Czy Peszko pomógłby Lechii w walce o mistrza?

Natalia Sularz

Piłkarz przez wielu wyszydzany, mający na swoim koncie kilka afer i ściągający kłopoty. Poza tym solidny piłkarz ze swoimi momentami w kadrze. Peszko odszedł z Lechii na wypożyczenie i tutaj pojawia się pytanie: czy słusznie? Czy z Peszką w składzie Lechia wciąż byłaby liderem?

Wiadomo, to tylko gdybanie, ale spójrzmy na statystyki Peszki odkąd ten trafił do Krakowa. Trzy bramki i cztery asysty, a do tego kilka asyst drugiego stopnia. Dodatkowo pewny pierwszy skład i pozycja jednego z ofensywnych liderów. Szczególnie od momentu kontuzji Błaszczykowskiego Peszkin przejął od niego pałeczkę motoru napędowego. To w końcu on zdobył pierwszą bramkę w meczu z Legią i zaliczył asystę w arcyważnym meczu derbowym z Cracovią. To pokazuje, że były gracz Lecha Poznań potrafi grać w ważnych meczach. Doświadczenie i umiejętności Peszki zapewne przydałyby się teraz Lechii, bo w Gdańsku ze skrzydłowymi jest ostatnio cienko. 

Lechia bezskrzydła

Haraslin miał ciągnąć ofensywną grę biało-zielonych. I ciągnął, ale tylko w tamtym roku. W całej rundzie wiosennej Słowak zdobył ledwie jednego gola w meczu z Legią, a żeby przypomnieć sobie jego asystę należy się cofnąć do grudniowego meczu z Górnikiem. Jak widać rozwój wychowanka Slovana Bratysława nieco przystopował, co znacznie utrudniło walkę Lechii o mistrzostwo. Obok Haraslina Piotr Stokowiec ma jeszcze do dyspozycji dwóch nominalnych skrzydłowych. Michał Mak walczył pół sezonu z kontuzją i przez to rozegrał stosunkowo niewiele minut. To przekłada się na fatalne liczby, bo tak trzeba nazwać zaledwie jedną asystę w Ekstraklasie. Ciężko go zatem nazywać wartościowym zmiennikiem.

Dlatego też to Konrad Michalak w ostatnim czasie częściej pojawia się na boisku. Skrzydłowy, którego największymi atutami są szybkość, szybkość i jeszcze raz szybkość, niestety również niewiele daje w ofensywie drużynie Lechii. Od października gra on regularnie, ale dopiero w ostatnim czasie zaczął dawać jakiekolwiek liczby. W tym roku trafił w spotkaniu z Pogonią Szczecin i asystował Haraslinowi przy bramce przeciwko Legii. I to by było na tyle jeśli chodzi o skrzydła w drużynie z Gdańska. Można jeszcze podciągnąć pod tę pozycję Flavio, ale Portugalczyk to wciąż bardziej napastnik niż skrzydłowy. 

Tutaj właśnie pojawia się pytanie, czy przypadkiem Peszko nie dałby drużynie więcej, niż pozostali, grający na tej pozycji piłkarze. Moim zdaniem doświadczenie byłego reprezentanta Polski byłoby kluczowe, szczególnie w ostatnich bojach w grupie mistrzowskiej. Widać jak na dłoni, że Lechia ma problem z grą ofensywną i przy stracie bramki nijak nie jest w stanie na to odpowiedzieć. Dobra forma Peszki to nie przypadek, bo jest on po prostu solidnym skrzydłowym. Ciekawe, jak potoczyłyby się losy Lechii i Sławka, gdyby nie wybryki z początku sezonu. Być może to gdańszczanie dalej byliby liderem, a być może Peszko siedziałby na ławce skłócony z całym światem. Jedno jest pewne. Na całym wypożyczeniu najbardziej skorzystała Wisła Kraków, a Lechia może z zazdrością patrzeć na swojego piłkarza, który swobodnie hasa sobie w grupie spadkowej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi