eWinner II liga: Kolejna zaliczka liderów

Źródło: PZPN

Od jakiegoś czasu scenariusz w eWinner II lidze wygląda podobnie. Przewodzące lidze Stal Rzeszów i Ruch Chorzów wygrywają kolejne spotkania, a goniąca ich grupa drużyn dzieli się punktami w bezpośrednich starciach lub gubi je z niżej notowanymi rywalami. Lider z Rzeszowa po 16. kolejkach ma już 15 punktów przewagi nad trzecią Chojniczanką Chojnice i staje się murowanym kandydatem do awansu.

Stal Rzeszów – GKS Bełchatów 3:0 (0:0)

Łukasz Góra 49, Bartosz Wolski 69, Krzysztof Danielewicz 75

Stal: Wiktor Kaczorowski – Dominik Marczuk, Łukasz Góra, Paweł Oleksy, Piotr Głowacki – Krzysztof Danielewicz (Dawid Olejarka 80′), Bartłomiej Poczobut, Bartosz Wolski (Jakub Szczypek 80′) – Ramil Mustafajew (Damian Michalik 65′), Patryk Małecki (Bartosz Snopczyński 89′), Andreja Prokić (Rafał Maciejewski 89′).

GKS: Kewin Komar – Kajetan Kunka (Adam Dobosz 67′), Martin Klabník, Mateusz Mikulski, Mateusz Szymorek – Łukasz Wroński (Damian Warnecki 71′), Michał Graczyk, Waldemar Gancarczyk, Artur Golański (Mikołaj Gabor 71′), Dawid Flaszka (Adrian Bielka 78′) – Szymon Sołtysiński (Jewhen Radionow 78′).

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Stali

Podobnie jak przy okazji ostatniego domowego spotkania z Pogonią Siedlce, tak i w piątkowy wieczór zawodnicy Stali Rzeszów pomimo znacznej przewagi do przerwy zaledwie bezbramkowo remisowali z niżej notowanym rywalem.

Co prawda pierwszy celny strzał w tym spotkaniu należał do zawodnika GKS-u Bełchatów Dawida Flaszki, to jednak przewaga Stali była niezaprzeczalna, chociaż niepoparta zdobyczą bramkową. A okazji do tego było całkiem sporo. Najbliżej szczęścia miejscowi byli po niecelnym uderzeniu Bartosza Wolskiego oraz dwóch próbach Patryka Małeckiego, który jednak nie zdołał pokonać bramkarza gości Kewina Komara.

Na szcżęście dla Stali impas już cztery minuty po przerwie przerwał Łukasz Góra. Występujący w tym spotkaniu na pozycji środkowego obrońcy zawodnik dobrze zachował się w małym zamieszaniu w polu karnym rywala i sprytnym uderzeniem wyprowadził swój zespół na prowadzenie. W dalszej części meczu przewaga miejscowych nie malała, czego skutkiem były kolejne dwa gole. Najpierw w 69. minucie Wolski wykończył dogranie z prawej strony pola karnego Andreji Prokicia. Sześć minut później kropkę nad i postawił Krzysztof Danielewicz, który popisał się kapitalnym uderzeniem z rzutu wolnego. Zwycięstwo lidera mogło być jeszcze wyższe, jednak w wielu sytuacjach brakowało im dokładności. Trzeba przyznać również, że dłuższymi fragmentami z dobrej strony pokazywała się defensywa GKS-u, która zapobiegła jeszcze wyższej porażce.

Dzięki braku rozstrzygnięcia w spotkaniu Chojniczanki Chojnice z Olimpią Elbląg przewaga Stali nad zespołem zajmującym trzecią pozycję w tabeli wynosi po 16. kolejkach aż 15 punktów. Jest to zaliczka szalenie trudna do zaprzepaszczenia, zwłaszcza dysponując tak silną kadrą jak Stal. GKS Bełchatów w dalszym ciągu znajduje się na 16. pozycji ze stratą pięciu punktów do Znicza Pruszków, który zajmuje pierwszą bezpieczną lokatę.

Ruch Chorzów – Śląsk II Wrocław 5:2 (2:0)

Tomasz Foszmańczyk 11, 61, Bartłomiej Kulejewski 32, Daniel Szczepan 51, Łukasz Janoszka 79 – Sebastian Bergier 55, 81 (karny)

Ruch: Jakub Bielecki – Kacper Będzieszak (Piotr Kwaśniewski 73′), Filip Nawrocki, Bartłomiej Kulejewski, Marcin Kowalski – Tomasz Wójtowicz (Jakub Nowak 65′), Tomasz Neugebauer (Piotr Wyroba 87′), Michał Mokrzycki, Tomasz Foszmańczyk, Łukasz Janoszka (Przemysław Szkatuła 87′) – Daniel Szczepan (Damian Kowalczyk 65′).

Śląsk II: Józef Burta – Bartosz Boruń, Kacper Radkowski, Konrad Poprawa, Łukasz Bejger (Szymon Michalski 77′), Patryk Caliński (Olivier Wypart 70′) – Jakub Jezierski (Mateusz Młynarczyk 46′), Javier Ajenjo Hyjek, Adrian Bukowski (Mariusz Idzik 77′) – Szymon Krocz (Bartosz Marchewka 86′), Sebastian Bergier.

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Ruchu

Chorzowski Ruch bardzo potrzebował takiego spotkania. Po cennej wygranej na bardzo trudnym terenie w Stężycy Ruch przegrał dwa spotkania z niżej notowanymi rywalami, a w wygranym starciu z Olimpią Elbląg zdołał strzelić tylko jednego gola. Beniaminek mający aspirację pierwszoligowe (albo nawet i Ekstraklasowe w niedalekiej przyszłości) na swoim boisku całkowicie kontrolował przebieg meczu z nieobliczalnymi rezerwami Śląska Wrocław.

Całkiem przyzwoity początek spotkania w wykonaniu Śląska nie znalazł odzwierciedlenia w rezultacie po pierwszej połowie. Strzelanie w 11. minucie rozpoczął Tomasz Foszmańczyk. Doświadczony pomocnik dokonał formalności po dobrze wykonanej pracy Daniela Szczepana, który wysokim pressingiem zmusił rywala do błędu, co umożliwiło mu dośrodkowanie z prawego skrzydła. Szczepan dziewięć minut później do gola mógł dołożyć asystę, jednak przegrał sytuację sam na sam z Józefem Burtą. Golkiper wrocławian miał ręcę pełne roboty, jednak w 32. minucie po raz drugi musiał uznać wyższość swojego rywala. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego futbolówka przeszła po głowie jednego z zawodników i poleciała w stronę dalszego słupka, gdzie stał niepilnowany Bartłomiej Kulejewski. Stoper Ruchu z kilku metrów skierował futbolówkę praktycznie do „pustaka”.

Sześć minut po przerwie rezerwy Śląska nie poradziły sobie z kolejnym kornerem Ruchu. Tym razem do piłki nieudolnie wybitej przez rywala dopadł Szczepan, który tym razem nie zawiódł. Życzliwi wrocławianom kibice mogli sądzić, że kontaktowe trafienie Sebastiana Bergiera daje szansę na nagły zwrot akcji. Złudzeń po chwili pozbawił nas Foszmańczyk, który wykorzystując prostopadłe podanie od jednego z partnerów skompletował dublet. Kropkę nad i w 79. minucie postawił Łukasz Janoszka. Ostatniego gola w tym spotkaniu precyzyjnym uderzeniem z jedenastu metrów strzelił Bergier.

Chorzowianie robią swoje, czego efektem jest zwiększenie przewagi nad zajmującymi miejsca 3-5 Chojniczanką, Radunią i Olimpią do ośmiu punktów. Śląsk II cały czas lawiruje pomiędzy grupą, która może liczyć się w walce o miejsce barażowe, a walką o utrzymanie na szczeblu centralnym. Wrocławianie z 20-oma punktami na koncie są na 12. pozycji. Zarówno ich strata do szóstego miejsca, jak i przewaga nad pierwszym miejscem zagrożonym spadkiem wynosi pięć punktów.

Olimpia Elbląg – Chojniczanka Chojnice 1:1 (0:0)

Hubert Krawczun 82 – Tomasz Mikołajczak 56

Olimpia: Mateusz Dudek – Adrian Piekarski, Michał Czarny, Kamil Wenger – João Guilherme (Bartosz Danowski 69′), Klaudiusz Krasa, Hubert Krawczun, Jan Sienkiewicz (Patryk Winsztal 79′), Piotr Kurbiel, Miłosz Kałahur – Szymon Stanisławski (Marcin Bawolik 63′).

Chojniczanka: Kamil Broda – Kamil Mazek (Sebastian Olszewski 78′), Marcin Grolik, Damian Byrtek, Michał Mikołajczyk, Michał Grobelny – Sam van Huffel, Mateusz Cegiełka (Marcin Trojanowski 88′), Tomasz Mikołajczak (Artur Pląskowski 68′) Łukasz Wolsztyński (Paweł Czajkowski 78′) – Szymon Skrzypczak (Mateusz Klichowicz 87′).

Przedmeczowy typ: remis

Było to kolejne spotkanie pomiędzy drużynami znajdującymi się na szczycie grupy pościgowej, po zakończeniu którego najbardziej zadowoleni mogą być liderująca Stal Rzeszów oraz znajdujący się za jego plecami Ruch Chorzów. Ani Olimpia, ani Chojniczanka nie wykorzystały okazji, by ustawić się w znacznie lepszej sytuacji przed ostatnimi spotkaniami w ramach rundy jesiennej eWinner II ligi.

Pomimo zaledwie jednego celnego uderzenia oddanego w pierwszej połowie kibice zgromadzeni na stadionie w Elblągu oglądali interesujące widowisko. Groźnie pod bramką gospodarzy zrobiło się w 28. minucie, jednak ciekawy rajd Tomasza Mikołajczaka zakończył się bardzo słabym i niecelnym uderzeniem. Po drugiej stronie boiska najciekawiej było po strzale Piotra Kurbiela, który zatrzymał się na bocznej siatce. Na bramki kibice musieli poczekać do drugiej części meczu.

Przyjezdni, którzy dotychczas delikatnie przeważali nad rywalem, wyszli na prowadzenie w 56. minucie. Po fatalnym podaniu na własnej połowie João Guilherme Szymon Skrzypczak wystawił futbolówkę praktycznie do pustej bramki Mikołajczakowi, który tym razem nie miał prawa spudłować. Portugalczyk nie zdołał naprawić swojego błędu, bo w 69. mimucie zmienił go Bartosz Danowski. Zawodnik ten siedem minut później miał okazję do wyrównania, jednak znajdując się w dobrej pozycji oddał strzał po ziemi wprost w Kamila Brodę. Większym kunsztem w 82. minucie popisał się Hubert Krawczun. Pomocnik Olimpii zszedł z piłką z lewego skrzydła do środka i pewnym strzałem po ziemi, przy bliższym słupku, totalnie zaskoczył Brodę. Niewiele brakowało, a to miejscowi zdobyliby komplet punktów. Na ich nieszczęście w 90. minucie futbolówka po uderzeniu Miłosza Kałahura nieznacznie minęła słupek bramki Chojniczanki.

Po tym spotkaniu oba zespoły wciąż mają 26 punktów. Do tego grona po. 16. kolejce dołączyła również Radunia Stężyca, która rozdzieliła trzecią Chojniczankę i piątą Olimpię. Na nieszczęście tych trzech drużyn Stal i Ruch nie próżnowali i wygrali swoje spotkania. Na ten moment przewaga trzecia Chojniczanka traci do lidera aż 15 punktów, a do beniaminka z Chorzowa już osiem.

Radunia Stężyca – Motor Lublin 3:0 (2:0)

Damian Szuprytowski 23, 44, Dawid Retlewski 86

Radunia: Kacper Tułowiecki – Jakub Witek, Przemysław Szur, Rafał Kosznik – Paweł Wojowski, Dmytro Baszłaj (Sebastian Murawski 90′), Sebastian Deja (Wojciech Fadecki 88′), Wojciech Łuczak (Kuba Lizakowski 90′), Damian Szuprytowski (Michał Miller 68′), Bartosz Kuźniarski – Dawid Retlewski.

Motor: Sebastian Madejski – Filip Wójcik, Maksymilian Cichocki, Kamil Rozmus, Cezary Polak – Vitinho (Adam Ryczkowski 46′), Piotr Kusiński (Damian Sędzikowski 26′), Tomasz Swędrowski, Rafał Król (Tomasz Kołbon 73′), Piotr Ceglarz (Maciej Firlej 60′ – Michał Fidziukiewicz.

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Motoru

45 minut wystarczyło, by Damian Szuprytowski zapracował na miano zawodnika kolejki oraz autora jednych z najbardziej efektownych bramek w tym sezonie eWinner II ligi. Pierwszy przebłysk ofensywnego pomocnika Raduni nastąpił w 23. minucie, gdy po dograniu Dawida Retlewskiego popisał się kapitalnym uderzeniem z około 20 metrów. Widowiskowości temu trafieniu dodał fakt, że futbolówka zanim minęła linię bramkową, to odbiła się jeszcze od słupka.

Jeszcze większe show 32-latek dał pod koniec pierwszej połowy, gdy popisał się świetną indywidualną akcją polegającą na minięciu kilku rywali na małej przestrzeni i pokonaniu Sebastiana Madejskiego pewnym uderzeniem z kilku metrów. Po przerwie Radunia trafiła do siatki Motoru po raz trzeci, jednak przy trafieniu Wojciecha Łuczaka sędzia tego spotkania Karol Arys odgwizdał pozycję spaloną.

Całą uwagę dotychczas skupiłem na Raduni, a Motor również parokrotnie był blisko, by doprowadzić do wyrównania lub też złapać kontakt. Aktywny był wprowadzony na boisku już w 26. minucie, a także najlepszy strzelec nie tylko tego zespołu, ale też i całej Ligi Michał Fidziukiewicz. 30-letni napastnik po kapitalnym początku sezonu wyraźnie złapał zadyszkę. Mecz z Radunią był dla niego szóstym z rzędu bez gola. Fidziukiewicz w 82. minucie miał kapitalną szansę na przełamanie złej passy, jak również i „podłączenie” swojego zespołu do tego meczu. Lider klasyfikacji strzelców eWinner II ligi uderzył jednak z rzutu karnego bardzo słabo, dzięki czemu pewną interwencją popisał się Kacper Tułowiecki. Wynik spotkania cztery minuty później ustalił Retlewski, który po prostopadłym dograniu wygrał pojedynek sam na sam z Madejskim.

Radunia po fatalnym spotkaniu w Siedlcach zareagowała w najlepszy możliwy sposób. Nagrodą jest dla nich zrównanie się punktami z Chojniczanką i Olimpią oraz awans na czwartą pozycję w tabeli. Dla podopiecznych Sebastiana Letniowskiego była to siódma wygrana (na dziewięć spotkań) na swoim obiekcie w tym sezonie. W tej kwestii lepszym zespołem jest jedynie liderująca rzeszowska Stal.

Spotkanie z Radunią było już siódmym kolejnym meczem w lidze, w którym Motor nie potrafił wygrać. Jednocześnie była to druga porażka z rzędu. Od dłuższego czasu w kontekście klubu z Lublina mówi się o zmianie szkoleniowca. Póki co jednak Marek Saganowski pozostał na stanowisku, jednak w poniedziałek poinformowano o odejściu z Motoru Michała Żewłakowa. Dotychczasowy dyrektor sportowy od początku wzbudzał sporo kontrowersji w związku ze swoimi innymi obowiązkami zawodowymi, które w oczywisty sposób kolidowały z pracą dla drugoligowca. Na cztery kolejki przed końcem rundy jesiennej (biorąc pod uwagę, że runda jesienna kończy się wraz z ostatnią kolejką w 2021 roku) Motor jest dziesiąty i ma stratę trzech punktów do szóstej Wisły Puławy, z którą zagrają w najbliższy weekend.

Wigry Suwałki – Garbarnia Kraków 1:0 (0:0)

Denis Gojko 52

Wigry: Hieronim Zoch – Kacper Michalski, Tomasz Lewandowski, Michał Ozga, Patryk Mularczyk (Piotr Pierzchała 77′) – Mariusz Rybicki (Robert Bartczak 70′), Bartłomiej Babiarz, Łukasz Bogusławski (Michał Żebrakowski 67′), Mikołaj Łabojko (Bartosz Prętnik 77′), Denis Gojko – Mateusz Sowiński (Mikołaj Randak 70′).

Garbarnia: Dorian Frątczak – Bartłomiej Purcha (Jakub Kuczera 77′), Jakub Banach, Mateusz Bartków (Mateusz Kardas 86′), Daniel Morys – Wojciech Słomka (Grzegorz Marszalik 65′), Mateusz Duda, Wiktor Szywacz, Michal Klec, Bartłomiej Korbecki (Kacper Duda 46′) – Michał Feliks (Dawid Malik 86′).

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Wigier

Kibice Garbarni rozochoceni ostatnimi zwycięstwami w lidze z KKS-em 1925 Kalisz oraz Wieczystą Kraków w Pucharze Polski w piątkowy wieczór musieli przeżyć spory zawód. Niepokonani od pięciu spotkań piłkarze Wigier wykorzystali jeden błąd rywala, dzięki czemu umocnili się w okolicach strefy barażowej.

Zanim to jednak nastąpiło mogliśmy obserwować bardzo wyrównane spotkanie, w którym oba zespoły stworzyły sobie kilka okazji do strzelenia gola. Najbliżej tego w 31. minucie był Mariusz Rybicki, jednak finalnie z jego próbą poradził sobie Dorian Frątczak. Przełomowy moment spotkania nastąpił w 52. minucie. Po przerzuceniu futbolówki z prawego na lewe skrzydło fatalną pomyłkę popełnił Bartłomiej Purcha. Prawy defensor Garbarni stracił równowagę i przepuścił piłkę, tworząc Denisowi Gojko korytarz prowadzący do własnej bramki. Lewoskrzydłowy nie zmarnował nadarzającej się okazji i z zimną krwią wykończył całą akcję.

Pomimo usilnych starań i kilku ciekawych okazji Hieronim Zoch pozostał niepokonany przez zawodników Garbarni. Krakowianie przegrali po raz pierwszy od 9 października, nie wykorzystując tym samym dogodnej okazji, by wskoczyć do strefy barażowej.

Ostatecznie było to ostatnie spotkanie Dawida Szulczka w roli trenera Wigier Suwałki. 31-letni szkoleniowiec karierę kontynuował będzie w ekstraklasowej Warcie Poznań. Szulczek finalnie nie osiągnął z Wigrami podstawowego celu – powrotu do Fortuna I ligi, jednak stworzył w Suwałkach ciekawy zespół, który potrafił zaskoczyć kibiców in plus. W jego miejsce ściągnięty został Grzegorz Mokry. Pod jego wodzą rezerwy Miedzi Legnica dotarły do trzeciego miejsca w tabeli, a wielu jego podopiecznych „awansowało” do pierwszego zespołu.

Wisła Puławy – Pogoń Siedlce 3:0 (2:0)

Bartłomiej Bartosiak 26, 31 (karny), Emil Drozdowicz 52

Wisła: Piotr Owczarzak – Piotr Lisowski, Błażej Cyfert, Mateusz Pielach, Dominik Cheba (Łukasz Wiech 88′) – Bartłomiej Bartosiak (Dylan Ruiz-Diaz 77′), Carlos Daniel, Krystian Puton (Borys Piotrowski 90′), Kacper Kondracki (Dominik Banach 76′), Ednilson Furtado (Jakub Konc 88′) – Emil Drozdowicz.

Pogoń: Bartosz Klebaniuk – Przemysław Misiak, Julien Tadrowski, Robert Majewski, Krystian Miś (Maciej Kołoczek 87′) – Miłosz Przybecki (Eryk Więdłocha 76′), Wojciech Trochim, Mateusz Piotrowski (Bartosz Rymek 76′), Miguel López (Marcin Kozłowski 61′), Cezary Demianiuk (Franciszek Wróblewski 46′) – Maciej Górski.

Przedmeczowy typ: remis

Ciężki los doskwiera sympatykom Pogoni Siedlce. Po sensacyjnej, wysokiej wygranej nad Radunią Stężyca wydawało się, że zespół ten jest w stanie pójść za ciosem i zbliżyć się do górnej połówki ligowej tabeli. Spotkanie z kolejnym z beniaminków kręcącym się w okolicy strefy spadkowej odarł wielu ze złudzeń.

Głównym aktorem pierwszych 45 minut spotkania był Bartłomiej Bartosiak. Prawy pomocnik Wisły do przerwy skompletował dublet, a niewiele brakowało, by mógł poszczycić się hat trickiem. Bartosiak najpierw popisał się ładnym, technicznym strzałem z lewej strony pola karnego, a kilka minut później skutecznie wykorzystał rzut karny podyktowany za zagranie ręką w polu karnym Mateusza Piotrowskiego. 30-latek w 36. minucie spotkania mógł pozbawić Pogoń złudzeń, jednak jego strzał po dośrodkowaniu z rzutu rożnego zatrzymał się na słupku.

Więcej szczęścia od Bartosiaka na początku drugiej połowy miał Emil Drozdowicz. Doświadczony napastnik w 52. minucie wykazał się przytomnością i dopadł do piłki odbitej przez Bartosza Klebaniuka. Golkiper Pogoni miał spore problemy z uderzeniem Ednilsona Furtado, a przy dobitce był już całkowicie bezradny. Pomimo bardzo mizernego wyniku Pogoń miała całkiem sporo szans na zmniejszenie straty do Wisły. Najbliżej tego przyjezdni byli w drugiej połowie, gdy dobrymi interwencjami popisał się Piotr Owczarzak. Bramkarz gospodarzy najpierw wygrał pojedynek sam na sam z Maciejem Górskim, a w końcówce meczu sparował futbolówkę na słupek po zagraniu Bartosza Rymka.

Dzięki tej wygranej Wisła przeskoczyła na szóstą pozycję. Pogoń natomiast zachowuje względnie bezpieczną, pięciopunktową przewagę nad 15. Pogonią Grodzisk Mazowiecki. Pomimo niestabilnej formy sytuacja zespołu prowadzonego przez Damiana Guzka pozostaje całkiem dobra – ich strata do strefy barażowej wynosi zaledwie pięć oczek.

KKS 1925 Kalisz – Pogoń Grodzisk Mazowiecki 2:0 (1:0)

Daniel Kamiński 31, Mateusz Wysokiński 86

KKS 1925: Maciej Krakowiak – Karol Smajdor, Filip Kendzia, Mateusz Gawlik, Mateusz Mączyński, Daniel Kamiński (Jakub Staszak 65′) – Bartłomiej Putno (Przemysław Stolc 79′), Michał Borecki (Mateusz Wysokiński 79′), Toni Segura (Adrian Łuszkiewicz 65′), Mateusz Majewski – Piotr Giel (Bartłomiej Maćczak 87′).

Pogoń: Artur Haluch – Aleksander Theus (Sebastian Kobiera 81′), Rafał Zembrowski, Daniel Choroś, Piotr Maślanka – Wojciech Kalinowski (Damian Jaroń 65′), Piotr Owczarek, Jakub Kołaczek (Michał Zimmer 76′), Michał Wrzesiński, Mateusz Lisowski (Filip Sobiecki 76′) – Jean Franco Sarmiento.

Przedmeczowy typ: zwycięstwo KKS- 1925

W pierwszej listopadowej kolejce zmierzyły się dwa najsłabsze zespoły minionego miesiąca, ktore w pięciu spotkaniach zdobyły zaledwie dwa punkty. KKS 1925 miał za sobą serię pięciu spotkań bez zwycięstwa. Jeden mecz dłużej na smak zwycięstwa czekała Pogoń Grodzisk Mazowiecki. Oba zespoły dzieliło w tabeli zaledwie trzy punkty, tak więc to spotkanie nabralo wysokiej rangi. Ewentualne zwycięstwo Pogoni mogłoby umożliwić wyskoczenie ze strefy spadkowej, natomiast KKS 1925 jak najszybciej chcę wrócić w okolicę strefy barażowej.

Dosyć otwarty futbol grały obie strony, jednak bramki w sobotni wieczór strzelali tylko miejscowi. W 31. minucie świetne, krzyżowe podanie z prawego skrzydła otrzymał Daniel Kamiński. Lewy defensor KKS-u 1925 wykorzystał kawałek wolnego miejsca, podbiegł w okolicę „szesnastki” i bardzo precyzyjnym uderzeniem pokonał Artura Halucha. Równie dobrze jednak wynik do przerwy mógłby być odwrotny. Goście mogą sobie jednak pluć w brodę i gdybać co było się stało, jakby Jean Franco Sarmiento lepiej zachował się w sytuacji sam na sam, a futbolówki po strzale Daniela Chorosia z bramki nie wybił jeden z miejscowych.

Podobnie jak w pierwszej, tak i w drugiej połowie miejscowi popisali się zabójczą skutecznością. Losy spotkania ładnym uderzeniem zza pola karnego w 86. minucie ustalił Mateusz Wysokiński. Było to jednocześnie pierwsze zwycięstwo dla kaliszan od momentu zatrudnienia Bogdana Zająca na stanowisko pierwszego trenera. KKS 1925 obecnie ma tylko cztery punkty straty do szóstej Wisły Puławy. Przez remis Znicza Pruszków strata Pogoni do bezpiecznej strefy wzrosła do trzech „oczek”.

Sokół Ostróda – Lech II Poznań 0:1 (0:1)

Maksymilian Pingot 15

Sokół: Marcin Staniszewski – Jakub Żyznowski, Jan Klimek, Mateusz Bondarenko, Jan Flak (Dominik Urban 81′) – Sebastian Rugowski, Ernest Dzięcioł, Kamil Kurowski, Patryk Skórecki (Filip Michalski 51′), Gian Mendez (Ernest Słupski 64′) – Arturo Lías.

Lech II: Miłosz Mleczko – Filip Borowski, Mateusz Skrzypczak, Maksymilian Pingot, Krystian Palacz (Ksawery Kukułka 66′) – Filip Wilak (Jakub Karbownik 73′), Łukasz Norkowski, Siergiej Kriwiec, Antoni Kozubal (Patryk Gogół 77′), Jakub Antczak (Tymoteusz Klupś 46′) – Roko Baturina (Łukasz Spławski 77′).

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Lecha II

Obrazki z Ostródy były naprawdę smutne. Outsider II ligi w kolejnym spotkaniu nie potrafił strzelić chociażby jednego gola, a na to wszystko z trybun patrzy zaledwie 65 (!) kibiców. Dla porównania, na inauguracyjny mecz sezonu z Pogonią Grodzisk Mazowiecki przyszło 423 osoby. Jest to druga najgorsza frekwencja w tym sezonie II ligi. Mniej ludzi przyszło tylko na mecz poprzedniej kolejki Śląsk II Wrocław – Znicz Pruszków, który na obiekcie przy ulicy Oporowskiej obserowało 46 osób.

Zaangażowania, przynajmniej do pewnego momentu, miejscowym odmówić nie można. Pojawiały się przebłyski takie jak niezły strzał z dystansu Kamila Kurowskiego, który z trudem do boku sparował Miłosz Mleczko. Groźnie było także po indywidualnej akcji Arturo Líasa zakończonej mocnym uderzeniem z ostrego kąta wprost w golkipera gości. Ten sam zawodnik w drugiej połowie zza pola karnego trafił w słupek.

Lech II wygrał to spotkanie jedną bramką po trafieniu głową Maksymiliana Pingota w 15. minucie spotkania. Wynik tego spotkania powinien być jednak znacznie wyższy, zwłaszcza po serii zmarnowanych okazji w ostatnich minutach spotkania. Po uderzeniu Patryka Gogóła futbolówka trafiła w słupek, a świetnych okazji nie wykorzystali m.in. Jakub Karbownik i Łukasz Spławski. Brak skuteczności zaplecza „Kolejorza” mógł zemścić się w doliczonym czasie gry, gdyby tylko uderzeniu Filipa Michalskiego zza pola karnego towarzyszyło zdecydowanie więcej siły i precyzji. Ostatecznie Lech wygrywa zasłużenie i w efekcie wskakuje na ósmą pozycję w tabeli i ma tyle samo punktów co szósta Wisła Puławy (Lech jest niżej ze względu na mniej korzystny bilans bramkowy).

Aktualna sytuacja Sokoła niezmiennie jest dramatyczna. Pięć punktów na koncie, bilans bramek 6:33, naturalnie ostatnia pozycja w tabeli. Strata do bezpiecznej strefy po 16. serii spotkań wzrosła do trzynastu punktów (jest to pokłosie remisu Znicza Pruszków z Hutnikiem Kraków). Do końca roku drużyna z Ostródy zagra jeszcze cztery spotkania i patrząc zdroworozsądkowo to jedynie Pogoń Grodzisk Mazowiecki jest rywalem w ich zasięgu.

Znicz Pruszków – Hutnik Kraków 0:0

Znicz: Jan Jurczak – Marcin Bochenek, Igor Lewczuk, Martin Baran, Artur Stawikowski (Szymon Kaliniec 56′) – Dawid Barnowski (Kacper Flisiuk 78′), Krystian Pomorski, Maciej Machalski (Lukáš Hrnčiar 56′), Shuma Nagamatsu, Łukasz Kosakiewicz (Peter Drobňák 85′) – Mariusz Gabrych (Bartłomiej Kręcichwost 78′).

Hutnik: Bartłomiej Frasik – Tomasz Jaklik, Daniel Hoyo-Kowalski, Piotr Stawarczyk, Łukasz Kędziora – Patryk Kieliś, Dominik Zawadzki, Piotr Zmorzyński – Abdallah Hafez (Sławomir Chmiel 80′), Krzysztof Świątek, Jakub Wilczyński (Michał Kitliński 71′).

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Znicza

Delikatnie mówiąc, nie była to wizytówka II ligi. Dwa zespoły walczące o utrzymanie nie stworzyły zbyt ciekawego widowiska, o czym świadczą m.in. statystyki. Piłkarze obu drużyn oddali łącznie tylko cztery celne strzały na bramki rywali (jeden strzał Znicza i trzy Hutnika). Krakowianie byli stosunkowo bliscy strzelenia zwycięskiej bramki po próbach Jakuba Wilczyńskiego, Daniela Hoyo-Kowalskiego i Patryka Kielisia. Wszystkie te trzy uderzenia zdołał zatrzymać golkiper Znicza Jan Jurczak.

Z takiego rezultatu zdecydowanie mniej zadowolony może być Hutnik, który bezwzględnie musi zacząć wygrywać. A jeżeli nie z rywalami znajdującymi się teoretycznie na równym poziomie, to z kim? Na razie podopieczni Krzysztofa Lipeckiego przerwali serię czterech porażek z rzędu. Dla Hutnika, który w tym sezonie przegrał aż siedem spotkań na wyjeździe, był to dopiero drugi punkt zdobyty na terenie swojego rywala.

Znicz natomiast konsekwentnie ciuła punkty. Dzięki spotkaniu z Hutnikiem powiększył przewagę nad Pogonią Grodzisk Mazowiecki do trzech punktów. Co ciekawe, był to już czwarty remis w ostatnich sześciu spotkaniach, jakie rozegrał zespół z Pruszkowa. Znicz w tym czasie dodatkowo pokonał sensacyjnie Ruch Chorzów oraz przegrał z rezerwami Śląska Wrocław. Zespół prowadzony przez Marisuza Misiurę raczej nie będzie bił się o coś więcej niż środek tabeli, jednak taka regularna postawa (choć bez fajererwerków) w ostatecznym rozrachunku może okazać się kluczowa.

Tabela eWinner II ligi po 16. kolejce

#DrużynaM. Pkt.Bramki
1Kotwica Kołobrzeg (b)193829:16
2KKS 1925 Kalisz193540:26
3Polonia Warszawa (b)193431:20
4Stomil Olsztyn (s)193331:22
5Wisła Puławy193236:23
6Olimpia Elbląg193230:21
7Znicz Pruszków192924:23
8Górnik Polkowice (s)192426:26
9GKS Jastrzębie (s)192420:28
10Lech II Poznań192325:29
11Motor Lublin192222:26
12Pogoń Siedlce192221:25
13Radunia Stężyca192230:36
14Zagłębie II Lubin (b)192224:41
15Siarka Tarnobrzeg (b)192024:31
16Garbarnia Kraków191933:38
17Hutnik Kraków191930:38
18Śląsk II Wrocław191822:29

Klasyfikacja strzelców eWinner II ligi po 16. kolejce

1.) Michał Fidziukiewicz (Motor Lublin) – 13 goli

2.) Tomasz Foszmańczyk (Ruch Chorzów), Damian Michalik (Stal Rzeszów), Adrian Paluchowski (Wisła Puławy) – 7 goli

3.) Mariusz Gabrych (Znicz Pruszków), Piotr Giel (KKS 1925 Kalisz), Maciej Górski (Pogoń Siedlce), Szymon Skrzypczak (Chojniczanka Chojnice)  – 6 goli

4.) Bartłomiej Bartosiak (Wisła Puławy), Michał Feliks (Garbarnia Kraków), Łukasz Janoszka (Ruch Chorzów), Wojciech Łuczak (Radunia Stężyca), Tomasz Mikołajczak (Chojniczanka Chojnice), Andreja Prokić (Stal Rzeszów) – 5 goli

Terminarz 17. kolejki eWinner II ligi

12 listopada (piątek)

Chojniczanka Chojnice – KKS 1925 Kalisz, godz. 18:00, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: 1

13 listopada (sobota)

Garbarnia Kraków – Sokół Ostróda, godz. 12:00, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: 1

Lech II Poznań – Stal Rzeszów, godz. 12:00, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: 2

Pogoń Grodzisk Mazowiecki – Wigry Suwałki, godz. 13:00, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: X

Śląsk II Wrocław – Olimpia Elbląg, godz. 13:00, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: 2

Pogoń Siedlce – Znicz Pruszków, godz. 13:00, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: X

GKS Bełchatów – Radunia Stężyca, godz. 16:00, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: 2

Motor Lublin – Wisła Puławy, godz. 17:30, transmisja w TVP Sport, typ: 1

14 listopada (niedziela)

Hutnik Kraków – Ruch Chorzów, godz. 13:00, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: 2


Sprawdź również inne informacje o Mistrzostwach Świata 2022, wśród których dostępne są m.in. aktualności MŚ 2022, informacje o tym gdzie oglądać poszczególne mecze, które prezentujemy w dziale transmisje MŚ 2022, a także typy na MŚ 2022 i szczegóły o obstawianiu MŚ 2022.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.


Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.