Adam Buksa: Piłkarze nie skupiają się tutaj na budowaniu relacji międzyludzkich

Buksa, New England Revolution

Zdjęcie: /twitter.com/MLS/status/1331430763896705024/photo/1

Adam Buksa, piłkarz New England Revolution udzielił  wywiadu dla oficjalnej strony Pogoni Szczecin. Utalentowany napastnik opowiedział o różnicach, które dzielą MLS i Ekstraklasę. Nie zabrakło również kilku słów o znanych nazwiskach występujących w amerykańskiej lidze.

– Mój debiut ligowy przypadł na mecz z Montrealem, później grałem z nimi jeszcze trzy razy, podobnie z DC United, z Philadelphią Union pięć razy. Ten sezon był bardzo dziwny ze względu na wirusa. Liga została podzielona na małe strefy i funkcjonowaliśmy w obrębie pięciu-sześciu drużyn. Można doniośle powiedzieć, że to jakaś klamra, ale tak naprawdę to my z tym Montrealem gramy co trzeci-czwarty mecz – powiedział Buksa.

MLS jest znane z tego, że występuje tam mnóstwo piłkarzy, którzy mają w CV wielkie kluby. Polski napastnik jest zdania, że w lidze występuje mnóstwo gwiazd, ale nie ma na ten moment piłkarza, który przerasta tę ligę.

– Generalnie w MLS jest wielu mocnych zawodników: choćby Nani w Orlando, Bojan Krkić czy Victor Wanyama w Montreal Impact. Nie uważam jednak, że był w tej lidze zawodnik, który się wyróżniał ponad wszystkich i był absolutną gwiazdą. Bardzo duże nadzieje były wiązane z Chicharito, który zasilił Los Angeles Galaxy, ale Meksykanin kompletnie zawiódł – tłumaczy 24-latek.

– Żyje nam się tutaj dobrze. Ja pracuję tak, jak w Polsce. Od rana do popołudnia jestem w klubie, trenuję też indywidualnie. Różnicą, którą da się od razu zauważyć, jest odległość z miasta do naszego centrum treningowego. Codziennie pokonuję wiele kilometrów samochodem – dodał.

Były piłkarz Pogoni Szczecin przyznał również, że bardzo zdziwiły go relacje pomiędzy zawodnikami. Przyznał, że atmosfera amerykańskiej szatni bardzo różni się od szatni polskiej.

– Muszę przyznać, że gdy po raz pierwszy wszedłem do szatni New England, to przeżyłem lekki szok. W Pogoni wszyscy trzymali się razem, każdy naturalnie wyłączał telefon, żebyśmy ze sobą rozmawiali, grali w rzutki, ping-ponga. Było naprawdę wesoło. Tutaj jest zupełnie inaczej. Każdy wpatrzony w smartfona, mało kto zabiera głos. Najpierw pomyślałem, że może stało się coś złego. Ale nie! Oni tak po prostu funkcjonują. Każdy robi swoje i tyle. Nie skupiają się na budowaniu relacji międzyludzkich – skomentował Buksa.

Źródło: pogonszczecin.pl


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.