Kamil Grosicki, Tomasz Kędziora / fot. Mikołaj Barbanell (Piłkarski Świat)

Fatalna gra Biało-Czerwonych przyniosła jedyny sprawiedliwy rezultat. Bezbarwna Italia wygrała z Polską po golu w ostatniej minucie spotkania.

 

Polska może pakować walizki. Spadek z Dywizji A jest już praktycznie przesądzony. Bardzo ważny mecz w kontekście całej grupy zakończył się zasłużoną porażką Biało-Czerwonych. Zespół Jerzego Brzęczka rozegrał bardzo kiepski mecz i można odnieść wrażenie, że był to najniższy z możliwych wymiarów kar. Kompletny brak środka pola, mnóstwo niecelnych podań i błędów w obronie sprawiło, że bezbarwni Włosi mogą cieszyć się z kompletu punktów.

 

Zmiany w jedenastce

Jerzy Brzęczek postanowił kontynuować strategię obraną przed meczem z Portugalią i ponownie zestawił skład w formacji bez nominalnych skrzydłowych. Niespodzianki czekały na nas jednak w obsadzie. Selekcjoner dokonał aż sześciu zmian w podstawowej jedenastce. Zamiast Łukasza Fabiańskiego, miejsce znalazł Wojciech Szczęsny. Kiepsko spisujący się Artur Jędrzejczyk został zastąpiony przez Arkadiusza Recę. Największe wątpliwości pojawiły się w środku pola, gdyż cała trójka środkowych pomocników została wymieniona. Od pierwszej minuty awizowani byli: Damian Szymański, Karol Linetty oraz Jacek Góralski. Na ławkę został także odesłany najskuteczniejszy obecnie napastnik w Europie – Krzysztof Piątek. Obok Roberta Lewandowskiego został ustawiony Arkadiusz Milik.

Bardzo mocno na papierze prezentowała się jedenastka zaproponowana przez Roberto Manciniego. Szkielet Italii tworzyli – w bramce Gianluigi Donnarumma, następnie para stoperów Chiellini-Bonucci. Linia pomocy składała się z Barelli, Jorginho i nieobecnego podczas meczu w Bolonii – Marco Verattiego. Ofensywny tercet został oparty na błyskotliwych i szybkich zawodnikach. Chiesa i Insigne wymieniali się na skrzydłach, gdy Bernardeschi skupił się na grze na szpicy.

 

Dzieci we mgle

Pierwsza połowa w wykonaniu Biało-Czerwonych przypominała najczarniejsze czasy polskiej reprezentacji. Podopieczni Jerzego Brzęczka wyglądali kompletnie nieporadnie na tle i tak kiepskiej Italii, która z każdą minutą kompromitowała nasz środek boiska. Transfer piłki z linii obrony był największą bolączką Polaków. Tercet Linetty-Góralski-Szymański w ogóle nie funkcjonował, a wręcz przeszkadzał, ponieważ dopiero głęboko cofający się Zieliński i Lewandowski próbowali cokolwiek zdziałać w odbiorze piłki i przejściu do kontrataku. W rezultacie, Polacy mieli tylko jedną sytuację przed przerwą, gdy Lewandowski huknął we włoskiego obrońcę.

Jeszcze słabiej wyglądała nasza obrona. Włosi potrzebowali kilkudziesięciu sekund do spowodowania nagłego skoku ciśnienia u polskich kibiców. Wówczas piłka wylądowała na poprzeczce. Ogółem, gracze Roberto Manciniego dwukrotnie uderzali w poprzeczkę. Jan Bednarek, ale przede wszystkim Arkadiusz Reca prezentowali się dramatycznie. Ilość popełnionych błędów przyprawiała o bóle głowy, ale te zdarzały się nawet Kamilowi Glikowi. Znaczna część sytuacji gości była po stratach polskich defensorów. Rośli obrońcy nie byli żadną przeszkodą dla drobnych włoskich skrzydłowych, nawet przy dośrodkowaniach. Jedynym pocieszeniem do zmiany stron była dyspozycja Wojciecha Szczęsnego, który wielokrotnie ratował nasz honor i tylko dzięki jego interwencjom, wynik po czterdziestu pięciu minutach był bezbramkowy.

 

Zakończenie godne całego meczu

Trzy dni temu, wpuszczenie na boisko Kamila Grosickiego i Jakuba Błaszczykowskiego znacznie pomogło całej drużynie. Jerzy Brzęczek wyszedł z założenia, że podobny manewr może przynieść dobry skutek również w meczu z Włochami. Na boisko nie wrócili już Damian Szymański i Karol Linetty. Szybkie skrzydła faktycznie sprawdzały się momentami. Druga połowa przyniosła więcej okazji strzeleckich Polaków. Niestety, najlepsze z nich, tak zwane stuprocentowe, zostały zmarnowane przez Kamila Grosickiego i Arkadiusza Milika. Biało-Czerwoni skupili się na jak najszybszym oddaleniu piłki i probówaniu sił w kontratakach, co przyniosło mieszany skutek.

Polacy w skutek nieco odmienionej strategii zaczęli oddawać znacznie więcej (!) niecelnych podań. Piłka notorycznie gubiła się pod stopami włoskich piłkarzy. Bardzo często strat dopuszczał się Piotr Zieliński. Pomocnik Napoli spędzał teraz więcej czasu zaraz przed linią obrony, co sprawiło, że poziom jego gry uległ drastycznemu spadku. Nie pomogło to jednak drużynie z Włoch. Italia często potrafiła wymienić kilka szybkich podań i przedostać się na wolne pole, ale żadna z akcji nie zagroziła w najmniejszym stopniu polskiemu golkiperowi…do czasu doliczonego czasu gry. Rzut rożny w samej końcówce zmienił wynik spotkania. Wrzucona piłka znalazła w polu karnym Biraghiego i następnie trafiła do siatki. Kocioł Czarownic wybuchł gniewem.

Przeprowadzona w ostatnich minutach zmiana Arkadiusza Recy na Artura Jędrzejczyka spotkała się z bardzo głośnymi gwizdami chorzowskiej publiki. Kibice domagali się niezawodnego w klubie, ale także w ostatnim meczu kadry – Krzysztofa Piątka. Napastnik Genoi musiał pogodzić się ze spędzeniem dziewięćdziesięciu minut na ławce rezerwowych.

 

Liga Narodów | Dywizja A | Grupa 3
Stadion Śląski, Chorzów
Polska – Włochy 0:1 (0:0)
0:1 – Biraghi (90.)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi