Bezwzględna Wisła zwycięża Koronę

Wisła Kraków - kibice / fot. Mikołaj Barbanell (Piłkarski Świat)

Korona miała przewagę, Korona powinna wygrać, ale z taką skutecznością jaką zaprezentowali kielczanie trzech punktów zgarnąć się nie da. Podopieczni Letteriego przegrali z Wisłą 0:1 i tym samym przedłużają passę meczów bez zwycięstwa do czterech spotkań. Wisła natomiast wygrała drugi mecz z rzędu i praktycznie zapewniła sobie pierwsze miejsce w grupie spadkowej.

Przed meczem kibice oczekiwali dobrego spotkania. Poprzednie spotkanie obu drużyn zakończyło się wynikiem 6:2 dla Wisły i fani Ekstraklasy również w piątkowy wieczór oczekiwali fajerwerków. Najlepiej ostatnie starcie obu drużyn wspomina Krzysztof Drzazga, który zdobył przeciwko Koronie hat-tricka. Oprócz dobrych wspomnień niewiele argumentów stało po stronie wiślaków. W pierwszym składzie brakowało Błaszczykowskiego, Wasilewskiego i Sadloka, co na pewno zawężało wybór Stolarczykowi. 

Braki personalne szybko zaczęły bić po oczach kibiców Wisły. Już od początku spotkania Korona ruszyła do ataku i w 4. minucie bliski szczęścia był Arveladze. Po atomowym strzale z dystansu Gruzina piłka odbiła się jednak od poprzeczki. Przewaga gości była widoczna, ale nie potrafili oni przekuć jej na gola. Kielczanie konsekwentnie strzelali z dystansu, ale piłka nie chciała wpaść do siatki. W ostatnim kwadransie pierwszej połowy Brown-Forbes powinien dać prowadzenie swojej drużynie, ale fantastycznie po jego strzale interweniował Lis. Tak samo było po strzale z 30 metrów Marqueza i do szatni piłkarze schodzili przy bezbramkowym remisie. 

Po zmianie stron na boisku nie zmieniło się zbyt wiele. Ponownie Korona naciskała, a Wisła próbowała kontratakować. Jak to bywa w piłce: można być lepszym, można mieć sytuacje, ale te niewykorzystane lubią się mścić. Przed upływem godziny gry w polu karnym Korony doszło do starcia Sokoła i Klemenza. Po analizie VAR sędzia dostrzegł, że bramkarz gości uderzył wiślaka w głowę zamiast trafić w piłkę i podyktował rzut karny. Do jedenastki podszedł Kolar i pewnym strzałem wyprowadził Wisłę na prowadzenie. Po strzelonej bramce Wisła nieco odżyła, ale Korona ponownie zaczęła stwarzać sobie okazje, które raz marnowali, a kiedy indziej świetnie bronił Lis. Pomimo ciągłych ataków gości stan konta bramkarza Wisły nie zmienił się i wiślacy mogli się cieszyć po końcowym gwizdku.

10.05.2019r., 35. kolejka grupy spadkowej Lotto Ekstraklasy, Stadion im. Henryka Reymana.

Wisła Kraków – Korona Kielce 1:0 (0:0)

Kolar 59′ (k.)

Wisła: Lis – Grabowski, Klemenz, Hoyo-Kowalski, Pietrzak – Basha, Savicević – Peszko (Śliwa 13′) Drzazga (Buksa 89′), Kolar – Brożek (Plewka 79′)

Korona: Sokół – Gardawski, Marquez, Malarczyk, Rymaniak – Cebula, Gnjatić, Sewerzyński (Jukić 56′) – Żubrowski – Brown-Forbes (Soriano 53′), Arveladze (Skrzecz 76′)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi