Czas odpuścić?

Dariusz Mioduski / fot. Mikołaj Barbanell (Piłkarski Świat)

Stało się. Legia Warszawa po porażce z Piastem Gliwice (0:2) jest liderem ale… grupy spadkowej PKO Ekstraklasy.

O ile większość po prostu hejtowało Aleksandara Vukovicia od samego początku jego panowania jako główny trener Legii, to sądziłem że należy mu dać trochę czasu. Do tej pory nie miał w końcu okazji, by pokazać czy ma jakiekolwiek umiejętności trenerskie. A sytuacja kadrowa też nie należała do najłatwiejszych.

Jest już jednak październik. Progresu w grze wciąż nie widać (choć Vuković na konferencjach prasowych mówi co innego). Pomysłu na zespół też nie. Nie mówiąc o ciągłym kombinowaniu przy taktyce i pierwszym składzie. Trzeba powiedzieć wprost – panuje tam chaos. Powoli trzeba stawiać tezę, że on sam chyba nie wie co robi. Czy to nie jest czasem pełna improwizatorka, przy okazji każdego meczu. I… a nóż może wyjdzie.

Nie będę się jednak pastwić nad Vukoviciem tym razem. Zastanawia mnie bardziej jedno…

23 marca 2017 roku Dariusz Mioduski samodzielnie objął funkcję kierującego Legią Warszawa. Gdy obejmował posadę nie obawiał się przed zwolnieniem Jacka Magiery po odpadnięciu z kwalifikacji europejskich pucharów. I to mimo że:

A) Legia była po sezonie w którym zdobyła mistrzostwo Polski i grała zdecydowanie lepiej niż obecna Vukovicia

B) Legia była po stracie piłkarzy stanowiących o sile ofensywnej. Między innymi Vadisa Odjidji-Ofoe

Jest październik 2019 roku. Analizując wszelkie decyzje personalne Mioduskiego można wyciągnąć dwa wnioski: po pierwsze brakuje mu konsekwencji. Dzisiaj Legia nie tylko jest bez europejskich pucharów ale i ledwo w okolicach środka tabeli. Vuković pracuje w klubie już kilka miesięcy i nie widać perspektyw na poprawę sytuacji. Gdzie jest zatem ten Mioduski, który dwa lata temu bez większego żalu żegnał się z Magierą (choć zapowiadał że to trener na lata)?

Po drugie nie uczy się na błędach. Był w końcu w klubie, gdy oddawano Nemanję Nikolicia, Aleksandra Prijovicia czy w końcu wspomnianego już Ofoe. Widział jakie potem były efekty, jak trudno było odzyskać zespołowi równowagę. A tutaj bez większego żalu ponownie klub żegna się z Carlitosem i Sandro Kulenoviciem. O ile można mieć różne zdanie na ich temat, to faktem jest że Legia została z Jarosławem Niezgodą (podatnym na kontuzje) i Jose Kante. I żadnego nowego napastnika nie ściągnięto.

Nie chcę sugerować, że Mioduski sam powinien powiesić białą flagę. Jednak brak konsekwencji i nie uczenie się na błędach zazwyczaj świadczy, że ktoś niezbyt się nadaje do kierowania danym projektem. W końcu nie rozumiem… dlaczego tak uparcie trzyma się Vukovicia? Na pewno widzi jaki stan jest zespołu. Na pewno widzi pozycję w tabeli. Panie Dariuszu… może pora w końcu odpuścić?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi