Radosław Gilewicz: Polski piłkarz jest przepłacony. To są fakty, chociaż nikomu nie zaglądam do portfela

Legia Warszawa

Fot. Legia Warszawa/Mat. pras.

– Kilkanaście lat temu dostało mi się i wszyscy na mnie krzywo patrzyli, bo po powrocie do Polski powiedziałem publicznie, że polski piłkarz to jest przepłacony piłkarz – odpowiada Radosław Gilewicz w “Interii”.

52-latek przez znaczną karierę był związany z austriackim futbolem. W tamtejszej ekstraklasie strzelił blisko 100 goli. Teraz spełnia w roli komentatora i eksperta w “Viaplay”. – Ostatnio zastanawiałem się, dlaczego obecnie praktycznie nie ma polskich piłkarzy w Austrii, bo za moich czasów było ich wielu i odgrywaliśmy znaczące role w tej lidze. Po prostu finansowo kluby austriackie, poza Red Bullem, nie są w stanie konkurować z polskimi klubami. Tak to wygląda – jeśli ktoś się zdecyduje z Polski wyjeżdżać, to zazwyczaj do tych topowych lig, ale widzimy, że tam prawie zawsze odbijamy się od ściany – zauważa.

– To są fakty, chociaż nikomu nie zaglądam do portfela i nie mam zamiaru być kontrowersyjny, ale w Polsce są takie pieniądze, a nie inne. To nie znaczy, że krytykuję tę sytuację, w dużych ligach też się zdarza, że piłkarze są przepłaceni, jest to normalna rzecz. Więc wydaje mi się, że tak funkcjonuje rynek i rynek też ustala w jakiś stopniu cenę – twierdzi Gilewicz.

W PKO BP Ekstraklasie piłkarze otrzymują coraz wyższe pensje, co nie przekłada się na większe sukcesy w europejskich pucharach. Największe sukcesy mamy w Lidze Konferencji Europy, gdzie Lech Poznań dotarł do ćwierćfinału w zeszłym sezonie, natomiast Legia Warszawa w 1/16 finału zagra z norweskim FK Molde. – Kilkanaście lat temu dostało mi się i wszyscy na mnie krzywo patrzyli, bo po powrocie do Polski powiedziałem publicznie, że polski piłkarz to jest przepłacony piłkarz. Że w naszej Ekstraklasie są za duże pieniądze – wyznał

– Dostało mi się wtedy strasznie od wszystkich. Ale rzeczywiście tak było – nie miałem też zamiaru obrazić kogokolwiek, tylko powiedzieć, że takich pieniędzy, jakie dostają w polskiej lidze, na Zachodzie nie dostaną, adekwatnie do umiejętności – zakończył.

źródło; sport.interia.pl  /



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.