Borussia Dortmund – wersja 2.0

BVB Trainer Jürgen Klopp (li.) und Thomas Tuchel.FOTOMONTAGE. Borussia team manager Jürgen Klopp left and Thomas Tuchel Photo montage

Gdy Jürgen Klopp odchodził z Borussii wydawało się, że to koniec pięknego snu tego zespołu. Dwa mistrzostwa Niemiec, finał Ligi Mistrzów czy niesamowity rozwój poszczególnych piłkarzy – to niewątpliwie olbrzymie sukcesy zespołu dowodzonego przez charyzmatycznego, barwnego trenera z duszą i charakterem. Teraz, gdy patrzę na obecny zespół BVB, widzę przejawy tej samej choroby, którą sprowadził do klubu obecny menedżer Liverpoolu.

Przebudowa składu, odejścia wielkich piłkarzy i zastępowanie ich nowymi – tak po krótce wygląda każde letnie okienko w Dortmundzie. Nie inaczej było tym razem. Mkhitaryan, Hummels, Gündogan. Ta trójka przez długi czas stanowiła o sile BVB. Niestety ich czas, z własnego zresztą wyboru, dobiegł końca, a zadanie zastąpienia ich przypadło młodemu, perspektywicznemu i nieszablonowemu Dembele, świeżo upieczonemu mistrzowi Europy Raphaëlowi Guerreiro, ogranemu na międzynarodowym poziomie André Schürrle, rezerwowemu stoperowi Barcy Marcowi Bartrze, młodemu Emre Morowi czy w końcu wracającemu z Bayernu synowi marnotrawnemu Mario Götze. Zadanie poukładania wszystkiego na nowo, już w drugim swoim sezonie w Dortmundzie, przypadło Thomasowi Tuchelowi.

43-letni trener dobrał personalia nowych zawodników wedle swojego uznania i wyraźnie widać, że wybór był wielce świadomy. Tuchel dopasował zawodników niczym puzzle. Każdy element dokładnie się ze sobą zazębia, a gdy jeden z nich jest niedysponowany, wypełnia go inny, bez zachwiania równowagi. Istotny był tutaj dobór charakterologiczny, tak aby dopełnić porozumienie między nimi.

Z pewnością to się udało. Wiecie co jest piękne w tej Borussii? Wszczepili oni sobie do głów to, że nigdy nie odpuszczają, co najdobitniej pokazał ostatni mecz Ligi Mistrzów z Legią, który większość z was miała z pewnością okazję zobaczyć. Każda kolejna zdobyta bramka sprawiała im ogromną radość, tak jakby była tą pierwszą, kluczową. Nieistotne jest to, kto ostatecznie jest egzekutorem. Gdy siódmą już bramkę tego wieczora wbił Legii młodziutki Passlack, radość jego i jego kompanów była ogromna. Pasja, jaką każdy z zawodników BVB wnosi do gry, radość jaka płynie z asystowania koledze powoduje uśmiech na twarzy widza. Oni po prostu kochają futbol.

www.fb.com/BVB
www.fb.com/BVB

Niezwykle ważna jest również pozycja każdego poszczególnego zawodnika w drużynie. Thomas Tuchel posiada tak szeroką kadrę, że może pozwolić sobie na wystawienie niemalże innej jedenastki w każdym kolejnym spotkaniu, bez utraty jakości. Każdy z jego podopiecznych wnosi wartość dodatnią do gry, cząstkę nieszablonowości, czym zaraża grających obok kolegów, podwyższając poziom i napędzając się wzajemnie. Szkoleniowiec BVB nie boi się również stawiać na młodych, zdolnych piłkarzy, a Ci odwdzięczają się znakomitą grą. Środkiem pola dowodzi 21-letni Julian Weigl, a na skrzydłach szaleją Dembele (19 lat), Mor (19) czy Pulisic (18).

I choć Borussii co kilka kolejek zdarzają się pojedyncze wpadki, tak jak chociażby we wczorajszym starciu ligowym z Eintrachtem Frankfurt (1:2) to widać, że w drużynie jest chemia, głód wygrywania i pasja, bez której ciężko byłoby stworzyć zespół na poziomie. To wszystko sprawia, że w Dortmundzie nie żyją przeszłością i chcą pisać nową kartę historii. Wydaje się, że wszystko zmierza w bardzo dobrym kierunku i z każdym kolejnym meczem “młode wilki” Tuchela będą zbierać cenne doświadczenie, które zaprocentuje w niedalekiej przyszłości sukcesami nie mniejszymi niż za Jürgena Kloppa. Potencjał ku temu jest niezwykle duży, a jeśli uda się zachować w zespole kluczowe jego elementy (Aubameyang, Piszczek, Weigl, Reus czy Dembele) to znów będziemy mogli mówić o równorzędnym rywalu dla wielkiego Bayernu, a autorska Borussia Tuchela w wersji 2.0 będzie straszyć wielkich Starego Kontynetu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *