Kiedy ktoś słyszy o Pucharze Polski w piłce nożnej, to większości osób przychodzi na myśl rywalizacja Legii i Lecha, Stadion Narodowy, race na boisku i wiele podobnych skojarzeń. Oczywiście te skojarzenia są dobre, ale Polski Związek Piłki Nożnej jest również organizatorem Pucharu Polski kobiet. Są to zawody tej samej rangi. Tylko w praktyce wygląda to zupełnie inaczej.

Rozgłos, pieniądze, styl, różnice

Puchar Polski odbywa się cyklicznie, a PZPN co roku stara się podnosić prestiż tego wydarzenia. Tak, aby stało się ono największym piłkarskim świętem w Polsce. Tylko, że rozgrywki mężczyzn i kobiet dzieli tutaj gigantyczna przepaść. Z jednej strony mamy wielkie medialne wydarzenie (2.05 – przyp.red.), PGE Narodowy wypełniony po brzegi, najważniejsze osoby z prezydentem RP Andrzejem Dudą i prezesem PZPN Zbigniewem Bońkiem na czele oglądają show ze stadionowej loży. Promocja tego spotkania zaczęła się na kilka miesięcy przed, a wręcz rok wcześniej. W pewnym momencie zdobycie biletów graniczyło z cudem. Tyle o finale Pucharu Polski mężczyzn. Z drugiej strony w czwartkowe popołudnie (26.05 – przyp.red.) mamy wydarzenie dokładnie takiej samej rangi.  Dwie drużyny zagrały o Puchar Polski organizowany przez PZPN. I to byłoby na tyle podobieństw. Zawodniczki Medyka Konin i Górnika Łęczna zagrały nie na ponad 40 –  tysięcznym PGE Narodowym, tylko na stadionie piłkarsko – lekkoatletycznym we Włocławku mogącym pomieścić niecałe 5 tysięcy ludzi. Oczywiście obiekt we Włocławku jest zadbany i sprawia pozytywne wrażenie. Jednak obecnie w Polsce mamy wiele piłkarskich aren o większej pojemności, które mogłyby przyciągnąć na finał kobiecego Pucharu Polski nawet i kilkunastotysięczną publikę. Ponadto finał kobiecych rozgrywek został pokazany w telewizji po raz pierwszy w historii, oczywiście nie z taką „pompą” jak ten rozgrywany 2-go maja w Warszawie. Niby można uznać to za sukces, że w ogóle ten mecz został pokazany w telewizji, ale nagłośnienie tego wydarzenia powinno być o wiele większe. Przecież można dzięki takiemu spotkaniu promować kobiecy futbol w Polsce, zachęcić kibiców do wybrania się na stadion bądź do zajęcia miejsca przed telewizorem. Tymczasem informacji przed finałem bardzo mało, a po finale… przy wręczeniu medali oraz pucharu był obecny Andrzej Padewski przewodniczący Komisji ds. Piłkarstwa Kobiecego PZPN, lecz prezesa PZPN już zabrakło. Kolejny aspektem poruszanym w kuluarach są pieniądze, ponoć kwota przewidziana dla zwyciężczyń nie była nawet znana. W finale na PGE Narodowym każdy widział na stadionowych telebimach, że nagroda za zdobycie PP mężczyzn to milion złotych wpływu dla zwycięzców. Mimo tych wszystkich różnic jednego piłkarkom Medyka i Górnika zarzucić nie można. Świetnej postawy na boisku! Zarówno zawodniczki z Konina, jak i z Łęcznej zagrały tak, że to spotkanie chciało się oglądać. Zaangażowania, walki na pewno odmówić nie można im odmówić, a ponadto widoczna była radość z gry. To właśnie te aspekty czysto piłkarskie powinny być w meczu finałowym najważniejsze i godne wszelkiego rozgłosu.

Drużyny godne rozgłosu

PPK x29Tegoroczne finalistki Pucharu Polski to dwie najlepsze drużyny w Polsce. Piłkarki Medyka Konin, obrończynie krajowego pucharu oraz mistrzynie Polski. Z kolei zawodniczki Górnika Łęczna są na dobrej drodze do zdobycia wicemistrzostwa kraju, a w zeszłym sezonie były finalistkami Pucharu Polski. Ponadto w kadrach obu drużyn występują reprezentantki Polski. Na boisku mogliśmy oglądać sześć powołanych zawodniczek na czerwcowe mecze eliminacji do mistrzostw Europy oraz te, które tym razem powołania nie otrzymały. Mamy dwie najlepsze ekipy w Polsce oraz reprezentantki kraju. Ponadto Medyk Konin od dwóch sezonów próbuje zajść, jak najdalej w Lidze Mistrzów kobiet.  Zawodniczki trenera Romana Jaszczaka dwukrotnie przechodziły eliminacje jak burza i zatrzymywały się na 1/16 finału tych rozgrywek. W tym sezonie musiały uznać wyższość późniejszego triumfatora – Olympique’u Lyon, którego nikomu przedstawiać nie trzeba. Kto wie, jak będzie za trzecim podejściem i może to Medyk stanie się drużyną coraz lepiej rozpoznawalną w europejskiej piłce kobiet. Górnik Łęczna zaś rozgrywa naprawdę dobry sezon. Wicemistrzostwo jest blisko, pucharu co prawda nie udało się im zdobyć, ale podopieczne trenera Piotra Mazurkiewicza mogą wracać do domu z podniesionymi głowami. Po tym sezonie w to właśnie zawodniczki, a nie zawodnicy Górnika Łęczna powinny być piłkarską dumą Lubelszczyzny. Na boisku walczyły przez pełne 90 minut i robiły co mogły, aby pokrzyżować Medykowi plan zdobycia podwójnej korony w tym sezonie. To się jednak nie udało, Górniczki od początku zagrały zbyt asekuracyjnie, a za mało odważnie w ataku. Piłkarki z Konina to wykorzystały i zagrały z hasłem cała naprzód. Mimo jednostronnego wyniku 3:0, każda zawodniczka przebywająca na boisku była zaangażowana, chciała zrobić, jak najwięcej dobrego dla swojego zespołu. Była walka, czasem i na pograniczu faul, mieliśmy ładne akcje, strzały, parady bramkarskie i przede wszystkim bramki. Wszystko to podczas spotkania toczącego się w dość szybkim tempie. Nie zabrakło również emocji. Szczerej i pięknej radości po każdej bramce oraz przy wznoszeniu pucharu do góry. Była też druga strona medalu, sportowa złość i łzy pokonanych, ktPPK x28óre mimo, że pełne smutku to zasługujące na szacunek i brawa za sportową rywalizację. Jeśli kobiecy futbol miałby zdobyć więcej rozgłosu to właśnie w taki sposób. Poprzez finał Pucharu Polski pokazany szerszej publiczności, zarówno na stadionie, jak i w telewizji. Z odpowiednią promocją przed spotkaniem. Później już wszystko w nogach zawodniczek, aby poziomem spotkania stworzyły odpowiednie widowisko.

Czy są szanse na zmianę?

Mimo, że Puchar Polski kobiet urósł do wydarzenia pokazanego w telewizji to szanse na większą promocję w przyszłym sezonie są raczej niewielkie. Choć uważam, że powinno się temu projektowi dać szansę. Gdyby tak oba spotkania finałowe rozegrać dzień po dniu lub tego samego dnia na PGE Narodowym albo finał kobiecych rozgrywek odpowiednio wypromować na którejś z piłkarskich aren EURO 2012. Poznań, Wrocław, czy Gdańsk na pewno byłyby odpowiednim miejscem dla spotkania takiej rangi. Ponadto ceny biletów na Puchar Polski mężczyzn były bardzo niskie. Co prawda mecz we Włocławku można było obejrzeć za darmo, lecz czy 10 lub 20 złotych to byłoby dużo za bilet wstępu na finał kobiecych rozgrywek? Wydaje mi się, że nie, a finalistki takiego finału miałyby ogromną motywacje do zagrania na najwyższym poziomie. Udowodnienia, że zasługują aby ich grę oglądało coraz więcej kibiców. Kibiców, którzy mogą emocjonować się finałem Pucharu Polski kobiet tak samo, jak i tym mężczyzn.


1 thought on “Puchar pucharowi nierówny…

  1. Największym bodaj grzechem organizacyjnym była data i godzina spotkania pokrywająca się częściowo z finałem Ligi Mistrzyń. Coś takiego jest nie do pomyślenia i ktoś powinien za to beknąć.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.