Maciej Makuszewski – od współczucia do szydery

Krzysztof Drobnik (Piłkarski Świat)

Ocierający się o skład reprezentacji Polski. Zawodnik będący w kręgu zainteresowania ówczesnego selekcjonera Adama Nawałki, z szansami na powołanie do kadry na Mundial w Rosji. Poważna kontuzja, przekreślenie marzeń i próba powrotu do formy sprzed urazu. Maciej Makuszewski, bo o nim mowa – częściej niż zachwyt, wzbudza niechęć wśród kibiców Lecha.

Chyba żaden zawodnik Kolejorza w ostatnim czasie tak bardzo nie obniżył swojej dyspozycji. Makuszewski jako prawy pomocnik nie daję zespołowi nic. Nie tworzy zagrożenia pod bramką rywala, nie stwarza sytuacji kolegom z zespołu, a o strzeleniu gola nie ma nawet co myśleć. Były reprezentant Polski, bo tak już trzeba chyba o Macieju Makuszewskim mówić, stał się obiektem drwin ze strony kibiców poznańskiego Lecha. I nie są to drwiny bezpodstawne. Od skrzydłowego kibic ma prawo wymagać efektywności, ale i efektowności. Niestety dla kibiców, jak i dla samego siebie Maciej Makuszewski nie jest w tym sezonie ani efektywny, ani efektowny.

10.12.2017 r.

Podczas meczu z Cracovią, będący wówczas po debiucie w reprezentacji Polski Maciej Makuszewski  doznał poważnej kontuzji kolana. Chcąc dogonić piłkę w pewnym momencie wyskoczył w powietrze, jakby właśnie trafił na minę przeciwpiechotną. Upadek na murawę i reakcja samego Macieja wskazywały, że to coś poważnego. Piłkarz, który w perspektywie miał wiosenne powołania do kadry i wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rosji zerwał więzadła w kolanie. Wtedy gdy widziałem Macieja opuszczającego ze łzami w oczach murawę, szczerze współczułem. Sam wiem co to znaczy taka kontuzja. A dla niego taki obrót spraw tuż przed życiową szansą był prawdziwym ciosem. 

Operacja i nadzieja na szybki powrót do treningów, tak aby zdążyć przed ostatecznymi decyzjami Adama Nawałki (wtedy selekcjonera) stała się głównym celem pomocnika Kolejorza. Pamiętam, że naprawdę szczerze życzyłem wtedy Maciejowi żeby się udało. Byłem na stadionie podczas nieudanego meczu Lecha z Górnikiem, ale właśnie w tym spotkaniu po kontuzji na boisko wrócił “Maki”. Wtedy przywitany brawami i skandowaniem nazwiska. Myślę sobie, że w tym momencie zarówno on jak i kibice liczyli na to, że Makuszewski jednak pojedzie na Mundial w Rosji.

Niestety Adam Nawałka ostatecznie nie zdecydował się zabrać pomocnika Lecha na Mistrzostwa Świata. A sam Makuszewski od tamtej pory znajduję się na równi pochyłej i raz za razem irytuję kibiców swoim zachowaniem na boisku, jak i poza nim.

Aktywny tylko poza boiskiem

W trwającym sezonie 2018/2019 Maciej Makuszewski nie zdołał zdobyć ani jednego gola. Zaliczył tylko pięć asyst. I to pomimo kilkutygodniowej pauzy spowodowanej kontuzją wynik bardzo słaby. Uczciwie trzeba oddać, że sam Lech nie zachwyca w tym sezonie formą. Ale jeśli od kogoś wymagać, to właśnie od zawodnika, który był w kręgu zainteresowania Adama Nawałki. Sam Makuszewski w większości meczów, w których brał udział nie wyróżniał się zupełnie niczym za co można by go pochwalić. Częste straty piłek i niedokładne dośrodkowania wywołują na trybunach już nie tylko dźwięk politowania, ale dużo częściej złość kibica na taką postawę jednego z zawodników ich klubu. Adam Nawałka już jako trener Kolejorza stawia na “Makiego” mimo tego, że on sam nic nie wnosi do gry swojej drużyny. Gdy Lech gra słabo – Makuszewski gra słabo. Gdy Lech zagra lepiej – Makuszewski gra słabo. W tym momencie nawet ciężko przypomnieć sobie te asysty, które udało się skrzydłowemu Kolejorza zaliczyć w tym sezonie. O ostatniej zdobytej bramce nie wspominając (gol z Wisłą Płock w listopadzie 2017 roku).

Na złość kibiców Lecha działa fakt, że zaangażowanie boiskowe w żadnym stopniu nie potwierdza możliwości Makuszewskiego. Zawodnik obdarzony szybkością powinien rozdzierać defensywę rywala i tym sposobem stwarzać przewagę dla swojego zespołu. Niestety Maciej Makuszewski częściej niż na boisku, bryluję w mediach społecznościowych czy w wywiadach dla portali sportowych. I pal licho gdyby były to wypowiedzi sensowne, ale sam zawodnik czasem niespodziewanie swoimi słowami dolewa oliwy do ognia. Narzekanie na kibiców i ich wymagania już zawsze będą kojarzyć się z Makuszewskim. Drugim przykładem nieodpowiedniego zachowania się piłkarza było założenie koszulki Jagielloni Białystok i wrzucenie zdjęcia na jeden z portali społecznościowych. Oburzenie kibiców Lecha było jak najbardziej zrozumiałe. A tłumaczenia piłkarza, że to “koszulka od szwagra” na nic się nie zdały. Mleko się wylało i nieprzyjemna atmosfera ciągnie się za skrzydłowym do tej pory.

Bardzo jasno chcę podkreślić, że za pozaboiskowe akcje charytatywne takie jak “Świąteczna paczka dla psiaczka”, będę chwalił zawsze. “Maki” wraz z żoną Oliwią zaangażowali się w pomaganie schroniskom dla psów w Gdańsku, Białymstoku czy Suwałkach. Pomoc każdemu kto takiej pomocy wymaga jest godna podziwu i przeze mnie będzie nagradzana brawami. Jednak nie zapominajmy o tym, że jeden nawet największy plus nie jest w stanie przysłonić kilkunastu minusów.

Jeszcze rok kontraktu

Maciej Makuszewski związany jest z Lechem do końca czerwca 2020 roku. Dziś, gdy szumnie zapowiadana jest rewolucja kadrowa w Kolejorzu, kibice zastanawiają się czy ta rewolucja nie mogłaby dotknąć nieefektywnego skrzydłowego? Sam Maciej wygląda na takiego, który męczy się grając w Lechu, a i kibice są zmęczeni ciągłymi złymi zagraniami zawodnika z Grajewa. Osobiście uważam, że danie większej ilości szans wychowankowi Lecha – Tymoteuszowi Klupsiowi będzie dla Kolejorza dużo korzystniejsze, niż stawianie na wypalonego zawodnika. Sam Makuszewski młodszy już nie będzie, raczej bardziej się nie rozwinie. Chyba, że sami działacze Lecha zechcą trzymać w kadrze zawodnika, który w każdej chwili będzie gotowy wejść na boisko i wykorzysta zmęczenie rywala. Na dziś żadnych sygnałów nie ma, więc można zakładać, że “Maki” wypełni kontrakt i przez najbliższy rok będzie irytował kibiców swoim zachowaniem.

Przejdź do paska narzędzi