Valencia w LM, wygrane Sevilli i Espanyolu – podsumowanie dnia w La Liga

MARCA

38. kolejka La Liga przyniosła nam ostateczne rozstrzygnięcia. Wiadomo, że do grona zespołów hiszpańskich grających w Lidze Mistrzów dołączy Valencia. 

Awans Valencii do Ligi Mistrzów jest jej drugim z rzędu. W poprzednim roku również okazali się najlepsi ze stawki w walce o czwartą lokatę. Swoje zwycięstwa zanotowały także Sevilla, Espnayol, Deportivo Alaves oraz Huesca. Na El Alcoraz zdarzyła się jednak ciekawa sytuacja. Jeden zawodnik strzelił wszystkie gole zarówno dla swojej jak i przeciwnej drużyny. 

Levante – Atletico 2:2 ( 2:0 ) 

Spotkanie to było dość ciekawe, a przynajmniej tak zapowiadało się po znakomitym początku. Już w 6. minucie piłkę w siatce umieścił Eric Cabaco.  Świetnie odnalazł się w polu karnym i sprytnym uderzeniem pokonał Antonio Adana. Warto dodać, że dziś między słupkami wystąpił rezerwowy bramkarz Los Colchoneros. Im dalej w las tym sytuacja wyglądała coraz ciekawiej. W 36. minucie Roger Marti podwyższył wynik. Atletico nie miało za wiele do zaoferowania. Ich ataki nie były w stanie przebić się przez dobrze ustawioną obronę gospodarzy. 

W drugiej połowie zrobiło się jeszcze ciekawiej. Angel Correa za ciężki faul musiał przedwcześnie opuścić boisko. Wszystko wskazywało na to, że Atletico ostatni mecz w sezonie przegra. A jednak stało się inaczej! Czasem pewna rzecz, pewna decyzja, utrata powodują że cały zespół zaczyna zupełnie inaczej funkcjonować. Tak też stało się i tym razem. Najpierw gola kontaktowego zdobył Rodri po znakomitym strzale z dystansu, a później do wyrównania doprowadził 18-letni wychowanek klubu Sergio Camello. W końcówce dublet mógł ustrzelić Roger Marti, ale niestety trafił w poprzeczkę. 

Espanyol – Real Sociedad 2:0 ( 0:0 )

Niesamowity sukces na zakończenie rozgrywek. Zespół dowodzony przez Rubiego ostatecznie znalazł się na 7. miejscu, które daje możliwość udziału w barażach o Ligę Europy. Baskowie będący w takiej samej sytuacji musieli obejść się smakiem. Od samego początku spotkania Espanyol konsekwentnie robił wszystko, by wymarzony cel osiągnąć. Po pierwszej połowie problemem jednak była skuteczność zarówno po jednej jak i drugiej stronie. W Drugiej części parametr ten został poprawiony, a korzyść wynieśli z tego piłkarze z Barcelony. W 58. minucie Roberto Rosales wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Kilka chwil później Wu Lei wykorzystał znakomite podanie od Victora Sancheza i bez problemu umieścił piłkę w siatce. Baskowie będący w takiej samej sytuacji musieli obejść się smakiem. 

Getafe – Villarreal 2:2 ( 1:1 ) 

Gospodarze od samego początku narzucili przeciwnikowi swój styl gry. Całkowicie przejęli inicjatywę, kontrolowali przebieg tego spotkania, za wszelką cenę chcieli dostać się do Ligi Mistrzów. W 13. minucie pierwszego gola zdobył Francisco Portillo. Niedługo później podopieczni Jose Bordalasa mogli prowadzić już 2:0, ale sędzia przy użyciu VAR-u odgwizdał spalonego. Żółta Łódź Podwodna cierpliwie czekała i wyczekała. Do wyrównania doprowadził dopiero w 44. minucie Vincente Iborra. Druga połowa to absolutna dominacja Getafe. Villarreal nie miał praktycznie nic do powiedzenia, dłuższymi fragmentami nie mogli nawet opuścić własnej połowy. W 76. minucie prowadzenie dla gospodarzy wywalczył Nemanja Maksimovic. Jednak ostatnie słowo należało do podopiecznych Javiego Callejy. W 87. minucie gola dającego remis zdobył Gerarg Moreno. 

Sevilla – Athletic Bilbao 2:0 ( 1:0 )

Mecz ten również miał wskazać kogo zobaczymy w przyszłym sezonie na europejskich salonach. O ile Sevilla na 100% miała ten byt zapewniony nie było wiadomo czy będzie to Liga Mistrzów czy Europy. Baskowie bili się o to by w ogóle w tej strefie się znaleźć. Do tego potrzebny był im przynajmniej remis. Jednakże upór i walka piłkarzy trenera Caparrosa i wyniki na innych stadionach sprawiły, że ekipa z San Mames zakończyła ten sezon poza strefą pucharową. W 44. minucie pierwszego gola zdobył Wissam Ben Yedder. Świetnie odnalazł się w polu karnym i dobił piłkę do siatki. Okazje na gola Athletic miał w drugiej połowie, ale rzut karny, którego się domagali się Baskowie nie został podyktowany. Na drugie trafienie trzeba było czekać aż do końcówki meczu. Wtedy wynik na 2:0 ustalił Munir El Haddadi, po fatalnym błędzie gości. Sevilla ostatecznie zagra w następnym sezonie w Lidze Europy. 

Real Valladolid – Valencia 0:2 ( 0:1 )

Valencia spośród drużyn walczących o Ligę Mistrzów miała w teorii najłatwiejszego rywala. Spotkanie co prawda zakończyło się zwycięstwem Nietoperzy, ale mecz ten do najlepszych nie należał. To gospodarze rozdawali karty. Stworzyli sobie więcej sytuacji podbramkowych, ale zabrakło im czegoś co miała Valencia – doświadczenia. Nie potrafili wykorzystać stuprocentowych okazji, często zawodziła skuteczność. W pozostałych dobrze spisywał się Jaume Domenech. Podopieczni Marcelino otworzyli wynik dopiero w 36. minucie. Wtedy siatki trafił Carlos Soler. Na początku drugiej połowy wynik podwyższył Rodrigo Moreno. Do samego końca kontrolowali ten rezultat neutralizując wszelkie ataki ze strony gospodarzy. 

Deportivo Alaves – Girona 2:1 ( 1:0 ) 

Alaves po dość ciężkim okresie pożegnało się z kibicami w najlepszy możliwy sposób. Po trudnych tygodniach wreszcie udało się odnieść zwycięstwo przed własną publicznością. Trzeba jednak przyznać, że obie ekipy stworzyły znakomite widowisko. W 40. minucie pierwszą bramkę zdobył Mubarak Wakaso. Zawodnik otrzymał idealną piłkę, którą pewnie umieścił w siatce. Kolejne gole padły w ostatnim kwadransie meczu. Najpierw drugiego gola dla Alaves zdobył Jonatan Calleri, zaś chwilę później bramkę honorową strzelił Portu. 

Celta Vigo – Rayo Vallecano 2:2 ( 0:1 ) 

Już od kilku tygodni było wiadomo, że Błyskawice powrócą na zaplecze La Ligi. Dziś jednak chcieli pożegnać się z kibicami w jak najlepszy sposób. W 31. minucie pewnie rzut karny wykorzystał Adri Embarba. Po wielu próbach Rayo podwyższyło prowadzenie. Tym razem zza pola karnego fantastyczny strzał oddał Alvaro Medran. Jednakże Celta miała kogoś kto mógłby odwrócić losy tego spotkania. Iago Aspas – bo to o nim mowa – wziął sprawy w swoje nogi i zdobył dwa gole dające ostatecznie remis dla swojej drużyny. Tym samym sprawił, że to Rayo zamyka tabelę ligi hiszpańskiej. 

Huesca – Leganes 2:1 ( 0:1 )

W tym spotkaniu zdarzyło się coś co zdarza się bardzo rzadko. Wszystkie trzy bramki zdobył jeden zawodnik. Na dodatek nie grał od pierwszej minuty. Mowa tutaj o 34-letnim defensorze Martinie Mantovanim. Wszedł w 34. minucie za kontuzjowane Xabiego Etxeitę. Chwilę później źle zachował się we własnym polu karnym i niefortunnie skierował piłkę do własnej siatki. W drugiej połowie odkupił swoje winy. Najpierw w 55. minucie wykorzystał dośrodkowanie z rzutu wolnego, a następnie z rzutu rożnego. W obu przypadkach pewnie i celnie uderzył głową, golkiper nie miał szans na interwencję. 

Przejdź do paska narzędzi