Puchar Niemiec: Kolejna niespodzianka. Borussia Dortmund za burtą

contre-ataque,it

Wtorek okazał się dniem pełnym niespodzianek w 1/8 finale Pucharu Niemiec. Najpierw z rozgrywek odpadł RB Leipizg, który przegrał 1:3 z Eintrachtem Frankfurt, a później Borussia Dortmund przegrała 2:3 z Werderem Brema i zakończyła swój udział w tegorocznej edycji Pucharu Niemiec.

To jest jedno z tych spotkań, w których faworyta na papierze można wskazać bez trudu. Borussia w 2020 roku spisuje się wyśmienicie – w trzech ostatnich spotkaniach strzeliła swoim rywalom po pięć bramek. Znajdującemu się na miejscu barażowym Werderowi wiodło się zdecydowanie gorzej. Podopieczni Floriana Kohfeldta wygrali tylko z Fortuną Düsseldorf, a przegrali z Hoffenheim i Augsburgiem. Borussia wyszła na ten mecz w nieco rezerwowym zestawieniu, w czym sympatycy gospodarzy mogli upatrywać szansy dla swoich pupili. Można z całą pewnością stwierdzić, że się nie pomylili.

Werder do przerwy prowadził już 2:0. W 16. minucie sprawę pokpili przede wszystkim Marwin Hitz, a także linia defensywna Borussii. Strzał z dystansu Milota Rashicy Hitz odbił przed siebie, a niepilnowany przez nikogo Davie Selke strzelił swojego pierwszego gola dla Werderu po przejściu z Herthy. Przy drugim trafieniu z kolei nie zawinił już nikt. Leonardo Bittencourt popisał się świetnym strzałem z dystansu.

Swoją szansę na strzelenie gola miała również Borussia. W 24. minucie na uderzenie przewrotką zdecydował się Mats Hummels – chyba ostatnio z zawodników gości, po którym można było spodziewać się takiego uderzenia – jego strzał na rzut rożny sparował bramkarz gospodarzy Jiří Pavlenka.

Lucien Favre mógł podjąć tylko jedną decyzję. W szatni po przerwie pozostał Thorgan Hazard, a zastąpił go Erling Håland. Byt BVB w Pucharze Niemiec uratować miał chłopak, który zaliczył fenomenalne wejście do Bundesligi. 19-letni Norweg w lidze rozegrał dla Borussii zaledwie 139 minut. Wystarczyło mu to jednak, by w tym czasie strzelić aż siedem bramek (trzy z Augsburgiem, dwie z Köln i Unionem Berlin). Na swojego ósmego gola w barwach Borussii Erling Håland musiał czekać do 67. minuty spotkania. Prawdopodobnie była to jego jedna z łatwiejszych bramek w karierze. Z prawej strony futbolówkę w pole karne wrzucał Julian Brandt, a Norweg z metra wbił ją do pustej bramki. Jak się później okazało, był to dopiero początek prawdziwego strzelania.

Świetnej okazji do wyrównania stanu meczu nie wykorzystał drugi z rezerwowych w BVB. Giovanni Reyna przegrał pojedynek sam na sam z Pavlenką. Gospodarze wykorzystali to praktycznie natychmiast. Po dograniu Yūyi Ōsako świetnym strzałem przy dalszym słupku bramki Borussii Milot Rashica powiększył przewagę Werderu do dwóch bramek. Reyna zrehabilitował się za swoją pomyłkę w najlepszy możliwy sposób. W 78. minucie 18-letni Amerykanin popisał się fantastycznym uderzeniem z lini pola karnego, czym wlał nadzieje w serca fanów BVB. Na więcej brakło już czasu.

Całe spotkanie na ławce rezerwowych Borussii spędził Łukasz Piszczek.


4 lutego 2020, 1/8 finału Pucharu Niemiec, Brema (Weserstadion), Frekwencja: 42 100

Werder Brema – Borussia Dortmund 3:2 (2:0)

Davie Selke 16, Leonardo Bittencourt 30, Milot Rashica 70 – Erling Håland 67, Giovanni Reyna 78

Werder: Jiří Pavlenka – Leonardo Bittencourt, Miloš Veljković, Kevin Vogt, Niklas Moisander, Marco Friedl – Yūya Ōsako (Fin Bartels 89′), Maximilian Eggestein, Davy Klaasen, Milot Rashica (Ömer Toprak 90′) – Davie Selke (Josh Sargent 50′).

Borussia: Marwin Hitz – Achraf Hakimi, Manuel Akanji, Mats Hummels, Dan-Axel Zagadou (Giovanni Reyna 66′), Nico Schulz – Julian Brandt, Axel Witsel, Marco Reus (Emre Can 89′) – Thorgan Hazard (Erling Håland 46′), Jadon Sancho.

Żółte kartki: Bittencourt, Moisander – Schulz, Reus, Reyna.

Sędzia: Guido Winkmann.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi