Serie A: Ambitna postawa beniaminka nie wystarczyła zainkasować choćby punkt w Turynie

juventus.com

Juventus wykonał po prostu swoją robotę wygrywając na deser 2:1 z Hellasem Verona. Pomimo porażki duże brawa należą się beniaminkowi. Sobotnie danie główne, czyli Derby Mediolanu przed nami.


W sobotni wieczór spotkały się drużyny walczące o zupełnie różne cele. Juventus po raz ósmy z rzędu broni mistrzowskiej korony, natomiast Hellas Verona jako beniaminek nie chce zbyt szybko opuścić szeregów Serie A i pograć dłużej niż jeden sezon. Niedaleka przeszłość pokazuje, że ekipa Gialloblu musi wspiąć się na wyżyny, aby spełnić najważniejszy cel. Na tę chwilę po 3. kolejkach ligowych nie można zbyt wiele prorokować. Przybysze z miasta Romea i Julii zgromadzili dotychczas cztery punkty, a tydzień temu dzielnie walczyli z Milanem grając niemalże 70 minut w osłabieniu po czerwonej kartce Mariusz Stępińskiego. Tamten mecz skończył się minimalnym zwycięstwem Rossoneri po rzucie karnym wykorzystanym przez Krzysztofa Piątka. Juventus przystępował do dzisiejszego spotkania w roli zdecydowanego faworyta, ale również po ciężkiej batalii na Wanda Metropolitano w Lidze Mistrzów. Wysłannicy Maurizio Sarriego prowadzili na 20 minut przed końcem zawodów z Atletico 2:0, aby ostatecznie dać sobie wbić dwie bramki i niestety tylko jeden punkt musiał zadowolić gości.

Wydarzeniem na Allianz Stadium był na pewno powrót do bramki Bianconeri legendarnego Gigi Buffona. Maurizio Sarri postawił również obok Leonardo Bonucciego na środku obrony Meriha Demirala, Turka ściągniętego z Sassuolo. Debiut zaliczył także Aaron Ramsey. Mecz rozpoczął się z najlepszych możliwych scenariuszy. Najsampierw Cristiano Ronaldo protestował, iż za faul na nim samym należała się gospodarzom jedenastka, a chwilę później w odwecie Merih Demiral dopuścił się przewinienia w szesnastce faulując Samuela Di Carmine. Sam poszkodowany ustawił piłkę na wapnie i teraz uważajcie, trafił w słupek, dobijał Darko Lazović, ale ten również obił aluminium. Co by nie mówiąc straszny pech, lecz nadal w natarciu był Hellas i na ratunek przybył Miguel Veloso. Portugalczyk kropnął z 25. metrów tak, że Buffon nie miał czego zbierać. Konsternacja na trybunach. Radość przyjezdnych nie trwała jednak długo. Aaron Ramsey postanowił ładnie przywitać się z kibicami Juventusu. Były piłkarz Arsenalu oddał swój strzał zza pola karnego i poszczęściło się, bowiem futbolówka jeszcze po rykoszecie wpadła do siatki. Pierwsza połowa nad wyraz dobra w wykonaniu podopiecznych Ivana Juricia. Chyba nie taka słaba ta Serie B jak ją malują.

Obraz postawy piłkarzy z Werony nie zmienił się, nadal grali walczyli konsekwentnie zachwycając wymianą podań na połowie gospodarzy. Grając przeciwko Bianconeri trzeba w każdym momencie być czujnym. Niestety w 48. minucie błąd popełnił Koray Günter faulując w polu karnym pędzącego jak TGV Juana Cuadrado. Jedenastkę na bramkę zamienił oczywiście Cristiano Ronaldo. Beniaminek nie składał broni i miał piłkę meczową. Darko Lazović trafił wprost w Gianluigi Bufona, a bohaterem mógł zostać Miguel Veloso, którego dobitka musnęła tylko poprzeczkę. 19-letni Marash Kumbulla zainkasował na koniec czerwoną kartkę i Hellas wracać będzie do swojego domu w smutnych nastrojach.

 

21.09.2019, 4. kolejka Serie A, Allianz Stadium (Turyn)

Juventus Turyn – Hellas Verona 2:1 (1:1)

21′ Miguel Veloso

31′ Aaron Ramsey

49′ Cristiano Ronaldo – rzut karny

 

 

Sędzia: Federico La Penna (Rzym)

Żółte kartki: X – Kumbulla, Rrahmani, Faraoni.

Czerwona kartka: Marash Kumbulla

Juventus: Buffon – Danilo, Bonucci (C), Merih Demiral, Aléx Sandro – Ramsey (61′ Khedira), Bentancur (51′ Pjanić), Matuidi  – Cuadrado, Dybala (72′ Higuaín), Cristiano Ronaldo.

Hellas: Marco Silvestri – Rrahmani, Kumbulla, Günter – Davide Faraoni, Verre (59′ Pessina), Sofyan Amrabat (85′ Pazzini), Miguel Veloso (C), Zaccagni (72′ Tutino) – Darko Lazović, Di Carmine.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi