Atletico przegrywa, ale awansuje do półfinału

ASF/RUI

Sporting wygrał z Atletico Madryt 1:0 (1:0), ale nie zdołał odrobić dwubramkowej straty z pierwszego spotkania. Postawa gości ze stolicy Hiszpanii nie zachwycała – zdołali tylko raz uderzyć na bramkę. Jedynego gola strzelił Freddy Montero.

Atletico wygrało poprzednie spotkanie 2:0, wykorzystując koszmarne błędy środkowych obrońców. Gospodarze, by marzyć o odrobieniu strat musieli przede wszystkim zagrać doskonale w ataku, w którym pod nieobecność Basa Dosta (pauzuje za kartki, podonie jak Fabio Coentrao), główną postacią miał być Gelson Martins.

Planem piłkarzy Jorge Jesusa na stworzenie  sobie dogodnych sytuacji było szukanie okazji do wrzutek w pole karne. Najpierw próbował Acuna, ale uderzył za wysoko. W 11. minucie piłka po uderzeniu Sebastiana Coatesa zmierzała już wprost do siatki, ale na jej drodze stanął fenomenalnie interweniujący Jan Oblak. Atletico Madryt dawało Sportingowi sporo przestrzeni do rozegrania piłki. Gol padł jednak po stałym fragmencie gry w 28. minucie. Krótkie rozegranie Bruno Fernandesa z Gelsonem Martinsem, długie dośrodkowanie Fernandesa wykończył główką Freddy Montero i Meksykanin mógł cieszyć się ze swojego pierwszego gola w tej edycji Ligi Europy.

Goście z Madrytu wcale nie kwapili się do zdobycia bramki, jakby satysfakcjonowało ich samo wymienianie podań. Mocno padający deszcz również nie sprzyjał stworzeniu piłkarskiego widowiska. Przed końcem pierwszej połowy Bryan Ruiz sprawdził czujność Oblaka niezłym strzałem z dystansu, a Gelson Martins uświadomił sobie, że warto byłoby poćwiczyć uderzenia głową, bo zmarnował świetne dośrodkowanie mijające wszystkich obrońców Atletico.

Wydawało się że Atletico będzie chciało odkupić winy za fatalną pierwszą połowę. Niestety tylko się wydawało. Diego Costa (zupełnie niewidoczny, podobnie jak Griezmann) z powodu problemów z mięśniem dwugłowym uda zszedł z boiska i został zastąpiony przez Fernando Torresa. Nie przyniosło to jednak celnych strzałów ze strony Los Colchoneros. Mieli swój wynik, ale wystarczyła jedna dobra akcja Sportingu. W 64. minucie Montero miał naprawdę dobrą sytuację wewnątrz pola karnego, ale uderzył za słabo.  Sportingowi brakowało nieco drapieżnosci, z kolei gościom z Madrytu jakby zupełnie nie przeszkadzała niepewność, co do ich awansu do półfinału. Ale z pewnością długie kilkadziesiąt minut nijakiej gry wynagrodziłby gol Antoine’a Griezmanna po pięknej akcji w 81. minucie. Niestety Francuz przegrał pojedynek z Rui Patricio, by chwilę później minąć golkipera, ale piłka postanowiła minąć również lewy słupek. Sporting pokazał waleczność, ale zabrakło pomysłu na pokonanie Oblaka po raz drugi.

Jeśli Atletico w podobny sposób zamierza się zaprezentować z ofensywnej strony w kolejnej fazie rozgrywek, trudno im będzie znaleźć się w wielkim finale. Losowanie par półfinałowych Ligi Europy jutro o godzinie 13:00.


12.04.2018 r., 1/4 finału Ligi Europy, Estádio José Alvalade 

Sporting CP – Atletico Madryt (1:0)

Freddy Montero 28′

Sporting CP: Rui Patrício, J. Mathieu (Petrović 26′), André Pinto,  S. Coates, S. Ristovski (Doumbia 79′), R. Battaglia, Bruno Fernandes, B. Ruiz (Ribeiro 70′), F. Montero, M. Acuña, Gelson Martins

Atletico Madryt: J. Oblak, Juanfran, D. Godín, S. Savić, L. Hernández (Vrsaljko 46′), Gabi, Vitolo (Correa 60′), Saúl, Koke, Diego Costa (Fernando Torres 52′), A. Griezmann

Żółte kartki: Ristovski, Montero, Fernandes – Torres, Battaglia


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.