Legia Warszawa - Europa FC, 18.07.2019, I runda el. do Ligi Europy / fot. Mikołaj Barbanell (Piłkarski Świat)

Emocje po ostatnim sezonie już opadły, okres przygotowawczy został należycie przepracowany, a kadra wydaję się, że została już całkowicie skompletowana. Legia Warszawa przed nowym sezonem przeżyła prawdziwą rewolucję. Moim zdaniem śmiało można zaryzykować tezę, że transfery na papierze wyglądają naprawdę okazale, ale czy to wystarczy? 

Co by nie mówić, Legia Warszawa ma za sobą trudny okres. Utrata mistrzostwa w samej końcówce sezonu była prawdziwym ciosem dla kibiców warszawskiej drużyny. Legia jest zespołem, od którego wymaga się ciągłego wygrywania, a każdy inny wynik traktowany jest jako porażka. Całe szczęście trener Vuković nie rzucał słów na wiatr, mówiąc o oczyszczaniu szatni i z klubem pożegnała się duża liczba zawodników, a w tym m.in. tacy weterani jak Miroslav Radović, Michał Kucharczyk, czy Arkadiusz Malarz.

Koniec eksperymentów

Powiem szczerze, że gdy zobaczyłem informację o tym, że Aleksandar Vuković został trenerem Wojskowych na najbliższy sezon to doznałem szoku. Mało kto zakładał, że prezes Mioduski zdecyduje się na taki ruch. Większość ekspertów i kibiców spodziewała się rozpoczęcia poszukiwań kolejnego egzotycznego wynalazku i spokojnego powrotu Vuko do swojej roli wiecznego asystenta. Ja uważam, że powierzanie tak dużej odpowiedzialności w ręce trenera bez żadnego doświadczenia to działanie bardzo ryzykowne. Przez pewien czas postrzegałem tą sytuację za bliźniaczą do zatrudnienia Deana Klafuricia, ale tych panów różni jedna rzecz – charakter. Tego Serbowi akurat nie można odmówić, a jest to cecha, która jest potrzebna u dobrego trenera. 

Legia w końcu poszła po rozum do głowy i postanowiła postawić na “swojaków”. Trenerem jest Vuković, a jego asystentami będzie dwójka Radunović-Saganowski. Do sztabu dołączył także Łukasz Bortnik, który jest teraz odpowiedzialny za przygotowanie fizyczne piłkarzy stołecznego klubu. Do Legii wrócił również Jan Mucha, który będzie wspomagał Krzysztofa Dowhania, pełniąc rolę trenera bramkarzy. Wicemistrzowie Polski nie kalkulowali, postawili na sprawdzone środki i widać, że sztab został zbudowany wśród fachowców, którzy znają to środowisko.

Transferowa karuzela

Zmiany w strukturze klubu, w sztabie to nie wszystko. Legia zmieniła też swoją politykę transferową i zaczęła baczniej przyglądać się ligowemu podwórku. Warszawiacy skupili się na piłkarzach, którzy znają naszą ligę, by zminimalizować szansę nieudanego transferu do minimum. Do tego widać efekty działu skautingu, dzięki któremu do klubu trafił Luquinhas, Obradović, czy nawet utalentowany bramkarz Wojciech Muzyk.

Niewątpliwie najgłośniejszym transferem był Arvydas Novikovas – 28-letni litwin był statystycznie najlepszym skrzydłowym ubiegłego sezonu polskiej Ekstraklasy. Do ekipy wicemistrzów Polski dołączył także Walerian Gwilia, 25-letni piłkarz jest reprezentantem swojego kraju, w rundzie wiosennej poprzedniego sezonu występował w barwach Górnika Zabrze. Według wielu ekspertów był to najlepszy pomocnik rundy wiosennej w naszej Ekstraklasie. Polską ligę zna też doskonale Igor Lewczuk, doświadczony stoper sprowadzony z Bordeaux. Wydaję się, że Lewczuk będzie człowiekiem od zadań specjalnych tzn. że będzie dawał określoną jakość gdy zajdzie taka potrzeba. Oprócz sprowadzenia zawodników znających realia naszej piłki nie mogło by się obyć bez nowych twarzy. Do Legii trafił też brazylijczyk Luquinhas oraz sprowadzony z Anderlechtu Ivan Obradović. Po odejściu Adama Hlouska obsadzenie lewej strony defensywy wydawało się być sprawą priorytetową. Obradović ma być receptą na problemy Legionistów na tej pozycji.

Przewidywania:

Po tym co oglądałem w meczach sparingowych mogę napisać, że Legia swojej siły powinna upatrywać w środku pomocy. Walerian Gwilia i Andre Martins doskonale się uzupełniają i myślę, że ten duet może być kluczowy w tym sezonie dla podopiecznych Aleksandara Vukovicia. Wszyscy kibice na pewno chcieliby też, aby nowi zawodnicy faktycznie okazali się wzmocnieniami i pomogli Legii wrócić tam gdzie jej miejsce, czyli na szczyt.

Legia jest na pewno bardzo podrażniona poprzednim sezonem. W przypadku tej drużyny cel zawsze jest niezmienny – dublet i awans do fazy grupowej europejskich pucharów. Kadra na ten sezon wygląda świetnie, powiedziałbym, że jakościowo jest zbliżona do tej z sezonu 2016/17, ale do gry Legionistów można mieć jeszcze wiele zastrzeżeń. Vuković zasługuję na danie mu czasu, więc z osądami jeszcze się wstrzymuje i nie będę zagłębiał się w temat falstartu w Europejskich Pucharach, bo ten temat został już wystarczająco przewałkowany w polskich mediach. Ważne, że wicemistrzowie Polski dalej są w grze. Uważam, że Legia w obecnym składzie ma ogromny potencjał i jest w stanie w tym sezonie zdominować naszą ligę, ale aby do tego doszło “Aco” musi tę układankę odpowiednio ułożyć.

Przewidywana jedenastka: 
Majecki – Vesović, Wieteska, Jędrzejczyk, Obradović – Martins, Gwilia – Novikovas, Carlitos, Nagy – Kulenović

Gwiazda drużyny: 
Carlitos

Kandydat na gwiazdę: 
Gwilia

Transfery: 
Przyszli: Novikovas, Gwilia, Lewczuk, Luquinhas, Obradović, Muzyk, Kostorz
Odeszli: Szymański, Hlousek, Pasquato, Radović, Hamalainen, Malarz, Kucharczyk, Medeiros ( koniec wypożyczenia)

 


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *