Wnioski po meczu Lech – FC Midtyjlland

Trzecia wygrana w czwartym meczu kontrolnym zawodników Dariusza Żurawia. Po golach Kostevycha i Jevticia z rzutu karnego, Lech pokonał FC Midtyjlland 2-1.

Wczoraj na płycie głównej Stadionu Miejskiego w Poznaniu, podopieczni Dariusza Żurawia rozegrali czwarte spotkanie kontrolne przed nadchodzącym sezonem. Rywalem Kolejorza był zespół, który w poprzednim sezonie duńskiej ALKA Superliga zdobył tytuł wicemistrza swojego kraju, a ponadto w finale Pucharu Danii pokonał po rzutach karnych innego sparingpartnera Lecha, Broendby Kopenhaga.

Najsilniejszy rywal

Spotkanie rozegrane na stadionie przy ulicy Bułgarskiej było pierwszą okazją do zaprezentowania się szerszej publiczności. Po pełnym tygodniowym mikro cyklu treningowym, kibice Lecha oczekiwali tego, że ich zespół zagra przynajmniej tak solidnie jak podczas rozgrywanego kilka dni wcześniej sparingu z inną drużyną z Danii. Na tle Broendby Kopenhaga podopieczni trenera Żurawia nie wypadli źle. Oczywiście gra po ciężkich jednostkach treningowych nigdy do łatwych nie należy, dlatego w tamtym spotkaniu rozgrywanym podczas zgrupowania w Opalenicy, było widać momenty przestojów i mniejszego zaangażowania w wysoki pressing na rywala.

W sobotnie popołudnie rywalem Lecha był najsilniejszy zespół z wszystkich, z którymi Kolejorz się mierzył, bądź się jeszcze zmierzy w czasie przygotowań do sezonu. Na tle drużyny prowadzonej przez trenera Kennetha Andersena piłkarze Lecha Poznań wypadli dobrze, bo wygrali mecz, ale w czasie trwania spotkania było wiele momentów, nad którymi sztab szkoleniowy poznańskiego zespołu musi jeszcze popracować. Dotyczy to zwłaszcza rozegrania piłki w ataku. Brak klasowego napastnika i skrzydłowych na tle dobrze wyszkolonych obrońców duńskiego zespołu był bardzo widoczny.

Słaby Timur

We wczorajszym sparingu kolejną szansę od trenera Dariusza Żurawia otrzymał rosyjski napastnik Timur Zhamaletdinov. I niestety dla opiekuna niebiesko-białych, ale i dla samego siebie po raz kolejny zawiódł on pokładane w nim oczekiwania. Od napastnika, który szkolił się z dobrym zagranicznym klubie trenerzy i kibice mają prawo wymagać więcej, niż tylko próba zaskoczenia bramkarza z połowy boiska. Dodajmy do tego, że była to próba kompletnie nieudana. Zhamaletdinov przez większość czasu spędzonego na boisku był kompletnie zagubiony, jakby nie potrafił znaleźć wspólnego język z grającymi w linii pomocy zawodnikami. Inna sprawa, że w tym meczu cała ofensywa Lecha istniała tylko na papierze, ze względu na to, że zawodnicy Midtjylland bardzo dobrze się przesuwali i się nawzajem asekurowali.

Oczywiście nikt nie może stwierdzić tego, że gdyby na boisku zamiast Timura Zhamaltdinova był Christian Gytkjaer to gra Kolejorza wyglądałaby inaczej. W konstruowaniu akcji ofensywnych najwięcej “do zrobienia” mają pomocnicy odpowiadający za dostarczanie piłki do wysuniętego napastnika. Wczoraj ani Darko Jevtic, ani Joao Amaral, a tym bardziej Tymoteusz Klupś (obudził się pod koniec meczu), nie potrafili szybko rozegrać futbolówki przez co akcje ofensywne Lecha nie przynosiły żadnych rezultatów.

Od Jevticia jako tego, który jest kreowany na lidera ofensywnych działań Lecha w nadchodzącym sezonie również trzeba wymagać dużo więcej. Na tle solidnego rywala po raz kolejny Darko nie pokazał tego, czego oczekują kibice od zawodnika grającego na pozycji numer 10. W pomeczowym wywiadzie na zadanie pytanie, o to czy czuję większą odpowiedzialność jaka będzie na nim spoczywać w sezonie 2019/2020 zdecydowanie odpowiedział, że tak. Nadzieją dla wszystkich fanów Lecha jest to, że po trudach przygotowań do nowego sezonu Darko Jevtic się zregeneruje i prędzej czy później pokaże drzemiący w nim potencjał.

Stabilne fundamenty

Tak jak po meczu z Broendby zwracałem uwagę na bardzo dobrą grę dwójki stoperów w składzie Rogne-Crnomarkovic i spokój w wyprowadzaniu piłki przez Mickeya van der Harta, tak po wczorajszym meczu coraz mniej się martwię o postawę defensywy Lecha w meczach ligowych.

Holenderski bramkarz Kolejorza już zaskarbił sobie serca fanów tym, że bardzo szybko opanował podstawy języka polskiego, co było wczoraj bardzo dobrze słyszalne. Ale co ważniejsze po raz pierwszy od kilku sezonów Lech Poznań ma w bramce fachowca od gry nogami, który nie panikuję w momencie zagrania piłki przez obrońcę. Nie robi jemu różnicy prawa czy lewa noga. Każde zagranie jest przemyślane i większość z nich dociera do celu. Poza tym kilka wczorajszych interwencji na tzw. refleks również bardzo spodobała się zebranym na trybunach kibicom. Sam van der Hart zebrał bardzo duże brawa w momencie gdy opuszczał boisko i zastępował go Miłosz Mleczko.

Obawy kibiców “Poznańskiej Lokomotywy” dotyczą właściwie tylko tego, że w razie jakichkolwiek problemów ze zdrowiem Lech nie ma klasowego zmiennika na pozycji bramkarza. Trzeba więc mieć nadzieję, że zdrowie holenderskiemu zawodnikowi będzie dopisywało i zbyt często nie będzie on musiał ratować swoich kolegów. A jeśli już, to wywiąże się ze swoich zadań wzorowo przez co jeszcze stanie się jeszcze bardziej lubiany przez fanów Kolejorza.

Obrońcy i środkowi pomocnicy na plus

Ustawienie dwójki stoperów Rogne-Crnomarkovic zapewne będzie wyjściowym w pierwszym meczu ligowym, który Lech zagra 20 lipca na stadionie w Gliwicach z tamtejszym Piastem. W spotkaniu z aktualnym Mistrzem Polski nie wystąpi jeszcze Lubomir Satka, który dwa wcześniej rozegra swoje ostatnie spotkanie w barwach obecnego zespołu. Dołączy on do Lecha po dwumeczu z eliminacjach Ligi Europy z Cracovią.

Co do umiejętności Thomasa Rogne kibice Lecha są już przekonani. Największym zmartwieniem dla wszystkich związanych z Kolejorzem jest to, czy norweski obrońca wytrzyma cały sezon bez większych urazów. Bo jak pokazał poprzedni sezon, gdy tylko Rogne jest zdrowy i w trybie meczowym jest jednym z najlepszych stoperów w polskiej ekstraklasie. W meczach z Broendby i FC Midtyjlland Thomas Rogne tworzył parę środkowych obrońców z nowo pozyskanym serbskim defensorem Djordje Crnomarkoviciem.

Sam Crnomarkovic od pierwszej swojej minuty spędzonej na boisku w koszulce Lecha zaimponował. Zagrał w meczu z czwartą drużyną duńskiej ligi właściwie zaraz po wyjściu z samolotu. Nie przeszkodziło mu to jednak w tym, żeby pokazać dobre rozegranie piłki, mądre ustawianie się i to, że przy odbiorze piłki będzie grał bezpardonowo, ale na tyle czysto żeby nie prowokować niepotrzebnych rzutów wolnych z okolic pola karnego swojego zespołu. We wczorajszym meczy potwierdził to wszystko co kibice zaobserwowali wcześniej. Kilkukrotnie dobrym ustawieniem się zapobiegał próbą rywali i wyjaśniał sytuację na tyle dobrze, że Lechici nie tracili piłki tylko mogli próbować zaskoczyć rywala kontratakiem.

Po transferze Karlo Muhara w mojej opinii najwięcej może zyskać Pedro Tiba. Pamiętamy przecież, że w poprzednich rozgrywkach grając w parze z Łukaszem Trałką czy Maciejem Gajosem nie mógł on zawsze pokazać swoich walorów ofensywnych. A to, że potrafi wbiec w pole karne i zdobyć gola pokazał w swoim pierwszym meczu na polskich boiskach (gol z Wisłą Płock), ale i podczas meczów ze Śląskiem czy Wisłą, ale tą z Krakowa. Dziś mając obok siebie takiego zawodnika jakim jest Muhar, Pedro Tiba nie będzie musiał aż tak wiele swojej uwagi poświęcać na asekurację linii obrony. Chorwacki środkowy pomocnik od samego początku w barwach Lecha pokazuje to, że jego cechą główną jest nieustępliwość. Agresywny doskok do rywala i próby odbioru piłki z pewnością spodobają się kibicom. Uzasadniona jest jednak obawa o to, czy Karlo Muhar nie będzie łapał zbyt dużej ilości żółtych kartek, co w konsekwencji może oznaczać przymusową pauzę.

Myślę, że z czasem nowy nabytek Kolejorza “nauczy” się tego jak w Polsce wygląda sędziowanie i sam dojdzie do wniosku, że niekiedy trzeba trochę zwolnić nie tracąc przy tym swoich walorów.

Gratulację dla wychowanków

Podsumowując wczorajsze spotkanie nie można nie napisać o młodzieży z Akademii Lecha, która na kwadrans przed końcem meczu dostała szanse od trenera Żurawia. W pierwszych pięciu minutach widać było lekki stres związany z wejściem na murawę, ale sama końcówka była zdecydowanie na korzyść młodych zawodników Kolejorza. Kilkukrotnie szybko rozegrali piłkę i sprawnie przemieszczali się pod pole karne duńskiego zespołu. Do gola zabrakło niewiele. Jasnym jest to, że przed młodymi chłopakami jeszcze bardzo dużo pracy. A być może w przyszłości na mecz ligowy Lech Poznań będzie mógł wystawić 11-stkę złożoną tylko i wyłącznie z wychowanków.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *