Andre Villas-Boas: Kryzysu nie ma. Milik? Potrzebuje czasu. Hiszpańskie media: trener na wylocie z Marsylii

Andre Villas-Boas, źródło fot. twitter Olympique Marsylia

Andre Villas-Boas, portugalski szkoleniowiec Olympique Marsylia po porażce z AS Monaco nie krył rozczarowania. Największe pretensje miał jednak do arbitrów prowadzących mecz, a nie do swoich zawodników, którzy zawiedli. Portugalczyk ocenił również debiut Arkadiusza Milika. Jak się okazuje, pół godziny naszego rodaka w meczu z Monaco może być ostatnim pod batutą Villasa-Boasa.

Milik potrzebuje czasu i… piłek

Arkadiusz Milik trafił do drużyny, która od dłuższego czasu pogrążona jest w marazmie. Ekipa z Orange Velodrome ma już dużą stratę do ligowej czołówki. W Marsylii wierzą, że sezon nie jest jeszcze stracony, a jednym z ratowników ma być nasz napastnik. Były gracz SSC Napoli zadebiutował w nowych barwach w sobotni wieczór. Wszedł na murawę w 59. minucie meczu, zmieniając zupełnie bezproduktywnego Dario Benedetto.

Po meczu dziennikarze francuskiego L’Equipe występ napastników OM ocenili cyfrą “zero”. W swojej ocenie podkreślili, że zarówno Benedetto, jak i Arkadiusz Milik nie oddali na bramkę Monaco strzału. Ponadto w ocenie naszego rodaka wymienili ilość jego podań, które według tamtejszych dziennikarzy nie wniosły wiele do gry Olympique. O grze Milika napisali – miał bardzo delikatny wieczór. Andre Villas-Boas zapytany o wrażenia z debiutu Milika powiedział:

“Arkadiusz nie grał od 15 listopada. Był odstawiony na bok przez Napoli. Po całym tygodniu pracy będzie można przywrócić jemu odpowiednią kondycję fizyczną. Musimy dać jemu troszkę więcej czasu. Potrzebuje więcej piłek, aby mógł strzelać gole” – podsumował portugalski trener w dzienniku L’Equipe

Kryzysu nie ma, ale cierpimy

Andre Villas-Boas został poproszony po meczu o ocenę aktualnej sytuacji Olympique Marsylia. Jak sam stwierdził – nie ma kryzysu, ale cierpimy. Portugalczyk zwrócił uwagę na to, że ma solidny zespół, ale nie na wszystko ma wpływ. Przytoczył tutaj nagły uraz jednego ze swoich zawodników oraz zamieszanie z transferem Morgana Sansona. To wszystko w opinii szkoleniowca OM źle wpływa na drużynę. Dodał jeszcze, że po zakończeniu spotkania rozmawiał z sędzią, który przyznał się do źle podjętej decyzji. Villas-Boas miał tutaj na myśli podyktowanie rzutu rożnego dla AS Monaco, po którym gospodarze zdobyli drugiego gola.

Opiekun marsylczyków stara się szukać również pozytywów w tej całej złej otoczce wokół zespołu. Jak podkreślił, każdy z piłkarzy chcę zrobić wszystko, aby poprawić sytuację w ligowej tabeli. Zwrócił on uwagę na to, że nie mogą przegrywać meczów z bezpośrednimi rywalami do walki o podium. I pomimo tego, że strata punktowa robi się coraz większa, to Andre Villas-Boas mówi, że w tej lidze wszystko się może zdarzyć. Olympique Marsylia następny ligowy mecz rozegra w sobotę 30 stycznia. Podejmą na własnym stadionie drużynę Rennes, która wyprzedza ich w ligowej tabeli.

Villas-Boas może zostać zwolniony

Jak się okazuje, porażka z AS Monaco miała przesądzić o tym, że portugalski szkoleniowiec zostanie zwolniony ze swojego stanowiska. Takie rewelację przynoszą hiszpańscy dziennikarze. Według Miguela Angela Romana, następcą Andre Villasa-Boasa ma zostać były szkoleniowiec FC Barcelony – Ernesto Valcerde. Dla baskijskiego trenera byłaby to druga przygoda poza Hiszpanią. Wcześniej z powodzeniem prowadził on grecki Olympiakos Pireus.

Co to oznacza dla Arkadiusza Milka? W zasadzie nic wielkiego. Nasz napastnik dopiero poznaje cały klub i ewentualna zmiana na stanowisku pierwszego trenera nie musi być dla niego odczuwalna.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *