cdn.images.dailystar.co.uk

dailystar.co.uk

Na The Emirates miała być kanonada bramek i kibice nie mogą czuć się zawiedzeni, 6 bramek i to kilka naprawdę przedniej urody.

Przyjazd do Londynu dla przynajmniej dwóch ekip z grupy powinien być wejściem do jaskini lwa, lwa podrażnionego warunkami w jakich musi mieszkać, a niezapowiedziana wizyta gości na pewno nie poprawi tego stanu.
Początek meczu to narzucenie własnych warunków gry przez Arsenal. Pełna kontrola, rozważna gra w pomocy i akcje rozpoczynane w schemacie Unaia, od Leno.

W 11 minucie doszło do najgroźniejszej sytuacji, gdy Torreira sprzed pola karnego posłał mięciutką, wysoką piłkę do wbiegającego Lichtseinera, lecz temu zabrakło kilku centymetrów do tego by skierować piłkę do bramki.

Upływające minuty do dalsza kontrola Arsenalu, gdy rywal był przy piłce, Kanonierzy atakowali wysokim pressingiem zawodników z Ukrainy, co przyniosło efekt w 32 minucie.


Kobakhidze chcąc dograć piłkę do środka pola posłał piłkę nieco za plecy kolegi z drużyny co
wykorzystał Mikhitaryan odbierając piłkę i wypuszczając z nią lewym skrzydłem Iwobiego. Ten po pokonaniu kilku metrów posłał piłkę na prawe skrzydło, gdzie wbiegał za akcją Aubameyang i bez problemu zmieścił sprytnym, niskim uderzeniem piłkę do siatki, 1:0!


Po bramce za wiele się nie zmieniło, Arsenal nie dopuszczał do zagrożenia bramki, lecz grał na stojąco, jakby starając się wygrać ten mecz jak najmniejszym nakładem sił. Każde przyśpieszenie akcji przynosiło zagrożenie bramce przeciwnika i tak w 45 minucie ponownie Gabończyk zagroził bramce Shusta oddając techniczne uderzenie zza pola karnego, lecz obił tylko słupek.
Sekundy później refleks bramkarza chciał sprawdzić Mikhitaryan oddając silne uderzenie z lewego narożnika pola karnego, choć tym razem Shust spisał się na medal przenosząc piłkę nad poprzeczką.
Przerwa, „nuda Panie Włodku, nuda”.
Po przerwie Kanonierzy jakby chcieli wynagrodzić fanom nudne 45 minut.

Mięciutka wrzutka od Iwobiego znalazła głowę Welbecka, a ten nie pomylił się i zmienił wynik na 2:0!

Kolejna akcja i 3:0!

Piłka od Mikhitaryana do Aubameynaga, ten jednym dotknięciem minął pilnującego go obrońcę i wykorzystał błąd bramkarza który znalazł się kilka metrów od lini bramkowej pokonując go finezyjnym uderzeniem.

Autorem kolejnego trafienia został Mesut Özil, który zmienił autora dwóch poprzednich bramek – Aubameyanga, Niemiec wykorzystał wrzutkę w pole karne, którą minęła bramkarza i jednym dotknięciem zmieścił piłkę za linią bramkową, 4:0!

Teraz niemałe zaskoczenie, bramka dla Vroskli!

Dośrodkowanie w pole karne Kanonierów wybija Sokratis przed pole karne, stamtąd kolejna wrzutka, którą teoretycznie opanował Lichsteiner, lecz piłka została pod jego nogami co wykorzystał Chesnakov nie dając szans Leno uderzeniem lewą nogą pod poprzeczkę, 4:1!

Wisienkę na torcie postawili zawodnicy ukraińskiej drużyny już w doliczonym czasie gry.

Długa piłka do skrzydłowego Vorskli, ten odgrywa przed pole karne do Sharpara, który wykorzystuje błąd Guendouziego i posyła kolejne, piękne uderzenie do bramkę Leno, 4:2!

 

Tym golem, naprawdę przedniej urody kończymy dzisiejsze spotkanie, gdzie Vorskla postawiła się nieco zbyt pewnym siebie gospodarzom, lecz ci okazali się bardziej wyrachowani, a co najważniejsze kreatywniejsi w ofensywie od przeciwników, co pozwoliło im na dopisanie sobie pierwszych oczek w grupowej tabeli.

 

Arsenal – Vorskla 4:2

– Aubameyang (32′)
– Welbeck (48′)
– Aubameyang (56′)
– Özil (74′)

– Chesnakov (77′)
– Sharpar (94′)

Sporting – Qarabaq 2:0

– Rapinha (52′)
– Cabral (88′)


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.