skysports.com

Liga Mistrzów to miejsce, gdzie wszystko inne przestaje mieć znaczenie. Forma ligowa odkładana jest na bok, co dla obu drużyn jest gwiazdkowym prezentem. Trudy ligi dają popalić zarówno BVB, jak i Tottenhamowi, lecz dziś przyjdzie im rozstrzygnąć kto zasługuje na dalszą fazę piłkarskiego raju.


Borussia po fatalnym meczu w Londynie musi udowodnić u siebie, że tylko głupcy nie mają marzeń. Po klęsce 3:0 trudno szukać pozytywów, przed nimi arcytrudne zadanie.
Wielokrotnie wychodzili z takich opresji i właśnie próbę podjęcia walki widzieliśmy od początku spotkania.
Zespół z Dortmundu wyglądał jak gladiatorzy rzuceni do walki na śmierć i życie. Nie odstawiali nóg, próbowali na wszelkie sposoby zagrozić gościom. Szukali formy, jaka dopisywała na jesień, gdy Borussia wydawała się nie do zatrzymania. Świetnie współpracował Reus z Götze, postawili się w roli liderów drogi do awansu. Ich akcje skutkowały podniesieniem ciśnienia każdemu sympatykowi Tottenhamu.
To, że Spurs szybko nie zostali sprowadzeni do rozpaczliwej obrony wyniku zawdzięczają Llorisowi. Francuz kilkukrotnie pokazał się z wyśmienitej strony wyłapując bardzo ciężkie strzały gospodarzy.
Tottenham wygląd źle, ociężały, powolny, nieskoncentrowany. Jedyne zagrożenie bramki jakie stworzyli pod bramką Burkiego to akcja sam na sam Sona, lecz Koreańczyk nie był w stanie zagrozić bramce przeciwnika celnym strzałem, a piłka wylądowała daleko od słupka.
Szturmowe ataki Borussi nie przyniosły w pierwszej połowie wymarzonego scenariusza, choć wszystko wygląda dobrze, to gospodarze muszą postawić kropkę nad „i” jeśli chcą wrócić do rywalizacji. Czas ucieka, przed nami ostatnie 45 minut spotkania.


Druga połowa miała być pokazem siły, pokazem skuteczności gospodarzy, jednak marzenia szybko ulotniły się na murawie Signal Iduna Park:
Wystarczył moment braku uwagi i prostopadłe podanie od Sissoko do Kane’a zakończyło się bramką! On się nie myli, fantastycznie wykorzystuje błąd defensywy gospodarzy i niszczy marzenia BVB! 0:1!
To Borussia była na fali, to Borussia miała wszystko by zwyciężyć w tym spotkaniu i spróbować wrócić do gry. Jednak to Tottenham niczym wyrachowany zawodnik długo robił uniki, by zadać ten jeden decydujący cios. Trafił idealnie, znokautował rywala, choć ten próbował jeszcze zatrzeć plamę.
Ciężko powiedzieć złe słowa dziś o Borussi, mogli się dziś podobać, pokazywali charakter, pokazywali zęby, lecz to nie wystarczyło. Tragiczna postawa przed dwoma tygodniami zdecydowała o losach tego spotkania. Dziś można było dokonać niemożliwego, lecz los nie okazał się hojny. Lloris był murem nie do przeskoczenia, dziś on jest bohaterem.
To koniec marzeń w tej edycji, nie było cudu niczym przed laty w spotkaniu z Malagą. Dortmund żegna się z Ligą Mistrzów 18/19 w kiepskim stylu, choć rewanż naprawdę pokazał, że ta drużyna dzięki ambicji nie spaliła za sobą mostów, a wybrała dłuższą ścieżkę do sukcesu.
Liga Mistrzów po raz kolejny odwiedzi Wembley! 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi