pilkarskiswiat.com

Słynna okładka dziennika “Fakt” po meczu reprezentacji Polski podczas Mistrzostw Świata w Niemczech:

Wstyd

Hańba

Kompromitacja

Nie wracajcie do domu

Takimi słowami wtedy została podsumowana gra naszej kadry, a dziś te same słowa trzeba używać w kontekście piłkarzy Lecha Poznań. Choć od razu dodam, że z jedną małą korektą – zamiast nie wracajcie do domu, trzeba jasno napisać, wy nie wychodźcie z domu! Byłoby mi wstyd się pokazać w miejscu publicznym po kolejnym popisie, który nam zafundowaliście. Jesteście błaznami ubranymi w niebiesko-białe barwy, które od lat hańbicie! Jesteście niegodni nazywać się piłkarzami poznańskiego Lecha!

Patrząc na to, co w tym momencie dzieję się z Lechem i to jak wygląda gra Kolejorza do głowy przychodzi mi pewne porównanie – a mianowicie zawodnicy Lecha są jak śnięte ryby.  Ryby, które jeszcze żyją, ale nie mogą powrócić do aktywnego życia biologicznego. Piłkarze biegający w koszulkach Lecha wykazują się taką samą niemocą. Nie umieją sobie poradzić z sytuacją, w której się znaleźli. Brak oddechu z każdą sekundą powoduje obumieranie i kończy cykl życiowy. W Lechu ten cykl od kilku lat jest wszystkim znany i niestety dla każdego kibica Kolejorza musi on skończyć się “zgonem ryby”. Nie ma ratunku dla piłkarzy, którzy sami siebie postawili w takiej, a nie innej sytuacji.

Złość kibiców, szydera z trybun i ogólne zniechęcenie jest w pełni zrozumiałe. Tylko czy prócz wystawionych na regularne pośmiewisko fanów, jest w Lechu ktoś kto zdaję sobie z tego sprawę? Czy w klubowych biurach prezesi wiedzą, że Lech Poznań pod ich rządami nie zrobi nawet najmniejszego kroku w przód? Chwalenie się akademią, uśmiechanie się na tle koszulek wychowanków, którzy wyjechali do zagranicznych klubów, to rządzącym Lechem udaję się bez żadnego problemu. Ale nie jest to najważniejsze. Zrozumcie, że dla kibica najważniejsza jest gra ich ukochanego zespołu. A tej gry nie da się w sensowny sposób opisać. Lech Poznań nie prezentuje na boisku nic. Nawet jeśli uda się przeprowadzić jedną-dwie akcję, to one nic nie przynoszą. Zatrudnienie Adama Nawałki odmienione już przez wszystkie przypadki spowodowało zatrzymanie rozwoju piłkarskiego tej drużyny. Brutalne, ale prawdziwe. Kolejorz pod wodzą byłego selekcjonera jest do bólu przewidywalny. Gra nie wygląda, stylu gry nie ma. Dziś do Poznania przyjechałaby drużyna pokroju Izolatora Boguchwała i potrafiłaby się tak ustawić na boisku, żeby zablokować możliwość rozgrywania wciąż tych samych schematów. A  w dodatku widząc nieporadność w linii defensywy umieliby ci zawodnicy przeprowadzić taką akcję, która przyniosłaby im bramkę. Na dziś taki jest obraz Lecha Poznań.

Może Sa Pinto miał rację?

Po zwycięskim dla Kolejorza meczu z Legią na trenera warszawian ze wszystkich stron wylało się wiadro pomyj. Sa Pinto odleciał mówiąc na konferencji, że Lech nie powinien wygrać tego meczu – tak mówił narażając się na pośmiewisko. I słusznie. Panie trenerze jak to możliwe, że tak słaby Lech Poznań mógł wygrać z kandydatem do mistrzowskiego tytułu? W piątkowy wieczór ci piłkarze Legii i Arki Gdynia, którzy włączyli transmisję z meczu Lech – Górnik zapewne zadawali sobie pytanie – jak to możliwe, że my z nimi przegraliśmy?

Lech ma w swoim składzie trzech-czterech zawodników, którzy mają spore indywidualne umiejętności, ale pech chciał, że trafili do klubu, którego nie można nazwać drużyną. Nie ma w tym momencie tego pierwiastka “team spirit”. Tutaj nikt nie chce i nawet nie próbuje pomóc swojemu koledze, kiedy tamten znajdzie się w trudnej sytuacji. Grono zawodników słabych, nie posiadających odpowiednich umiejętności spowodowało zastój w rozwoju u niektórych bardziej utalentowanych piłkarzy. Liderzy zespołu dostosowali się do poziomu, który w żadnym wypadku nie może zadowolić kibica poznańskiego Lecha. Wszystko to połączone w całość daję nam obraz nędzy i rozpaczy. Dramat jaki muszą przeżywać wszyscy kibice jest niewyobrażalny. Do oczu nie cisną się już łzy spowodowane niemocą, ręce już nie opadają bo opadły one dawno temu. Zdenerwowanie i okrzyki w stronę zawodników, żeby wy*******li z boiska już nie pomagają. Dół, do którego wpadli zawodnicy Lecha z każdą kolejną próbą wyjścia jest na nowo przysypywany, a ratunku z tej sytuacji nie widać.

Górna ósemka sukcesem?

Jakiś czas temu napisałem teksty zatytułowane: “Marność nad marnościami” czy “To koniec”, w tamtych artykułach starałem się mimo wszystko w czymś poszukać pozytywów. Znaleźć jakikolwiek promyk nadziei na to, że być może za chwilę tą ruinę uda się odbudować. Dziś muszę posypać głowę popiołem – nie ma już takiej możliwości. Z tej mąki żadnego chleba nie będzie. W Lechu nie jest już potrzebne uderzenie pięścią w stół, to za mało. W poznańskiej szatni trzeba zdetonować jakiś granat, który sprawi, że wszystkie stare elementy tej konstrukcji po prostu padną ostatecznie. Nie da się ich po raz kolejny odmalować i w jakiś sposób odnowić, bo pod spodem nadal będą tymi samymi niechcianymi już kawałkami rozsypującej się budowli.

Dziś Lech Poznań walczy o to, żeby na koniec sezonu zasadniczego znaleźć się w górnej ósemce, która pozwoli piłkarzom na granie jakie najbardziej lubią. Bez presji i bez większych wymagań. Odbębnią oni swoją robotę i odbiorą za to pieniądze. Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie wymagał od Kolejorza awansu do europejskich pucharów, bo wiązałoby się to z kolejnymi porcjami wstydu, jakby do tej pory mało ich było. A grając już w górnej części ligowej tabeli Lechowi nie będzie groziła walka o utrzymanie i na całe szczęście, bo strach pomyśleć co granie w grupie spadkowej mogłoby przynieść. Jak pokazały dwa ostanie mecze z drużynami walczącymi o utrzymanie, Lech też nie daję sobie z nimi rady.  

Jeszcze słowo w nawiązaniu do 97 urodzin Lecha Poznań. Chyba jeszcze nigdy nie byłem na imprezie urodzinowej połączonej ze stypą. Z jednej strony są życzenia sto lat i zdrowia, a z drugiej widać jak ze świętującego uchodzi życie i nie ma opcji ratunku. Taki przykry paradoks z życia kibica Kolejorza.

1 thought on “Wstyd – to już za mało

Comments are closed.

Przejdź do paska narzędzi