Z cyklu – “Kiedyś to było..” Lechia – Lech 24.05.2015 r.

Krzysztof Drobnik (Piłkarski Świat)

Przerwa reprezentacyjna dobiega końca. W ramach 8 kolejki PKO BP Ekstraklasy poznański Lech pojedzie na mecz do Gdańska. Tam zawodnicy Dariusza Żurawia, będą chcieli zmazać plamę po porażce z Cracovią i zdobyć 3 punkty w spotkaniu z Lechią.

Drugi artykuł z mojego autorskiego cyklu: “Kiedyś to było..” zostanie poświęcony meczowi Lechia Gdańsk – Lech Poznań z 24 maja 2015 r., w którym to Kolejorz zdobywał ostatni jak na razie tytuł Mistrza Polski.

Hamalainen i Pawłowski

W ramach 34 kolejki T-Mobile Ekstraklasy Lech pojechał na mecz do Gdańska. Był to ostatni tak trudny wyjazd w tamtym sezonie, a od wyniku tego spotkania miało zależeć to, czy Kolejorz zdoła przybliżyć się do mistrzowskiego tytułu.

Przed meczem było wiadomo, że tylko wygrana da Kolejorzowi powrót na pierwsze miejsce w tabeli. Dzień wcześniej, mająca tylko punkt straty do zawodników Macieja Skorży Legia Warszawa pokonała Pogoń Szczecin 1-0 i w momencie rozpoczęcia spotkania na stadionie Lechii była w tabeli nad Kolejorzem.

Samo spotkanie było bardzo wyrównane. Oba zespoły nie chciały się odkryć żeby nie stracić niepotrzebnej bramki. Dotyczyło to głównie Lecha, dla którego każda strata punktów mogłaby być brzemienna w skutkach. W 29. minucie meczu w sektorze fanów Kolejorza zapanowała prawdziwa euforia. W narożniku pola karnego zawodnikami Lechii zakręcił Zaur Sadaev, oddał on piłkę do Łukasza Trałki, który wstrzelił ją w głąb pola karnego. Próba kapitana Lecha wyglądała na bardzo nieudany strzał, ale wtedy zza obrońców Lechii Gdańsk wyskoczył Kasper Hamalainen i skierował piłkę di bramki gospodarzy.

Drugą połowę Lechici rozpoczęli ze spokojem oraz z nastawieniem się na kontrataki, które miały przynieść poznaniakom drugiego gola. Dopiero w 79. minucie meczu piłkarze Lecha zdobyli gola na 2-0. Spokojne rozegranie piłki skończyło się wycofaniem jej przez Marcina Kamińskiego aż do własnego bramkarza. Jasmin Burić nie zastanawiając się, posłał długie zagranie na połowę Lechii Gdańsk i gdy wydawało się, że z tej akcji już nic nie będzie, błąd popełnił grający wtedy w barwach biało-zielonych Rafał Janicki. Defensor Lechii źle obliczył tor lotu futbolówki, uchylił się, a gdy spostrzegł się, że nie opanuję już zagrania Buricia sam na sam z bramkarzem lechistów znalazł się Szymon Pawłowski i ładnym, technicznym strzałem zdobył drugą bramkę dla Lecha Poznań.

Bohater z ławki

Prowadzenie 2-0 na 10 minut przed końcem mogło stanowić dla Kolejorza względny spokój. Jednak los nie był łaskawy dla piłkarzy i fanów z Poznania. W 81. minucie z powodu kontuzji boisko musiał opuścić Jasmin Burić, w jego miejsce wszedł Maciej Gostomski. Rezerwowy goalkeeper nie przypuszczał zapewne, że to on zostanie bohaterem kibiców Lecha.

W 91. minucie meczu za celowo zagranie ręką czerwoną kartką ukarany został zawodnik Lecha, Dariusz Formella. Jedenastkę na gola zamienił Stojan Vranjes. Do końca spotkania pozostawało jeszcze pięć minut, które z pewnością niemiłosiernie dłużyło się wszystkim związanym z Lechem. Gdy po chwili zawodnicy, wówczas Jerzego Brzęczka wykonywali rzut rożny kibice siedzący za bramką Gostomskiego trzymali kciuki za to, aby obrońcy Kolejorza poradzili sobie z obroną tego stałego fragmentu gry.

Piłka dośrodkowana z narożnika boiska odbiła się od uda Kaspera Hamalainena i trafiła idealnie na głowę napastnika Lechii, Antonio Colaka. Chorwat uderzył instynktownie pod poprzeczkę, ale tam interwencją życia popisał się Maciej Gostomski. Pofrunął on wysoko i czubkami palców zdołał odbić piłkę na bok. Nie umiem opisać, co wtedy czułem i co czuli wszyscy kibice Lecha. To był ten moment, który chyba zdecydował o zdobyciu tytułu Mistrza Polski.

“Od miasta do miasta – po mistrzostwo i basta!”

Mecz z maja 2015 roku został zapamiętany nie tylko z powodu jego dramaturgii, ale dla wielu wtedy na trybunie kibice Lecha zaprezentowali jedną z najsłynniejszych swoich opraw. Na 15. minut przed końcem meczu fani Kolejorza rozwinęli płótno, przedstawiające pędzącą lokomotywę z herbem Lecha na czele, podpisaną kultowymi słowami z piosenki poznańskiego rapera Peji:

“Od miasta do miasta – po mistrzostwo i basta!”

Oprawa ta, na zawsze pozostanie w pamięci mojej, ale i całej reszty kibiców Lecha Poznań. Przedstawiona sektorówka urzekła mnie swoją prostotą (nie chodzi o wykonanie, bo to zawsze ciężka praca), ale mam na myśli hasło i to jak zostało ono przekazane w bardzo dosadny sposób. Kibice Lecha bardzo stanowczo pokazali wtedy o co gra poznański zespół. I w ostateczności ten cel udało się im osiągnąć.

Skład Lecha na mecz z Lechią 24.05.2015 r.

Jasmin Burić (Maciej Gostomski 81′) – Tomasz Kędziora, Pauluss Arajuri, Marcin Kamiński, Barry Douglas – Łukasz Trałka, Karol Linetty – Dawid Kownacki (Dariusz Formella 75′), Kasper Hamalainen, Szymon Pawłowski – Zaur Sadaev (Darko Jevtić 61′)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi