Premier League: Liverpool zmęczony, ale skuteczny. Marsz po mistrzostwo trwa
Po raz kolejny potwierdziła się teoria, że "Wilkom" najlepiej gra się z trudnymi rywalami. Podopieczni Nuno Espirito Santo postawili piekielnie trudne warunki zawodnikom Liverpoolu. Przez większą część meczu to oni byli lepsi, ale ostatecznie nie udało im się wywalczyć choćby jednego punktu. Choć piłkarze Kloppa po raz pierwszy w tym sezonie wyglądali na zmęczonych, to po raz kolejny udało im się w końcówce przechylić losy meczu na swoją korzyść.
"Wilki" przyzwyczaiły już wszystkich do tego, że jakość ich gry jest wprost proporcjonalna do klasy rywala. Od zeszłego sezonu odprawiają ze swojego stadionu z kwitkiem najlepsze zespoły w Anglii. Tym razem największym problemem dla Liverpoolu był Adama Traore, który siał spustoszenie na prawym skrzydle. Robertson zwyczajnie sobie z nim nie radził, wielokrotnie przegrywając bezpośrednie pojedynki. Jednak to zawodnicy Liverpoolu pierwsi cieszyli się z bramki, strzelonej już w 8. minucie gry przez Jordana Hendersona.
Z biegiem czasu kibice Liverpoolu mieli coraz mniej powodów do zadowolenia. Wolverhampton powoli się rozkręcało, a w drugiej połowie spotkania byli już po prostu bezapelacyjnie drużyną lepszą. Krew poczuli zwłaszcza po bramce na 1-1, której autorem był Jimenez, a która była pierwszym straconym przez "The Reds" golem od siedmiu kolejek. Traore, Neves, i Jimenez, ale żadnemu z nich nie udało się znaleźć drogi do bramki Allisona. Zawodnicy Liverpoolu wyglądali na nieco zmęczonych i ociężałych.
W końcówce stało się jednak to, czego tak naprawdę można było się spodziewać. Liverpool, mimo, że przez większość spotkania wyglądał słabo, strzelił bramkę na 2-1. Firmino ładnym strzałem pokonał Rui Patricio, i zapewnił kolegom komplet punktów. "Wilki" miały jeszcze jedną świetną sytuację, ale w decydującym monecie Jota spudłował z kilku metrów.
Liverpool kontynuuje tym samym swój marsz po mistrzostwo, wydłużając serię zwycięstw do czternastu. Jurgen Klopp i spółka mają w tym momencie 16 punktów przewagi nad Manchesterem City, i do rozegrania jeden mecz zaległy. Teraz "The Reds" czeka kolejny wyjazd. Tym razem powinno być dużo łatwiej niż w Wolverhampton, bowiem dzisiejsi zwycięzcy zmierzą się z Shrewsbury w Pucharze Anglii. "Wilki" natomiast czeka dłuższa przerwa. Najbliższe spotkanie zagrają dopiero w następną sobotę, a ich rywalem będzie Manchester United.
Wolverhampton 1-2 Liverpool
Bramki:
Jimenez 51' - Henderson 8', Firmino 84'
Wolverhampton: Patricio - Saiss, Coady, Dendocker - Castro, Moutinho (Gibbs-White 87'), Neves, Doherty - Neto (Jota 77') - Jimenez, Traore
Liverpool: Alisson - Robertson, van Dijk, Gomez, Alesander-Arnold - Wijnaldum, Henderson, Oxlade-Chamberlain (Fabinho 70')- Mane (Minamino 33'), Firmino, Salah (Origi 86')
-

AktualnościErling Haaland pokazał swoją kolekcję koszulek. Wyróżnił trykot Neymara









Michał Bosak / 8 września 2026, 12:48
-

AktualnościEnzo Fernández na podium najdroższych piłkarzy w historii transferów









Kamil Wojtala / 7 września 2026, 15:21
-

AktualnościMychajło Mudryk po powrocie na boisko. „Nie ma lepszego uczucia”









Kamil Wojtala / 7 września 2026, 14:58
-

AktualnościXabi Alonso po porażce Chelsea z Arsenalem: „Boli, ale to dopiero pierwsza przegrana”









Kamil Wojtala / 7 września 2026, 14:18
-

AktualnościIpswich podejmie Liverpool. Goście wciąż czekają na pierwsze zwycięstwo w Premier League









Kamil Wojtala / 4 września 2026, 16:18
-

AktualnościChelsea wściekła po upadku transferu Lamine’a Camary. Monaco wycofało się w ostatniej chwili









Kamil Wojtala / 3 września 2026, 17:37




































