mancity.com

Niespełna dziewięćdziesiąt dni przerwy w rozgrywkach – przerwy obfitej w poczynania klubów na rynku transferowym oraz przygotowania do nowego sezonu. Fani Premier League wreszcie się doczekali. W miniony piątek zainaugurowano kampanię 2018/2019 najwyższej klasy rozgrywkowej w Anglii. Zapraszamy na przegląd wydarzeń pierwszej kolejki nowego sezonu.

Na pierwszy ogień poszło starcie na Old Trafford, gdzie Manchester United podejmował Leicester City. Choć ogień ów nie został jeszcze rozpalony przez Czerwone Diabły do granic możliwości, okazał się wystarczający, aby usmażyć Lisy. José Mourinho przed nowym sezonem dość głośno narzekał na swoją sytuację kadrową i należy przyznać, że skład United na pierwszy mecz sezonu wyglądał dość eksperymentalnie. W wyjściowym składzie zabrakło m.in. Antonio Valencii, Romelu Lukaku oraz reprezentantów Anglii: Phila Jonesa, Ashley’a Younga czy Jesse Lingarda. Nie zabrakło natomiast – skoro już jesteśmy w ognistym klimacie – świeżo upieczonego mistrza świata – Paula Pogby. To właśnie za sprawą Francuza gospodarze bardzo szybko objęli prowadzenie, dzięki czemu w dalszej fazie meczu grało im się nieco łatwiej. I choć przez większość spotkania nie zachwycali, a niejednokrotnie od utraty gola musiał ich ratować David De Gea, zdołali sięgnąć po trzy punkty. Na 2:0 podwyższył bowiem Luke Shaw, dla którego był to pierwszy gol w jego 104. występie w Premier League, a już w doliczonym czasie gry honorowe trafienie dla ekipy z King Power Stadium zanotował niezawodny Jamie Vardy.

Sobota rozpoczęła się od pierwszego z wielu czekających nas w tym sezonie “ptasich pojedynków”. Faworytem w starciu Srok z Kogutami byli ci drudzy. Oczy piłkarskich kibiców w Anglii były zwrócone głównie na Harry’ego Kane’a. Nie od dziś wiadomo, że sierpień, delikatnie mówiąc, nie jest ulubionym miesiącem kapitana reprezentacji Anglii. Ci, którzy w sobotę oczekiwali przełamania ze strony snajpera Tottenhamu, srogo się zawiedli. O ile w poprzednich latach Kane w sierpniu raził nieskutecznością i miał pod bramką rywali mnóstwo pecha, o tyle w meczu z Newcastle był zupełnie bezradny i nie potrafił nawet stworzyć sobie dogodnych sytuacji strzeleckich. Na szczęście dla niego i wszystkich fanów klubu z Londynu, wyręczyli go jego koledzy. Na gole Jana Vertonghena i Dele Alli’ego gospodarze odpowiedzieli jedynie trafieniem Joselu i trzy punkty powędrowały do Londynu.

Po zwycięstwo sięgnął także inny czołowy zespół ze stolicy. Postawa Chelsea w pierwszym meczu sezonu wydawała się być wielką niewiadomą za sprawą wielu zawirowań, jakie padły udziałem klubu ze Stamford Bridge w międzysezonowej przerwie. Podopieczni Maurizio Sarriego zamknęli jednak usta krytykom i w dobrym stylu uporali się na wyjeździe z Huddersfield. Wprawdzie zajęło im trochę czasu odpowiednie wejście w mecz, ale gdy już złapali swój rytm, byli dla rywala nie do zatrzymania i po bramkach N’Golo Kanté, Jorginho i Pedro pewnie zwyciężyli 3:0 i warto zaznaczyć, iż był to chyba najniższy wymiar kary dla podopiecznych Davida Wagnera. Solidarność ekipom Newcastle i Huddersfield okazał także trzeci z ubiegłorocznych beniaminków. Piłkarze Brighton ulegli na wyjeździe Watfordowi 0:2.

W sobotę do rywalizacji w nowym sezonie przystąpili również tegoroczni beniaminkowie. Niespodzianki nie sprawili piłkarze Cardiff, typowani przez wielu ekspertów jako główny kandydat do spadku. Lepsi od zespołu z Walii okazali się gracze Bournemouth, którzy na własnym stadionie zwyciężyli 2:0. W takim samym stosunku po wygraną sięgnęli zawodnicy Crystal Palace. W pierwszych w nowym sezonie derbach Londynu, podopieczni Roya Hodgsona pokonali Fulham.

Resztki honoru, jeśli chodzi o zespoły, które jeszcze w poprzednim sezonie rywalizowały w Championship, uratowali piłkarze Wolverhampton. Powrót do elity po sześciu latach, charyzmatyczny właściciel i niemałe pieniądze wydane na rynku transferowym sprawiają, że postawa Wilków w Premier League budzi spore zainteresowanie ze strony kibiców i ekspertów. Na start nowego sezonu czekało ich starcie z Evertonem, który również nie próżnował podczas okna transferowego i przystąpił do pierwszego meczu z kilkoma nowymi zawodnikami w składzie. Jednym z nich był Richarlison. Kiedy w ubiegłym miesiącu klub z Goodison Park ściągał młodego Brazylijczyka z Watfordu za 35 milionów funtów, niektórzy pukali się w głowy twierdząc, że włodarze Evertonu znacznie przepłacili. Ten szybko zaczął się jednak spłacać. Po dwóch trafieniach Richarlisona, ekipa z Liverpoolu dwukrotnie wychodziła na prowadzenie w sobotnim meczu. Grający w osłabieniu, po czerwonej kartce dla Phila Jagielki, Everton nie zdołał jednak wywieźć z Molineux Stadium trzech punktów. Gospodarze odpowiedzieli bramkami Rúbena Nevesa i Raúla Jiméneza i spotkanie zakończyło się remisem 2:2.

Wśród potencjalnych czarnych koni nowego sezonu, oprócz Wolverhampton czy Evertonu, często wymieniany  jest także West Ham. Młoty zaliczyły jednak spory falstart i zostały pierwszą czerwoną latarnią ligi. O ile sama porażka z Liverpoolem na Anfield nie może dziwić nawet najbardziej zagorzałych sympatyków West Hamu, o tyle jej styl, delikatnie mówiąc, pozostawia wiele do życzenia. Londyńczycy przez cały mecz byli tłem dla świetnie dysponowanego rywala. Podopieczni Jürgena Kloppa zwyciężyli 4:0 po dwóch golach Sadio Mané oraz bramkach Daniela Sturridge’a i Mohameda Salaha, dla którego było to dwudzieste trafienie w dwudziestym domowym meczu w barwach Liverpoolu. Warto dodać także, że The Reds są drugą w historii Premier League drużyną, która w czterech z rzędu meczach z tym samym rywalem strzeliła co najmniej cztery gole. Wcześniej ta sztuka udała się Tottenhamowi, którego ofiarą byli piłkarze Stoke City. Tym samym, nie udał się debiut w nowym zespole Łukaszowi Fabiańskiemu, choć należy przyznać, że polski golkiper nie miał nic do powiedzenia przy wpuszczonych golach, a ponadto obronił groźne uderzenia Salaha i Roberto Firmino.

Początek nowego sezonu z pewnością inaczej wyobrażał sobie także inny z naszych reprezentantów – Jan Bednarek. Wprawdzie jego Southampton zapisał punkt na swoim koncie, remisując bezbramkowo z Burnley, ale Polak nie powąchał nawet murawy i spędził cały mecz na ławce rezerwowych. Starcie ze Świętymi było setnym meczem w Premier League dla Ashleya Barnesa, który stał się tym samym pierwszym piłkarzem w historii Burnley, któremu udało się osiągnąć tę sztukę.

Na deser pierwszej kolejki Premier League nadeszła pora na jej absolutny hit – starcie Arsenalu z Manchesterem City. Dla Kanonierów początek nowego sezonu to także początek nowej ery. Ery bez Arsene’a Wengera, który po 22 latach pożegnał się z klubem z Północnego Londynu. Zastępujący go na stanowisku menedżera Unai Emery od razu został rzucony na głęboką wodę, gdyż w takich kategoriach można rozpatrywać starcie z aktualnym mistrzem Anglii i jednym z głównych faworytów do kolejnego triumfu. Niedzielne spotkanie pokazało, że The Citizens są w świetnej dyspozycji i pomimo, że sezon na dobrą sprawę jeszcze nie ruszył, nieprzypadkowo wskazuje się ich jako kandydata do miana pierwszego od dekady zespołu, który obroni mistrzowski tytuł. Podopieczni Pepa Guardioli obnażyli wszelkie słabości Arsenalu. Przez cały mecz byli stroną dominującą i zwyciężyli 2:0, choć wygrana mogła być znacznie bardziej okazała.

Startowi nowego sezonu towarzyszy zwykle mnóstwo pytań i niewiadomych. Pierwsza kolejka nie przyniosła raczej odpowiedzi na wiele z nich. Faworyci zgodnie z oczekiwaniami wygrali swoje inauguracyjne spotkania i póki co ciężko wskazać, kto najlepiej przepracował letni okres przygotowawczy. Nieco mądrzejsi będziemy zapewne po drugiej serii gier, która już w najbliższy weekend. W niej czekają nas m.in. podwójne derby Londynu. Tottenham podejmie Fulham, a w hicie kolejki Chelsea zmierzy się na Stamford Bridge z Arsenalem.


Jedenastka 1. kolejki Premier League wg PilkarskiSwiat.com:


Wyniki 1. kolejki i tabela Premier League:

Manchester United – Leicester City 2:1
Newcastle United – Tottenham Hotspur FC 1:2
AFC Bournemouth – Cardiff City 2:0
Fulham FC – Crystal Palace FC 0:2
Huddersfield Town – Chelsea FC 0:3
Watford City – Brighton & Hove Albion 2:0
Wolverhampton Wanderers – Everton FC 2:2
Liverpool FC – West Ham United 4:0
Southampton FC – Burnley FC 0:0
Arsenal FC – Manchester City 0:2

#DrużynaM.Pkt.Bramki
1Liverpool FC82420:6
2Manchester City (M, P)81627:9
3Arsenal FC 81513:11
4Leicester City 81414:7
5Chelsea FC81418:14
6Crystal Palace 8148:8
7Burnley FC81211:9
8West Ham United81211:11
9Tottenham Hotspur 81114:12
10AFC Bournemouth81113:13
11Wolverhampton81011:11
12Manchester United899:8
13Sheffield Utd (B)897:7
14Brighton & Hove Albion898:10
15Aston Villa (B)8813:12
16Newcastle United885:13
17Southampton FC878:15
18Everton FC876:13
19Norwich City (B)8610:21
20Watford FC834:20

Czołówka klasyfikacji strzelców Premier League:

#ZawodnikNarodowośćKlubLiczba bramek
1Sergio AgüeroArgentynaManchester City8
Tammy AbrahamAngliaChelsea8
3Pierre-Emerick AubameyangGabonArsenal7
4Teemu PukkiFinlandiaNorwich City6
Raheem SterlingAngliaManchester City6
6Callum WilsonAngliaBournemouth5
Harry KaneAngliaTottenham5
Jamie VardyAngliaLeicester5
Sadio ManéSenegalLiverpool5

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi