Premier League: Podział punktów w hicie kolejki, zaskakująca porażka Evertonu

zdjęcie: twitter.com/premierleague

W hicie 21. kolejki Premier League, Arsenal Londyn spotkał się z Manchesterem United. Niestety nie zobaczyliśmy dziś goli…

Jeśli spodziewalibyśmy się wielkiego meczu z dużą ilością goli, to po pierwszej połowie mogliśmy się nieco zawieść. Arsenal zamknął się, chcąc zabezpieczyć tyły. Jednocześnie Manchester United musiał rozpocząć grać pozycyjnie, co zwyczajnie mu nie leży. Paradoksalnie podczas pierwszej pół godziny meczu, suche liczby wskazywały na przewagę Arsenalu. Kanonierzy kilka razy wyprowadzali dość niebezpieczne ataki, ale nie potrafili ich wykończyć. W ostatnim kwadransie pierwszej części spotkania, goście widocznie przycisnęli. Ekipa Solskjeara podkręciła szybkość rozgrywania piłki i znalazła skuteczny sposób na forsowanie obrony przeciwnika. Najlepszą okazję miał Marcus Rashford. Anglik dostał piłkę w polu karnym, będąc w sytuacji sam na sam z Leno. Przeciwnicy szybko do niego doskoczyli, więc ofensywny zawodnik United wycofał piłkę, czym zaprzepaścił dobrą okazję do zdobycia prowadzenia.

Druga połowa była o wiele ciekawsza. Arsenal wreszcie uwierzył we własne możliwości i starał się również podjąć ryzyko, aby zdobyć dziś komplet punktów. Z dobrej strony zaczęła pokazywać się cała ofensywa Kanonierów, ale nie możemy ich przesadnio chwalić, skoro zdobyła dziś okrągłe zero goli. Gospodarzom starali się dorównać goście z Manchesteru. Również tworzyli obiecujące okazje, ale niewiele z nich wynikało. Najbliższy szczęścia był dziś Lacazette. Francuz wykonał rzut wolny sprzed pola karnego. Podszedł do niego w zasadzie bez rozbiegu, ale piłka po jego strzale trafiła tylko w poprzeczkę.

Arsenal Londyn – Manchester United 0:0 (0:0)

Arsenal: Leno – Bellerín, Holding, David Luiz, Soares – Partey, Xhaka – Martinelli (46′ Willian), Smith-Rowe (83′ Odegaard), Pépé – A. Lacazette.

Manchester United: de Gea – Wan-Bissaka, Lindelöf, Maguire, Shaw – McTominay (37′ Martial), Fred – Rashford (80′ Greenwood), B. Fernandes, P. Pogba – Cavani.

Żółte kartki: 13′ Soares (ARS) – 51′ Wan-Bissaka (MUN), 73′ P. Pogba (MUN)


Everton – Newcastle 0:2 (0:0)

Bramki: 73′ C. Wilson, 90+3′ C. Wilson

Podopieczni Carlo Ancelottiego podchodzili do tego meczu ze sporym optymizmem. Spotkanie rozgrywane u siebie z rywalem, który ostatni raz wygrał 12 grudnia 2020 roku. Co mogło pójść nie tak? Jak się okazało, wszystko. Everton nie był w stanie zdobyć choćby jednej bramki! Natomiast goście zdobyli ich dwie i przełamali swoją fatalną passę. Katem gospodarzy okazał się niezawodny Callum Wilson. Anglik, jako jeden z nielicznych graczy Newcastle może zaliczyć obecny sezon do udanych. W dzisiejszym meczu zdobył dziewiątą, a później jedenastą bramkę w tej kampanii Premier League.


Manchester City – Sheffield United 1:0 (1:0)

Bramki: 9′ Jesus

Po pokonaniu Manchesteru United, Sheffield chciało pójść za ciosem i wygrać również z Manchesterem, ale City. Jednak spotkanie nie rozpoczęło się dla nich korzystnie. Stracili bramkę i wydawało się, że kwestią czasu może być podwyższenie prowadzenia przez Obywateli. Tymczasem skromny wynik utrzymał się aż do końca meczu. Obie drużyny miały dobre okazje, aby zdobyć gole, ale doskwierała im nieskuteczność. Ostatecznie taki wynik ucieszył tylko bukmacherów, którzy obstawili wygraną Manchesteru City.


West Bromwich Albion – Fulham 2:2 (0:1)

Bramki: 47′ Bartley, 66′ Matheus Pereira – 10′ Decordova-Reid, 77′ Cavaleiro

Spotkanie, które moglibyśmy śmiało określić “derbami dołu tabeli”. Być może ta rywalizacja była najlepszym widowiskiem dzisiejszego dnia. Oczywiście, nie mogliśmy mówić o jakiejkolwiek astronomicznej jakości piłkarskiej. Jednak wynik wygląda niezwykle korzystnie, bo cztery gole w starciu drużyn nie strzelających wiele bramek, to zawsze pozytywna informacja.


Crystal Palace – Wolves 1:0 (0:0)

Bramki: 60′ Eze

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *