TOP 10 najlepszych młodzieżowców Ekstraklasy #2

Po pierwszej kolejce Ekstraklasy wiele mówiło się o najmłodszych zawodnikach ligi, którzy od tego sezonu mają znakomitą okazje na pokazanie się przed całą piłkarską Polską. Bartosz Bida, Przemysław Płacheta, Tymoteusz Puchacz, Kamil Antonik czy Jan Sobociński bez żadnych kompleksów weszli do Ekstraklasy pokazując bardzo wysoki poziom. Dzisiaj podsumujemy jednak ostatnią kolejką, gdzie część z tych graczy nie pokazała się już z tak dobrej strony.  

Zaczniemy oczywiście od graczy, którzy nie zagrali swoich najlepszych meczów i tym samym nie załapali się do pierwszej dziesiątki. W inauguracyjnym meczu kolejki Zagłębie Lubin wyszło z dwójką środkowych pomocników – Bartosz Sliszem oraz Łukaszem Porębą.

Poręba już w poprzednim tygodniu pojawił się w pierwszym składzie i szczerze mówiąc, drugi raz nie było idealnie. Oddał jeden celny strzał na bramkę, wykonał 47 podań, a w procencie wygranych pojedynków też było mniej niż 50%. Wiadomo że to ma być jego pierwszy sezon jako podstawowego zawodnik drużyny, lecz zarówno trener Ben Van Dael, jak i Michał Żewłakow muszą od niego oczekiwać więcej. Zagłębie na razie nie wygląda najlepiej i Poręba także musi zwyczajnie się poprawić. Bartosz Slisz w inauguracyjnej kolejce nie był jeszcze gotowy do wybiegnięcia na boisko, lecz w piątkowy wieczór mógł już udowodnić swój talent. Zagrał na pewno lepiej niż swój partner z linii pomocy, ale także rozgrywał już dużo lepsze mecze. Można zaryzykować, że był najlepszym zawodnikiem swojego zespołu, jednak Zagłębie Lubin było tak bardzo słabe w meczu z Górnikiem, że nie jest to wielkie osiągnięcie. 23 razy Slisz wchodził w pojedynki ze swoimi rywalami i bardzo duży procent tych starć wygrywał. Niestety to absolutnie nie wystarczyło i zespół z dolnego śląska strzelił w drugiej połowie bramkę, a trzeba sobie jasno powiedzieć, że sam Igor Angulo mógł jeszcze strzelić minimum jedną.

W Lubinie swoją szansę może jeszcze w większym procencie otrzymać w przyszłości Patryk Szysz, który na zakończenie poprzedniego sezonu ustrzelił nawet Legię Warszawa na Łazienkowskiej. W

isła Płock bardzo szybko będzie chciała zapomnieć o meczu z Lechem. Została rozbita w Poznaniu, z klubu odszedł Leszek Ojrzyński, a do tego wygląda na to, że mają oni duży problem z młodzieżowcem. Tydzień temu postanowiliśmy docenić Bartłomieja Żynela, który sprowokował rzut karny dla Górnika Zabrze, ale następnie świetnie obronił strzał Igora Angulo. W piątek sytuacja się powtórzyła, bo były gracz Salzburga ponownie głupio sfaulował w obrębie pola karnego, ale tym razem nie odbił piłki. Żynel być może ma duży potencjał, ale musi poprawić kilka aspektów. Pewnie jednak ten bramkarz nie zostanie szybko posadzony na ławce, bo nowy trener będzie miał duży kłopot z młodzieżowcem.

Kandydatem do gry jest na pewno Olaf Nowak, który nie wyszedł w pierwszym składzie, ale pojawił się na boisku już w pierwszej połowie za fatalnego Titasa Milasiusa. Oddał jednak tylko jeden strzał i dopasował się do poziomu całej drużyny (może oprócz Dominika Furmana).

W Lechu Poznań niestety Tymoteusz Klupś nie spędził dużo czasu na boisku, bo wyszedł w pierwszym składzie, lecz doznał kontuzji i wypadnie z akcji na kilka tygodni. Mówi się jednak, że potencjał tego zawodnika jest na tyle duży, że będzie miał jeszcze czas na pokazanie własnych umiejętności.

W tej kolejce ligi zaskoczyła nas nie tylko kontuzja Klupsia, lecz także personalny wybory Michała Probierza. Trener ten wystawił ponownie Kamila Pestkę od pierwszej minuty, lecz tym razem lewy obrońca pojawił się na skrzydle. W sumie nawet Krakowianin nie grał tak fatalnie, bo udało mu się wykonać jedno kluczowe podanie, ale po straconej bramce Probierz zrozumiał, że tak meczu nie wygra. Ściągnął on byłego piłkarza Chrobrego Głogów i wprowadził na boisko Sylwestra Lusiusza. Kłopotem było to, że on także nie jest typowym skrzydłowym i też zagrał bardzo średni mecz. Cracovia ma do tej pory wielkie problemy z piłkarzami młodzieżowymi i coś musi się tutaj zmienić. Dziwić może postawa trenera, bo zdecydowanie źle traktuje on Kamila Pestkę. W poprzednim tygodniu grał bardzo solidnie, ale został zmieniony w drugiej połowie, w tym tygodniu był wystawiony na kompletnie absurdalnej pozycji. Najbardziej cierpi na tym cały zespół i może idealnym rozwiązaniem byłoby zostawienie go w przyszłym tygodniu na ławce. 

Jan Sobociński zagrał bardzo dobry poprzedni mecz, gdzie to w meczu z Lechią Gdańsk udało się im nie stracić bramki. Drużyna ŁKS’u tym razem wygrała, ale jednak młodzieżowy reprezentant Polski zagrał słabiej niż ostatnio. Widać to nawet było po sytuacjach bramkowych. Lechia Gdańsk nie była w stanie przez 90 minut skonstruować nic solidnego, a Cracovia już w pierwszym kwadransie mogła strzelić dwie bramki. Sobociński ma potencjał, by zostać nawet najlepszym środkowym obrońcą ligi, lecz musi grać lepiej.  

Marek Papszun i jego Raków Częstochowa negatywnie zaskoczyli swoich kibiców w poprzednim tygodniu, gdy w fatalnym stylu przegrali z Koroną Kielce. Szansą do rehabilitacji było starcie z bardzo silną Jagiellonią Białystok. Od pierwszej minuty w tym spotkaniu wyszedł nie tylko Miłosz Szczepański, ale także Jakub Apolinarski. W zimie został ściągnięty z Warty Poznań, ale nie wystąpił na wiosnę w żadnym meczu 1 ligi. W sobotni wieczór pojawił się na prawym wahadle i trzeba powiedzieć, że wyglądał bardzo solidnie. Jak pokazują jego statystki z trzeciej ligi, bardziej przyzwyczaił do gry wyżej, nawet jako prawy napastnik. Ciekawić może przyszłość tego zawodnika, ale regularna gra będzie dla niego bardzo ważna.

To jednak nie Marek Papszun w tej kolejce najbardziej zaskoczył wystawieniem młodego piłkarza od pierwszej minuty, a Piotr Stokowiec, który tym razem posadził Karola File na ławce, a do gry wysłał Tomasza Makowskiego oraz sensacyjnie Adama Chrzanowskiego oraz Rafała Kobrynia na bokach obrony. Wszyscy oni zagrali jednak średnio i ciężko jest ich pochwalić za coś konkretnego. Tomasza Makowskiego w poprzednim sezonie poznaliśmy bardzo dobrze i jest to zawodnik, który mógłby wskoczyć nawet do składu na mecz z Brondby, ale jednak Chrzanowskiego i Kobrynia się tutaj nie spodziewaliśmy. Pojedynek zakończył się wynikiem 0-0 więc nie popełnili oni żadnych wielkich błędów, lecz widoczny był brak zgrania. Trzeba mieć nadzieję, że szkoleniowiec z Gdańska będzie jeszcze dawał im szansę.

Zastanawiać może jak na razie, w tym sezonie bardzo średnia postawa Patryka Dziczka, który w 2019r został uznany za młodzieżowca roku. W poprzednim tygodniu zagrał bardzo średnio z Lechem Poznać i tym razem sytuacja się powtórzyła. Oczywiście prawdą jest to, że cały zespół ponownie miał pecha, bo napastnicy powinni szybciej “zabić” mecz, ale mimo to trzeba negatywnie ocenić tego defensywnego pomocnika. Być może powodem słabszej formy jest przemęczenie, bo krótko po powrocie z młodzieżowych Mistrzostw Europy rozpoczął przygotowania z zespołem. Do tego wiele mówi się na temat wyprowadzki do Serie A i być może już długo nie będziemy go oglądać na naszych boiskach.

Słabiej niż w debiucie pokazał się także Przemysław PłachetaByły piłkarz Podbeskidzia Bielsko Biała oddał bardzo dobry strzał z rzutu wolnego, lecz to prawdopodobnie była jego jedyna udana akcja w tym spotkaniu. Źle zachował się przy straconej bramce, a i przy dwóch strzelonych nie miał żadnego udziału. W poprzednim tygodniu zagrał o wiele lepiej, ale jednak oczywiste jest, że słabsze występy zawsze mogą się zdarzać. 

Drugi raz w tym sezonie dużo było widać Kamila Antonika, który nie znalazł się w pierwszej 10 tylko dlatego, że w meczu z Pogonią nie strzelił bramki. Miał dwie znakomite okazje jeden na jeden z bramkarzem, lecz Stipicia doskonale sobie radził. Zwłaszcza za drugim razem kapitalnie się pokazał blokując strzał młodzieżowcach. Imponować może jednak to jak łatwo były piłkarz Resovii dochodzi do sytuacji i wydaje się, że może być to jedno z odkryć ligi. W tym samym meczu zobaczyliśmy także Sebastiana Kowalczyka, ale wychowanek Silosu nie zachwycił. Oczywiście jego zespół wygrał mecz, lecz w meczu z Legią trzeci kapitan Pogoni wyglądał dużo lepiej. W poniedziałek był słabo widoczny, ale cały zespół grał raczej gorzej niż z Legią. Nie zmienia to jednak faktu, że Kowalczyk ma bardzo duży potencjał i pewnie jeszcze nie raz umieścimy go w pierwszej dziesiątce.  

 

   

10. Miejsce 

Kamil Wojtkowski 

 

Dla 21 letniego zawodnika z Sokołowa Podlaskiego był to już 50 występ w Ekstraklasie. Trzeba przyznać, że jak na tak młody wiek jest to bardzo dobry wynik. Gorzej było w ostatnim czasie jednak z poziomem prezentowanym przez Wojtkowskiego. W poprzednim sezonie na palcach ręki można było policzyć dobre mecze tego gracza. Przepis o młodzieżowym zawodniku na boisku sprawił, że Kamil Wojtkowski otrzymał wielką szansę na to by zamknąć usta wszystkim krytykom. Pierwszy mecz sezonu ze Śląskiem Wrocław był w jego wykonaniu bardzo średni, na dobrą sprawę miał jedną okazję, lecz strzał został zablokowany. W niedzielę było już widać dużą poprawę. Oczywiście nie był to mecz znakomity, ale zaimponował na pewno świetnym strzałem z dystansu, który zatrzymał się jednak na poprzeczce. Do tego pomocnik ten zdecydowanie nie bał się gry, 25 razy wchodził w pojedynki z rywalami, więc najwięcej z drużyny. Rozczarowywać może tylko jeden oddany strzał, oczywiście był on bardzo ładny, ale to za mało. Zawodnik grający trochę na granicy skrzydła i środka pola powinien więcej razy próbować strzelać na bramkę. Z drugiej strony w całym meczu padło tylko osiem celnych strzałów, więc też nie można było oczekiwać fajerwerków od pojedynczych graczy. Można sobie za to zadać pytanie czy taki trener jak Maciej Stolarczyk nie będzie oczekiwał więcej od Wojtkowskiego. Mówi się, że wkrótce do gry powróci największa gwiazda “Białej Gwiazdy” czyli Jakub Błaszczykowski. Na pewno wtedy dojdzie do reorganizacji składu i kto wie czy Wojtkowski nie wyląduje na ławce. Wisła dysponuje kilkoma utalentowanymi graczami. Daniel Hoyo-Kowalski, Marcin Grabowski, Patryk Plewka czy Aleksander Buksa zadebiutowali już w Ekstraklasie, więc jeżeli wychowanek Legii Warszawa zacznie zawodzić to dla trenera nie będzie dramatem posadzenie go na ławce. W najbliższej kolejce Wisła Kraków będzie podejmowała na własnym stadionie dość solidnego w tym sezonie Górnika Zabrze, który zarówno z Płockiem jak i z Zagłębiem Lubin miał więcej sytuacji 100% niż zdobytych goli. Wisła Kraków ma jednak nadal spory potencjał i jeżeli nie zdołają oni wygrać pierwszego meczu w tym sezonie to kibice “Białej Gwiazdy” muszą liczyć przynajmniej na pierwszego gola. Być może zdobędzie go własnie Kamil Wojtkowski co zdecydowanie ułatwiłoby mu to sytuację w składzie. 

9. miejsce

Paweł Sokół

Paweł Sokół to duży paradoks ostatnich dwóch kolejek w PKO BP Ekstraklasie. W pierwszym meczu z Rakowem Częstochowa mimo zwycięstwa otrzymał on wiele negatywnych opinii, był mocno elektryczny i inny, bardziej pewny zespół spokojnie mógł wpakować piłkę do siatki. W meczu z Legią Warszawa dwa razy przepuścił piłkę, ale jednak zarówno po strzale Novikovasa, jak i Gvili nie mógł wiele zrobić. To raczej piłkarze linii obrony popełnili duże błędy, które zaważyły o wyniki meczu. Do tego Paweł Sokół miał kilka solidnych interwencji, zwłaszcza po strzałach z dystansu, które pokazały trenerowi Gino Lettieriemu, że nie warto na razie z niego rezygnować. Ciężko też napisać coś więcej o konkretnie tym graczu, bo jednak nie był to najlepszy mecz Legii Warszawa i nie oddawali strzału za strzałem. Korona grała dobrze, miała dużo pecha, i spokojnie mogła nawet wygrać z wielokrotnym Mistrzem Polski. Ciekawić może to, że szkoleniowiec raczej nie widzi żadnych innych młodzieżowców w pierwszej drużynie. Dość znany już Oskar Sewerzyński na razie pojawia się regularnie, ale tylko na ławce rezerwowych. Podobnie można powiedzieć o sprowadzonym ostatnio Mateuszu Spychale, który rok temu miał dobry okres w Stali Mielec, a na razie w Ekstraklasie w ogóle nie gra. Grzegorz Szymusik rok temu był zawodnikiem Warty Poznań, lecz Lettieri też nie widzi w nim piłkarza pierwszego składu. Jest to sytuacja bardzo ryzykowna, bo były bramkarz akademii Manchesteru City ma zaledwie 19 lat, co jest bardzo młodym wiekiem jak na bramkarza. W Ekstraklasie ma tylko kilka występów, więc istnieje możliwość, że nadejdzie kryzys i będzie potrzeba posadzenia go na ławce. W tym momencie przydałby się Koronie Kielce zawodnik z pola, który zwyczajnie w świecie zrobi różnicę. Do tego nasza liga jest niesamowicie eksportowa i kluby mogą dużo zarobić na młodych zawodnikach odchodzących za granicę. Dla przykładu nawet Arka Gdynia czy Górnik Zabrze mają piłkarzy, którymi firmy z  Serie A mogłyby się zainteresować. Korona Kielce w tym momencie nie ma takich piłkarzy, być może właśnie będzie nim Paweł Sokół, ale jeszcze przed nim długa droga. Kielce mogą mieć przed sobą z różnych powodów ciężary w tym sezonie, a sytuacja z młodzieżowcami nie pomaga. Przypomnijmy jednak o tym, że w poprzednim sezonie Akademia tego klubu wygrała Centralną Ligę Juniorów.

8. Miejsce

Tymoteusz Puchacz

Kapitan drużyny u20 z ostatnich Mistrzostw Świata ma imponujące wejście do Ekstraklasy z Fortuna 1 Ligi. Rok temu spadł razem z GKS’em Katowice do 2 Ligi, po koszmarnym sezonie dla drużyny z dolnego śląska. W tym roku wszedł jednak rewelacyjnie w sezon. Na inauguracje w Gliwicach wyszedł od pierwszej minuty i mimo, że został zmieniony to zagrał bardzo dobrze. W piątek trener Dariusz Żuraw wystawił od początku Tymoteusza Klupsia, ale ten szybko doznał kontuzji i w jego miejsce wskoczył własnie Puchacz. Dwa strzały, dwa podania kluczowe, dwadzieścia pojedynku jeden na jeden to liczby bardzo solidne. Dał zdecydowanie Lechowi dużo świeżości i w tym momencie wydaje się, że w klasyfikacji skrzydłowych Lecha Poznać jest nad m.in. doświadczonym Maciejem Makuszewskim, który jeszcze rok temu dostawał powołania na kadrę. W przypadku Puchacza należy także pamiętać, że może on obskoczyć dwie pozycje. W przypadku kontuzji Kostevycha władze Kolejorza nie muszą się martwić, że nie mają kogo wystawić. Może być to także dobra informacja dla Czesława Michniewicza, bowiem ciężko ostatnio znaleźć nawet w młodzieżówce piłkarzy na tą pozycję. Kamil Pestka ma spore problemy w klubie, Adrian Gryszkiewicz i Mateusz Hołownia, w ogóle na razie w tym sezonie nie pojawiają się na boisku. Tak więc Puchacz może nie tylko spodziewać się powołania, ale także kto wie, czy nie wejdzie on na starcie eliminacji do pierwszego składu. Co do Lecha to klaruje się dość jasna sytuacja z młodzieżowcami. Tymoteusz Puchacz, Rafał Gumny, Kamil Jóźwiak, Paweł Tomczyk oraz prawdopodobnie Tymoteusz Klupś będą prawdopodobnie dostawać bardzo dużo szans, a nawet można powiedzieć, że są oni szkieletem drużyny. Filip Marchwiński oraz możliwe, że m.in. Jakub Moder będą mieli swoje szanse, ale nie mogą oni chyba liczyć na regularny pierwszy skład. Mimo to trzeba sobie jasno powiedzieć, że Lech Poznać zdecydowanie najlepiej przygotował się na przepis z młodzieżowcami i możliwe, że zaprowadzi ich to daleko w całej Ekstraklasie.

7. Miejsce

Radosław Majecki

Aleksandar Vukovic w niedzielę postanowił wyjść tylko jednym młodzieżowcem w składzie, bo jak się okazało Mateusz Praszelik doznał na treningu kontuzji. Uraz prawdopodobnie nie jest zbyt poważny, lecz nie było sensu ryzykować i młody wychowanek warszawskiego klubu nie pojawił się nawet na ławce rezerwowych. Oczywiście między słupkami zjawił się za to Radosław Majecki, który od wielu miesięcy jest “jedynką” w bramce. Ciężko powiedzieć jednak, że zagrał kapitalny mecz, bo tak nie było. Puścił jednego gola, ale żaden inny bramkarz nie byłby w stanie tego obronić. Potem było już zwyczajnie dobrze. Korona miała kilka dobrych okazji, ale ciężko jednak powiedzieć, że były to “pewniaki”. Niesamowite jest to jak wiele zmieniło się u tego piłkarza w przeciągu ostatniego roku. Dwanaście miesięcy temu był bramkarzem nr trzy, praktycznie bez żadnych szans na gry, wydawało się, że może ponownie odejść na wypożyczenie. Przed nim był najlepszy piłkarz na tej pozycji w lidze czyli Arkadiusz Malarz i dobry zmiennik, a więc Radosław Cierzniak. Dzisiaj Majecki to bramkarz absolutnie numer jeden, mógłby już w tym momencie odejść za duże pieniądze do czołowej europejskiej ligi. Legia Warszawa miałaby duży kłopot, gdyby jednak teraz reprezentanta młodzieżowego zabrakło w zespole. Oczywiście wspominałem już tutaj o Mateuszu Praszeliku, lecz ciężko się spodziewać, że z miejsca wskoczyłby on na pozycję dziesiątki. Zwłaszcza że serbski szkoleniowiec widzi na tej pozycji Carlitosa. Należy jednak zwrócić uwagę na to jak mocnym składem dysponuje Legia Warszawa. Transfery z ostatniego okienka były bardzo imponujące, ale chyba zapomniano troszeczkę właśnie o młodzieżowcach. Wracając jednak do ostatniego meczu, to liczby także miał solidne.  75% obronionych strzałów, a do tego bardzo poprawna gra nogami. Wykonał 35 podań, a do tego prawie 90% było celnych. W hicie najbliższej kolejki na stadion Legii przyjedzie obecny vicelider czyli Śląsk Wrocław, więc istnieje możliwość, że zawodnicy z dolnego śląska przetestują młodzieżowego reprezentanta. A poruszając już temat kadry młodzieżowej to wygląda na to, że będzie on u Czesława Michniewicza zmiennikiem Kamila Grabary.

6. Miejsce

Bartosz Bida

W poprzednim tygodniu postanowiliśmy umieścić Bartosza Bida na pierwszym miejscu, bo w swoim debiucie w Ekstraklasie strzelił bramkę, a do tego grał bardzo solidnie. Tym razem nie było tak dobrze, ale młody piłkarz Jagielloni Białystok może być zadowolony ze swojej gry. O ile jego zespół przegrał mecz z Rakowem Częstochowa to trzeba jasno powiedzieć, że w ofensywie grali dobrze i zabrakło głównie skuteczności. 62 minuty na boisku, czyli podobnie jak w poprzedniej kolejce. Można się domyślać, że z racji swojego młodego wieku być może nie jest gotowy, by przez 100% czasu dawać z siebie absolutnie wszystko. Właśnie dlatego zmienił go w drugiej połowie Przemysław Mystkowski. Bartosz Bida zaliczył jednak trzy kluczowe dokładne podania, a jedno z nich było wyjątkowo efektowne, a Jesus Imaz miał dogodną sytuację, by strzelić bramkę, ale niestety nie zrobił tego. Trzeba tych dwóch kolejkach stwierdzić, że o ile przed sezonem Ireneusz Mamrot mógł narzekać na sytuację z młodzieżowcami tak obecnie właśnie dzięki Bidzie wygląda to solidnie. Chłopak ma w sobie coś dzięki czemu Jagiellonie chce się oglądać. Naturalny pęd na bramkę, jest odświeżeniem dość mocno topornego materiału jaki widzieliśmy pod koniec poprzedniego sezonu. Wtedy w pierwszym składzie często pojawiał się Patryk Klimala, który co ciekawe w meczu z Rakowem nie załapał się nawet na ławkę. Nie jest to dobra informacja dla tego piłkarza, bo za rok nie będzie już nawet młodzieżowcem i być może okaże się, że nie znajdzie się dla niego już miejsce w PKO BP Ekstraklasie. Można być za to spokojnym o Bartosza Bide, bo jeżeli nadal będzie to tak wyglądało to można przeczuwać, że klub z Podlasia może zarobić na nim solidne pieniądze.

5. Miejsce

Przemysław Wiśniewski

Przez sporą część poprzedniego sezonu, gdy gra Przemysława Wiśniewskiego nie powalała na kolana, bo był wystawiany jednak na nienaturalnej pozycji, był on znany głównie z tego, że jest synem ikony Górnika Zabrze. Można było się domyślać, że być może dzięki temu ma łatwiej, ale jednak, gdy Marcin Brosz zrozumiał, że musi wystawiać go na środku linii defensywy to wszystko się odmieniło. Młody stoper zaczął grać bardzo solidnie oraz popełniał mało błędów. Idealnym przykładem nie była może pierwsza kolejka obecnego sezonu, gdy postanowił sfaulować Oskara Zawadę we własnym polu karnym. W piątkowy wieczór było już jednak bardzo dobrze. Większość pochwał zebrał dwa lata starszy Paweł Bochniewicz, który oprócz solidnej gry w obronie zaliczył kapitalne podanie przy bramce. Był jednak jeden moment, gdy źle wybił piłkę i to jego młodszy partner musiał ją ofiarnie blokować za szesnastym metrem. Trzeba jasno sobie jednak powiedzieć, że to w dużej mierze dzięki tej dwójce zabrzańska drużyna zdołała pokonać wyjątkowo słabe Zagłębie Lubin. Wiśniewski był bardzo spokojny, wymienił wiele dokładnych podań, do tego miał zdecydowany procent zwycięskich pojedynków jeden na jeden, więc nie można na niego narzekać. Obecnie można się zastanawiać raczej czy Czesław Michniewicz wysyłając powołania na wrześniowe zgrupowanie młodzieżówki będzie pamiętał o Górniku Zabrze. Praktycznie właśnie tylko Wiśniewski gra jako młodzieżowiec, a jednym z jego rywali będzie wspominany już w tym tekście Jan Sobociński. Wszystkiego dowiemy się już za kilka tygodni. Marcin Brosz na ten moment odszedł od swojej strategi stawiania na młodych Polaków, co było jego znakiem rozpoznawczym w ostatnich sezonach. Adrian Gryszkiewicz i Maciej Ambrosiewicz siedzą na ławce, mimo że mają już za sobą wiele meczów w Ekstraklasie. Podobny los spotkał sprowadzonego ostatnio Davida Kopacza, ale ponad pół godziny otrzymał Daniel Ściślak. Co by nie pisać wiele może się dziać nadal w Górniku i pewnie wszystko się wyjaśni na przestrzeni kilku najbliższych kolejek.

4. Miejsce

Paweł Tomczyk

Paweł Tomczyk zdecydowanie ma jedną rzecz, która odróżnia go od większości kolegów z szatni Lecha Poznań. Mimo że nie rozegrał na boiskach Ekstraklasy kilku tysięcy minut i nie ma na koncie kilkudziesięciu bramek to jednak może się pochwalić zdobytym Mistrzostwem Polski. Karol Klimczak i Piotr Rutkowskim marzą o tym tytule od czterech lat, gdy to ostatni raz Kolejorz został mistrzem kraju. Wiele jednak od tego czasu się zmieniło, a jedną z rzeczy jest to, że Lech wrócił do stawiania na młodzież. Trener Dariusz Żuraw postanowił nagrodzić Tomczyka za bramkę z poprzedniego tygodnia i tym razem wyszedł on w pierwszym składzie. Christian Gytkjear mimo, że razem z Darko Jevticiem został bohaterem meczu to na boisku pojawił się w drugiej połowie. Od początku zespół z Wielkopolski dominował, a Paweł Tomczyk pokazał swój spryt w jednej z akcji w polu karnym, gdy to Bartłomiej Żynel rzucił mu się pod nogi doprowadzając do rzutu karnego. Zasadniczo można to nawet zaliczyć jako asystę, bo doskonale wiemy jak często strzały z “wapna” trafiają do siatki. Oprócz tej akcji Tomczyk może zbytnio nie imponował, to raczej jego koledzy z linii pomocy napędzali akcję, lecz i Płock zaliczył lepszy fragment gry. Być może gdyby Żuraw tak szybko nie ściągnął go z murawy to młodzieżowy Reprezentant Polski zrobiłby to samo co Christian Gytkjear po znakomitym podaniu Darko Jevticia. Ciężko teraz powiedzieć jakie szanse na grę ma wychowanek Lecha, bo przypomnijmy, że walczy nie tylko z Duńczykiem, ale tez z Timurem Zhamaletdinovem, który też pewnie chce zaliczyć jak najwięcej minut na boisku. Obecnie w Ekstraklasie, mało który zespół może pochwalić się takim doborem “dziewiątek”, lecz nawet mimo tej konkurencji, to powinna być dobra runda dla obecnego Mistrza Polski.

3. Miejsce

Miłosz Szczepański

Były piłkarz warszawskiego Legii, który rok temu odszedł z klubu za 25 tysięcy euro nie zaliczył dobrego wejścia w Ekstraklasę w poprzedniej kolejce. Podobać mógł się jedynie jego świetny strzał zza pola karnego, gdy to piłka minęła słupek o kilka centymetrów. W sobotę w Białymstoku było już o wiele lepiej. To jeden z tych zawodników, który grałby w pierwszym składzie swojej drużyny, nawet bez przepisu o młodzieżowcu. 96% dokładnych podań to statystyka, która robi bardzo duże wrażenie. Oczywiście nie należy chwalić za same liczby, bo coś musi za tym iść. Tutaj jednak szło, wiele fajnych otwierających zagrań i nie można się dziwić, że bramkarz z Białegostoku miał tak duże problemy w tym meczu. Wiele razy musiał się niesamowicie wysilać i miał dużą zasługę w tym, że Jagiellonia straciła tylko jedną bramkę. Przy zdobytej bramce to oczywiście nie Szczepański skierował piłkę do siatki, lecz ciężko spodziewać się to po nim akurat przy stałych fragmentach gry. Marek Papszun oraz jego piłkarze bardzo dobrze odrobili zadanie domowe z poprzedniego tygodnia i ciekawić może jak będą się prezentować na przestrzeni całego sezonu. Przypomnieć należy, że na starcie poprzednich rozgrywek Miedź Legnica też pokazała się ciekawie, a i Zagłębie Sosnowiec, nie od początku zamykało ligową tabelę. Tutaj różnica jest jednak taka, że już przed startem ligi wiedzieliśmy, że ŁKS oraz Raków prezentują wysoki poziom, a wiele wskazuje na to, że młodzieżowcy będą mieć w tym duży udział. Nie od dziś wiadomo, że polskiej piłce brakuje naturalnych “dziesiątek”, a własnie tacy piłkarze jak Miłosz Szczepański mogą być receptą na to by ten fakt zmienić. W przyszłym tygodniu w Bełchatowie dojdzie do meczu między Rakowem a Cracovią i to może być bardzo ciekawe starcie.

2. Miejsce

Robert Gumny

Szczerze mówiąc mamy duże wątpliwości czy Robert Gumny ma jakieś szanse w naszej ogólnej klasyfikacji młodzieżowców za cały sezon. Nie chodzi oczywiście o jego obecny poziom  czy potencjał, ale o fakt, że już w tym momencie zdecydowanie przerasta tą ligę. Wiele słyszy się o potencjalnym zainteresowaniu z Niemiec oraz Włoch i być może w sierpniu wypłynie on z Lecha Poznań za grube pieniądze. Mecz z Wisła Płock pokazał jak wiele wartym jest on graczem. Nie chodzi nawet o akcje w defensywie, ale także o wsparcie w ofensywie, bo to bardzo ważne dla nowoczesnych bocznych obrońców. Jedna z akcji z Kamilem Jóźwiakiem była fantastyczna i żałować można, że nie została ona zamieniona na bramkę. 45 udanych podań, często na boku wchodził w pojedynki z rywalami co było bardzo imponujące oraz ogólnie świetna postawa całej drużyny.

Na lewej stronie znakomity mecz rozegrał Volodymyr Kostevych, a gdy ma się dwóch tak dobrze grających bocznych obrońców to wszystko jest możliwe. Dariusz Żuraw na razie dobrze sobie radzi jako trener Lecha, a do tego zarząd klubu postanowił stawiać na młodych Polaków. Wyróżniliśmy już dzisiaj przecież Tymoteusza Puchacza oraz Pawła Tomczyka, a to jeszcze nie jest koniec. Wracając jednak do tematu Gumnego to w jego przypadku można się chyba jedynie obawiać różnego rodzaju kontuzji. Stracił prawie połowę poprzedniego sezonu, kluczowe miały być Młodzieżowe Mistrza Europy, lecz dwa mecze musiał opuścić przez problemy zdrowotne. Być może gdyby postanowił jeszcze zostać przynajmniej do zimy to zdecydowanie pomógłby całej drużynie w walce o europejskie puchary, a być może także o tak upragnione w Wielkopolsce Mistrzostwo Polski.

1. Miejsce

Kamil Jóźwiak

To już ostatni zawodnik tego zestawienia oraz z oczywistych powodów ostatni gracz Lecha Poznań. Trzeba jasno sobie powiedzieć, że jak na razie piłkarze Kolejorza absolutnie dominują w tej klasyfikacji. Robert Gumny, Paweł Tomczyk, Tymoteusz Puchacz, a teraz strzelec jednej z bramek piątkowego spotkania czyli właśnie Kamil Jóźwiak. Już w poprzednim tygodniu grał bardzo dobrze i swoim sprintem doprowadził do czerwonej kartki dla Huka z Piasta Gliwice. W piątek dał za to koncert gry i jasno pokazał na kim będzie się w tym roku opierała gra Lecha. W odróżnieniu od Roberta Gumnego nie mówi się wiele o jego potencjalnym transferze co powinno bardzo cieszyć kibiców z Wielkopolski. Jeżeli Jóźwiak utrzyma taką formę przez całe rozgrywki to może notować znakomite liczby, a nie mieć tylko dobre momenty jak w poprzednim roku, gdy to m.in. strzelił bramkę Legii Warszawa.

W piątek także skierował piłkę do siatki, lecz dał drużynie dużo więcej. Kilka świetnych kombinacyjnych akcji, wspomniałem już z resztą o rozegraniu z Gumnym w drugiej połowie. Według oficjalnych statystyk Ekstraklasy zaliczył on aż trzy celne podania kluczowe co jest liczbą znakomitą. Był bardzo widoczny i być może, gdy reprezentacja ma tak duży problem ze skrzydłowymi to Jerzy Brzęczek postanowi powołać zawodnika z Poznania. Jeżeli to nie pewnie będzie on grał główne skrzypce u Czesława Michniewicza, mimo że na ostatnim Euro zaliczył jedynie kilka minut. W przyszłym tygodniu drużyna Dariusza Żurawia jedzie do póki co prawdopodobnie największej sensacji sezonu czyli na stadion Łódzkiego Klubu Sportowego. Nie będzie przesadą jeżeli napiszę, że może być to bardzo dobre oraz ofensywne widowisko.

Klasyfikacja po 2 Kolejce PKO BP Ekstraklasy: 

  1. Kamil Jóźwiak (19pkt)
  2. Bartosz Bida (18pkt)
  3. Paweł Tomczyk (15pkt)
  4. Robert Gumny (10pkt)

Jan Sobociński (10pkt) 

  1. Tymoteusz Puchacz (8pkt)

Miłosz Szczepański (8pkt) 

  1. RadosławMajecki(7pkt) 
  2. PrzemysławPłacheta(6pkt) 

Przemysław Wiśniewski (6 pkt) 

  1. Sebastian Kowalczyk (4pkt)
  2. Kamil Antonik (2pkt)

Paweł Sokół (2pkt) 

  1. Bartłomiej Żynel(1pkt)

Kamil Wojtkowski (1pkt) 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *