Premier League – podsumowanie sezonu 2018/19

twitter.com/PremierLeague

Sezon 2018/19 Premier League to już historia. Przez ostatnie dziewięć miesięcy z zapartym tchem śledziliśmy wydarzenia z angielskich boisk. Koniec sezonu to czas podsumowań. Jeszcze raz wracamy więc do tego, co przyniosła nam zakończona w niedzielę kampania i – wzorem lat ubiegłych – przyznajemy wyróżnienia w kilku kategoriach. Przyglądamy się także występom w minionym sezonie naszych rodaków. Zapraszamy do lektury.

Piłkarz sezonu – Virgil van Dijk

Mówi się, że ofensywa wygrywa drużynie mecze, a defensywa – trofea. Nagrody i wyróżnienia indywidualne zwykle trafiają jednak w ręce piłkarzy ofensywnych. Trochę na przekór tym teoriom postawiliśmy na van Dijka – czyli obrońcę zespołu, który po trofeum nie sięgnął. Wpływ Holendra na postawę Liverpoolu w minionym sezonie był bowiem nieoceniony. To głównie dzięki niemu The Reds stracili zaledwie 22 gole i zachowali 21 czystych kont – najwięcej w całej lidze. Van Dijk dawał także sporo jakości w ataku, kończąc rozgrywki z czterema bramkami i dwiema asystami na koncie. O jego umiejętnościach czysto piłkarskich nie trzeba nikogo przekonywać. Holender pokazał jednak także, iż jest urodzonym przywódcą. Kto wie, czy Joël Matip poczyniłby tak duży postęp i rozegrał tak dobry sezon, gdyby u swojego boku nie miał właśnie van Dijka. Przez wielu jest uważany za najlepszego obrońcę na świecie i z pewnością nie są to bezpodstawne opinie.

Menedżer i drużyna sezonu – Pep Guardiola i Manchester City

Najlepszego menedżera i drużynę zestawiamy razem. Wybór nie mógł być bowiem inny. Guardiola i jego zespół stanowią prawdziwy monolit. Tak samo zresztą jak Jürgen Klopp i Liverpool. The Reds zgromadzili na swym koncie aż 97 punktów, co dałoby im tytuł mistrzowski w aż 116 (!) spośród 119 dotychczas rozegranych sezonów. Wśród tych trzech pozostałych znalazł się jednak ten, zakończony w ostatnią niedzielę. Należy więc oddać królowi to, co królewskie. The Citizens byli o jeden punkt lepsi i zasłużenie sięgnęli po mistrzowski tytuł. Dodajmy, że zdołali obronić mistrzostwo jako pierwsi od 2009 roku, kiedy to trofeum zdobył Manchester United sir Alexa Fergusona. Obrona tytułu była dla zespołu z Etihad tym trudniejsza, że nie omijały go problemy kadrowe. Przez długi czas kontuzję leczył chociażby lider ubiegłorocznej mistrzowskiej drużyny – Kevin De Bruyne. Guardiola udowodnił jednak, że potrafi wychodzić z opresji obronną ręką. Pomijając to, że w zakończonym niedawno sezonie świetnie spisywali się Raheem Sterling czy Sergio Agüero, Hiszpan potrafił zrobić kluczowych piłkarzy z niedocenianych dotąd Ołeksandra Zinczenki czy Aymerica Laporte’a. Pozostaje tylko współczuć Liverpoolowi, że w swoim najlepszym sezonie w historii Premier League trafili na tak mocnego rywala, z tak świetnym menedżerem za sterami.

Odkrycie sezonu – Declan Rice

Wybór nie był prosty. Miniony sezon objawił nam wielu ciekawych graczy z ogromnym potencjałem. Bardzo dobry debiut w Premier League zaliczyli chociażby Lucas Torreira czy James Maddison, dla których zwłaszcza początek sezonu był niezwykle udany. Stawiamy jednak na Declana Rice’a. O ile bowiem wspomniani Torreira i Maddison już w swoich poprzednich klubach zdążyli z dobrej strony pokazać się szerszej publiczności, o tyle młodziutki pomocnik West Hamu wziął się niemal znikąd. Kiedy już jednak wskoczył do pierwszego składu Młotów (w piątej kolejce przeciwko Evertonowi), nie tylko do końca sezonu nie oddał miejsca, ale w każdym z 36 kolejnych meczów zagrał po 90 minut! Nie będzie zatem przesadą stwierdzenie, iż to właśnie od 20-latka Manuel Pellegrini rozpoczynał ustalanie składu na każde spotkanie. Rice za swoje występy zbierał kapitalne oceny, a cała Anglia żyła sagą związaną z wyborem przez niego barw narodowych. W ubiegłym roku zdążył bowiem rozegrać trzy towarzyskie mecze dla Irlandii. Ostatecznie, wybrał jednak reprezentację Trzech Lwów, co spotkało się z ogromną uciechą jej kibiców. A pamiętajmy, że mówimy o defensywnym pomocniku, czyli pozycji powszechnie uważanej za najbardziej niedocenianą na boisku. Nie ulega wątpliwości, że Declan Rice przysporzy angielskiej piłce jeszcze sporo radości.

Pozytywne zaskoczenie sezonu – drużyna – Wolverhampton

Awans (prawdopodobnie, o ile Manchester City pokona Watford w finale Pucharu Anglii) beniaminka do europejskich pucharów należy traktować w kategoriach zaskoczeń. Mimo, że o ogromnym potencjale Wilków mówiło się już przed sezonem. Portugalski menedżer Nuno Espírito Santo zbudował zespół głównie w oparciu o swoich rodaków – tych doświadczonych (Rui Patricio, Joao Moutinho), jak i młodych gniewnych (Ruben Neves, Diogo Jota). Ponadto, w ataku błyszczał Raúl Jiménez, a dobry sezon rozegrali defensorzy, z Mattem Dohertym na czele. Mieszanka ta okazała się być wybuchową. Wanderers sięgnęli po tytuł „best of the rest”, jak określa się siódmy zespół w tabeli. Ponadto, mieli wyjątkowy patent na zespoły z czołowej szóstki, regularnie urywając im punkty. W dwunastu meczach przeciwko tym drużynom zgromadzili aż szesnaście punktów. Co ważne, w klubie z Molineux Stadium nie zamierzają na tym poprzestać. Plany działaczy są bardzo ambitne i niewykluczone, iż już niebawem będziemy mówili nie o wielkiej szóstce, a siódemce.

Pozytywne zaskoczenie sezonu – piłkarz – Callum Wilson

Czwarty sezon napastnika w Premier League okazał się zdecydowanie najlepszym. Wprawdzie Wilson już wcześniej miewał przebłyski, ale jak dotąd nie udało mu się skończyć sezonu z dorobkiem co najmniej dziesięciu goli. Wydawało się, że jest „tylko” bardzo solidnym grajkiem i pewnego poziomu już nie przeskoczy. Tymczasem miniony sezon skończył z czternastoma bramkami na koncie, do których dołożył aż dziewięć asyst – najwięcej w całej lidze spośród klasycznych napastników. W klasyfikacji kanadyjskiej ten wynik dał mu szóste miejsce. Ustąpił jedynie takim wirtuozom, jak: Eden Hazard, Mohamed Salah, Sergio Agüero, Pierre-Emerick Aubameyang i Raheem Sterling. Tak świetna gra nie mogła przejść niezauważona przez Garetha Southgate’a, który dał mu szansę debiutu w reprezentacji Anglii. Istnieje duże prawdopodobieństwo, iż 27-letni napastnik długo miejsca w Bournemouth już nie zagrzeje.

Rozczarowanie sezonu – drużyna – Fulham

Walka o to „wyróżnienie” była bardzo zacięta. Spokojnie moglibyśmy w tej kategorii wskazać na Arsenal czy Manchester United. Batalia o czołową czwórkę trwała jednak niemal do samego końca sezonu i oczywistym było, że dwa zespoły spośród tzw. wielkiej szóstki będą musiały obejść się smakiem. Stawiamy więc na jednego ze spadkowiczów. Trudno nie mówić bowiem o rozczarowaniu w przypadku klubu, który przed sezonem dokonuje transferów za łączną sumę niemal 100 milionów funtów, a następnie z hukiem – już na kilka kolejek przed końcem sezonu – spada z ligi. Zwłaszcza, że spora część ekspertów przed rozpoczęciem kampanii upatrywała w beniaminku czarnego konia rozgrywek. W przeciwieństwie do wspomnianego wcześniej Wolverhampton, w zespole z zachodniego Londynu nic nie układało się tak, jak oczekiwano. W ciągu całego sezonu drużynę poprowadziło aż trzech menedżerów (Slaviša Jokanović, Claudio Ranieri, Scott Parker), ale żaden z nich nie znalazł recepty na poprawę wyników. Ekipa z Craven Cottage wygrała zaledwie siedem meczów (w tym trzy już po przypieczętowaniu degradacji), straciła najwięcej goli w całej lidze i absolutnie zasłużenie następny sezon spędzi w Championship.

Rozczarowanie sezonu – piłkarz – Romelu Lukaku

Zakończony właśnie sezon był dla Belga najsłabszym od czterech lat. Lukaku skończył kampanię z dorobkiem dwunastu goli, co jak na jego możliwości, jest wynikiem co najwyżej przeciętnym. Owszem, można go poniekąd tłumaczyć kontuzjami, które w minionym sezonie go nie omijały, ale nie sposób oprzeć się wrażeniu, że napastnik Manchesteru United przestał być postrachem dla rywali. Wyłączenie go z gry okazało się być w tym sezonie łatwiejszym zadaniem dla defensorów, niż miało to miejsce w poprzednich latach. Ponadto, więcej niż o jego sportowych wyczynach, mówiło się o znacznie mniej sportowej sylwetce. Nic dziwnego, że w zespole Ole Gunnara Solskjæra nie odgrywał już tak ważnej roli jak u José Mourinho i często rozpoczynał mecze na ławce rezerwowych. Swojego ostatniego gola w Premier League strzelił na początku marca. Brak formy najlepszego snajpera z pewnością miał spore znaczenie dla przegranego przez Czerwone Diabły finiszu rywalizacji o czołową czwórkę ligowej tabeli.

Jedenastka sezonu

Jedenastka sezonu powstała w oparciu o jedenastki kolejki, które zamieszczaliśmy w podsumowaniach kolejnych serii gier. Stanowią ją zatem piłkarze, którzy najwięcej razy znajdowali się w najlepszej drużynie kolejki. W tym sezonie najczęściej wyróżnianym przez nas zawodnikiem okazali się Mohamed Salah i Eden Hazard, którzy w przypadku aż dziesięciu kolejek mieli miejsce wśród najlepszych.

Bramkarz – Hugo Lloris (Tottenham, 5 razy w jedenastce kolejki)
Prawy obrońca – Trent Alexander-Arnold (Liverpool, 7)
Środkowi obrońcy – Virgil van Dijk (Liverpool, 9), Aymeric Laporte (Manchester City, 5)
Lewy obrońca – Andy Robertson (Liverpool, 7)
Defensywny pomocnik – Fernandinho (Manchester City, 5)
Środkowi/ofensywni pomocnicy – Paul Pogba (Manchester United, 8), David Silva (Manchester City, 7)
Skrzydłowi – Mohamed Salah (Liverpool, 10), Eden Hazard (Chelsea, 10)
Środkowy napastnik – Sergio Aguero (Manchester City, 7)

Jedenastka sezonu 2018/19 Premier League wg PilkarskiSwiat.com:

Dublerzy: Tom Heaton (Burnley, 4) – Kyle Walker (Manchester City, 4), Harry Maguire (Leicester, 5), Fabian Schar (Newcastle, 4), Lucas Digne (Everton, 5) – N’Golo Kante (Chelsea, 5), James Maddison (Leicester, 7), Christian Eriksen (Tottenham, 5) – Raheem Sterling (Manchester City, 8), Sadio Mane (Liverpool, 8) – Pierre-Emerick Aubameyang (Arsenal, 5)

Grali Polacy…

Na boiskach Premier League zobaczyliśmy w minionym sezonie trzech Polaków. Pewne miejsce w składach swoich drużyn mieli Łukasz Fabiański i Jan Bednarek, choć ten drugi – dopiero po objęciu Southampton przez Ralpha Hasenhüttla. Gdy już jednak młody obrońca wskoczył do składu Świętych, grał regularnie po 90 minut i zbierał bardzo dobre recenzje. Kolejny – choć pierwszy w barwach West Hamu – świetny sezon ma za sobą natomiast Fabiański. Polski bramkarz niejednokrotnie ratował swój zespół przed porażką, a w całych rozgrywkach zaliczył łącznie aż 148 udanych interwencji – najwięcej w całej lidze. Szybko zyskał spore uznanie w oczach menedżera Manuela Pellegriniego oraz kibiców Młotów. W końcówce sezonu pełnił funkcję wicekapitana i dwukrotnie przejmował opaskę po zejściu z boiska Marka Noble’a. Fani wybrali go natomiast najlepszym piłkarzem sezonu w swoim zespole. Trójkę uzupełnia inny doświadczony golkiper. Artur Boruc przez długi czas był jedynie zmiennikiem Asmira Begovicia w Bournemouth, ale menedżer Eddie Howe z czasem dał mu szansę, którą Polak wykorzystał i nie oddał już Bośniakowi miejsca między słupkami.

Bilans występów Polaków:

Artur Boruc (Bournemouth) – 12 meczów, 1080 minut, 18 puszczonych goli, 4 czyste konta, 2 żółte kartki
Jan Bednarek (Southampton) – 25 meczów, 2150 minut, 1 asysta, 7 żółtych kartek
Łukasz Fabiański (West Ham) – 38 meczów, 3420 minut, 55 puszczonych goli, 7 czystych kont


To by było na tyle, jeśli chodzi o sezon 2018/19. Sezon, który niewątpliwie na długo pozostanie w pamięci sympatyków Premier League. Głównie za sprawą pasjonującego wyścigu o tytuł mistrzowski, aczkolwiek nie tylko. Kibice z pewnością już zacierają ręce na kolejny sezon. Czy będzie równie dobry, a może lepszy od tego, który właśnie dobiegł końca. Cóż, poprzeczka powędrowała bardzo wysoko, ale Premier League już niejednokrotnie udowodniła, że potrafi nas zaskoczyć. Wszystkim fanom angielskiej piłki pozostaje życzyć cierpliwości w oczekiwaniu na nowy sezon oraz owocnego okresu przygotowawczego w wykonaniu Waszych ulubionych zespołów. A tych nieco mniej cierpliwych informujemy – start sezonu 2019/20 już za 88 dni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi