Serie A: Roma grała, Juventus zdobywał gole

Il Messaggero

Juve nie pozostawiło złudzeń Rzymianom. Stara Dama zagrała cynicznie, ale zarazem morderczo skutecznie i to oni zwyciężyli to spotkanie. 

Oglądając ten mecz można było zastanawiać się który mamy rok i kto prowadzi ekipę mistrzów Włoch. Juve wyglądało dziś żywcem jak za Massimiliano Allegriego. Nie mieli posiadania, niezwykle rzadko stwarzali sytuację i właściwie bezustannie oddawali inicjatywę. Cóż jednak z tego skoro byli w tym klinicznie skuteczni? Roma pociła się, męczyła, tworzyła atak pozycyjny za atakiem pozycyjny, ale to wszystko na nic. Stara Dama była dziś niemal bezbłędna w defensywie. Ilekroć Giallorossi dochodzili pod pole karne gospodarzy, piłki były im albo odbierane albo strzały blokowane. Brakowało im skuteczności, brakowało mentalu killera, ale nade wszystko brakowało jakości w defensywie. Wystarczało pojedyncze zagrożenie, pół sytuacji i obrona potrafiła się rozpaść. 

Pierwszy gol padł po kilkunastu minutach gry. Akcję rozpoczął Alex Sandro, zagrał do Moraty, ten do Cristiano Ronaldo, a Portugalczyk z obrzeży pola karnego precyzyjnie zmieścił piłkę przy słupku. Nie trzeba było siły by pokonać w tej sytuacji Pau Lopeza. Dalej było jak wyżej, próby próby i kąśliwe, rzadkie kontry Juve. Cristiano zaś zdobył gola i był najaktywniejszym zawodnikiem swojej drużyny w pierwszej połowie. Nie był zresztą daleko od drugiej bramki, ale odbicie piłki od Ibaneza sprawiło, że futbolówka odbiła się od poprzeczki. Później zaś Ronaldo strzelał po przechwycie piłki po rzucie wolnym, ale strzał obronił hiszpański bramkarz. I to było na tyle jeśli chodzi o strzały celne Bianconerich w całym meczu. Wszystkie odnotował Ronaldo, wszystkie w pierwszej połowie. 

Po stronie goście niejednokrotnie próbował Mkhitaryan, kilkukrotnie próbował Spinazzola, na nic to jednak. Dobrą sytuację miał także Gonzalo Villar, ale nieco zbyt długo zwlekał ze strzałem i dobrze ustawić zdążył się defensor Juve. Nie pomogło także wejście niejako wyklętego przez Paulo Fonsecę Edina Dzeko. Bośniak praktycznie nie miał piłki i nie był w stanie pomóc. Na to więc drugiego gola strzeliło Juve. Rajd po skrzydle Kulusevskiego, złe ustawienie defensywy Rzymian i desperacka próba wybicia piłki przez Ibaneza skończyła się golem samobójczym. Antyfutbol okazał się ponownie diabelnie skuteczny i jak przed kilkoma laty znów dało im punkty.

Juventus 2 : 0 AS Roma

13′ Ronaldo, 69′ Ibanez (sam.)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *