznikowy faul taktyczny w środkowej strefie boiska popełnił Maciej Dąbrowski. Stoper nie mógł pozwolić rywalowi na wyprowadzenie kontry. Przed końcem pierwszej odsłony powiększyła się ilość „kartkowiczów”. Ostre wejście wślizgiem w nogi przeciwnika zaprezentował Bartosz Szeliga. Na pięć minut przed przerwą, przyjezdni objęli prowadzenie, po ogromnym zamieszaniu w szesnastce Łodzian. Bartosz Biel wygrał starcie o pozycję z Maciejem Dąbrowskim i płaskim zagraniem pokonał bezradnego Arkadiusza Malarza. Dośrodkowanie z prawego skrzydła wygenerowało sporo chaosu wśród obrońców wicelidera. W dużo lepszych nastojach do szatni kierowali się piłkarze oraz trenerzy śląskiego teamu.

W czasie przerwy nie doszło do zmian personalnych w żadnym ze składów. Krótko po wznowieniu spotkania, gospodarze otrzymali wyborną okazję na zmianę rezultatu, ale Piotr Janczukowicz nie potrafił z najbliższej odległości zaskoczyć Konrada Jałochy, który błysnął instynktowną robinsonadą na linii. Po tym zdarzeniu, arbiter główny upomniał Macieja Wolskiego żółtym kartonikiem. Chwilę nieuwagi w obronie genialnie wykorzystał Bartosz Szeliga, posyłając z piętnastu metrów strzał tuż przy lewym słupku. Zawodnik ośmieszył wszystkich przedstawicieli defensywy Łódzkiego Klubu Sportowego. Nie minęło nawet sześćdziesiąt sekund, a na tablicy wyników doszło do korekty. Kamil Kargulewicz, będąc pod bramką, fenomenalnie dobił uderzenie Oskara Paprzyckiego. Kompletnie pogubiony w całej sytuacji był Arkadiusz Malarz, ponieważ futbolówka odbiła się po drodze od prawego słupka i wpadła pod nogi przeciwnika. Sztab szkoleniowy popularnych “Rycerzy Wiosny” dokonał dwóch roszad taktycznych. Na plac gry wydelegowany został między innymi Łukasz Sekulski. Świeżo wprowadzony snajper mógł błyskawicznie wpisać się na listę strzelców, lecz jego próba z bliska, została wyśmienicie zatrzymana na refleks przez Konrada Jałochę. Bramkarz przyjezdnych z każdą obroną pracował na miano “MVP” tej batalii ligowej, a po stronie napastników rosła frustracja.  Końcowe akty meczu przyniosły dużo dynamiki, jednakże nikomu nie udało się już zmodyfikować najważniejszego rezultatu.

Nad głową Wojciecha Stawowego i jego współpracowników zawisły coraz ciemniejsze chmury. Wyniki w ostatnich kolejkach “zmarnotrawiły” kapitalną pracę z początku rozgrywek. Liczba konkurentów o bezpośredni awans do Ekstraklasy 2021/22 powiększyła się o GKS Tychy. Strata do drugiego miejsca stopniała już zaledwie do dwóch oczek (32;30). Trener Derbin otrzymał pozytywny feedback, po pracy wykonanej w okresie przygotowawczym. Zwycięstwo na trudnym terenie powinno dać pozytywny impuls w kontekście walki o najwyższe cele. 


ŁKS Łódź 0:3 GKS Tychy

Gole: Bartosz Biel (40’), Bartosz Szeliga (55′), Kamil Kargulewicz (56′)

Żółte kartki: Maciej Dąbrowski (24’), Maciej Wolski (53′) – Bartosz Szeliga (35’), Wiktor Żytek (58′), Oskar Paprzycki (67′)

Skład ŁKS-u Łódź: Arkadiusz Malarz – Maciej Wolski, Maciej Dąbrowski (61′ Carlos Gracia), Jan Sobociński, Kamil Dankowski, Jakub Tosik (62′ Łukasz Sekulski) – Antonio Dominguez, Mikkel Rygaard, Michał Trąbka, Pirulo – Piotr Janczukowicz.

Skład GKS-u Tychy: Konrad Jałocha – Bartosz Szeliga, Łukasz Sołowiej, Nemanja Nedić, Maciej Mańka – Oskar Paprzycki (70′ Łukasz Moneta), Wiktor Żytek (87′ Jakub Piątek), Kamil Kargulewicz (70′ Łukasz Norkowski), Łukasz Grzeszczyk (76′ Sebastian Steblecki), Bartosz Biel – Szymon Lewicki (76′ Olaf Nowak).

Arbiter główny: Kornel Paszkiewicz

Data i miejsce meczu: 20.02.2021, Stadion Miejski w Łodzi.


Najlepsze oferty bukmacherskie na Euro 2020
20 zł bez depozytu, 600 zł bez ryzyka i bonus 2100 zł na eFortuna.pl
20 zł bez depozytu, 333 zł bez ryzyka i bonusy 2000 zł na LVBET.pl
21 zł bez depozytu, 230 zł bez ryzyka i bonusy 549 zł na Totolotek.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *